Po prostu zrobili swoje

Czułem, że przystępujemy do tego meczu jako faworyt, więc chcieliśmy po prostu zrealizować cel – podsumował zdobycie Superpucharu Polski Wilfredo Leon, przyjmujący Bogdanki LUK Lublin.

Lublinianie w nowym sezonie kontynuują kolekcjonowanie trofeów. Fot. PAP / Jarek Praszkiewicz

BOGDANKA LUK LUBLIN

Zespół z Lublina pisze piękną historię. Ubiegły sezon zamknął wywalczeniem mistrzostwa Polski i zwycięstwem w Pucharze Challenge, a nowy zaczął od wywalczenia Superpucharu Polski. W katowickim Spodku pokonał JSW Jastrzębski Węgiel, dla którego był to trzeci z rzędu przegrany finał. Zwycięzcy mieli kilku bohaterów. Jednym z nich okazał się Wilfredo Leon. Reprezentacyjny przyjmujący zdobył aż 27 punktów, najwięcej ze wszystkich graczy. Świetnie serwował i atakował, co nikogo nie zaskoczyło, bo przecież z tego słynie. Nie oszczędzał się też jednak w defensywie; efektownymi padami podbił kilka bardzo trudnych piłek. - Czy to był mój dzień? Trudno powiedzieć. Najważniejsze, że to był dzień drużyny, bo chłopaki zagrali niesamowicie. Jestem bardzo zadowolony. Część z nich miała przerwę, poza tym mamy nowe twarze w zespole, a wszyscy dali radę - mówił rozmowie z dziennikarzami. - Dobrze czułem się w polu serwisowym, wszystko poszło fantastycznie. Mimo że na treningu nie było aż tak dobrze, to w meczu wyszło – dodał wicemistrz olimpijski z Paryża.

Lublinianie byli faworytami, ale jastrzębianie wysoko zawiesili poprzeczkę. Trzy z czterech setów zakończyły się grą na przewagi, a to oznacza, że jedna nieskończona akcja, jeden błąd więcej i wynik mógł być inny. - Czułem, że przystępujemy do meczu jako faworyt. Cały czas to miałem w głowie. Chcieliśmy po prostu zrealizować cel i zrobiliśmy to. Ale musimy być gotowi, że w tym sezonie każdy będzie chciał bić mistrza – ocenił Leon.

Jastrzębianie mają czego żałować, bo w czwartej odsłonie byli o krok od doprowadzenia do tie-breaka. Wtedy w Bogdance LUK-u ujawnił się kolejny bohater. Był nim atakujący Kewin Sasak. Wcześniej grał dobrze, po prostu robił swoje. Gdy jednak ważyły się losy meczu, skończył wszystkie ataki. - W końcówce czwartego seta było gorąco, mieliśmy trochę błędów, a rywal przewagę, ale odwróciliśmy tego seta – przyznał Leon. 

- Musimy wystrzegać się błędów. Jestem zadowolony z tego, jak funkcjonowały nasz blok, obrona. Może jedynie wspomnianych błędów niewymuszonych było za dużo. To był trudny mecz. Większość setów rozstrzygała się po grze na przewagi. Jastrzębski Węgiel wysoko zawiesił nam poprzeczkę. Tego się jednak spodziewaliśmy. Grając o takie trofea, każdy daje z siebie maksa. Cieszy mnie, że wyglądaliśmy jak drużyna i byliśmy górą – dodał Sasak.

Lublinianie zapowiadają, że na wywalczeniu Superpucharu nie zamierzają poprzestać. - Czujemy się tak, jak byśmy pisali historię. Na pewno świetne uczucie być częścią drużyny, która osiąga historyczne tytuły. To nas napędza i motywuje do dalszej pracy. Czeka nas długi sezon i  to nie jest ostatnie trofeum, o które chcemy walczyć – zapowiedział atakujący Bogdanki.

(mic)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się