Po prostu była słabsza

Iga Świątek w tym roku nie zapisze na swoim koncie „karierowego szlema” - w ćwierćfinale wyraźnie lepsza była Jelena Rybakina - bo tytuł w Melbourne wciąż jest dla niej nieosiągalny. O finał debla zawalczy za to Jan Zieliński.

Polska mistrzyni często była bezradna, bo nie była w stanie odpowiedzieć na świetną grę reprezentantki Kazachstanu. Fot. PAP/EPA

AUSTRALIAN OPEN

Polka ma sześć tytułów w Wielkim Szlemie - cztery we French Open i po jednym w US Open oraz Wimbledonie. Najlepszym wynikiem Igi Świątek w AO pozostaje półfinał, który osiągnęła w 2022 i 2025 roku. Po środowej porażce z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6 w ćwierćfinale w Melbourne wiceliderka rankingu nie była jednak zdruzgotana.

- Może teraz grałam odrobinę słabiej niż rok temu, ale nie sądzę, że to miało znaczenie. Oba turnieje nadal były dobre. Jeśli chce się wygrać, to wiadomo, że fajniej byłoby grać lepiej. Jak zawsze powtarzam, wygrywanie szlemów jest ciężkie - podkreśliła Świątek.

Rozstawiona z nr 5. Rybakina w ostatnim czasie prezentuje się rewelacyjnie. To było jej ósme z rzędu zwycięstwo z tenisistką z Top 10 rankingu. W listopadzie wygrała WTA Finals, a w tegorocznym AO nie straciła jeszcze seta, co więcej - w żadnym meczu nie oddała rywalce więcej niż 7 gemów! W starciu ze Świątek momenty słabości miała tylko na samym początku.

Kilka punktów różnicy

W gemie otwarcia Polce udało się przełamać rywalkę. Rybakina jednak natychmiast zrewanżowała się tym samym. W kolejnym gemie też miała problem z serwisem - zaczęła go od 0-40 i musiała bronić trzech break pointów. Wyszła z opresji, objęła prowadzenie 2:1 i już do końca meczu Polka nie miała kolejnych szans na przełamanie. - Oczywiście nie jestem zadowolona z wyniku. To był mecz na dużej intensywności. Pierwszy set był wyrównany, kilka punktów zrobiło różnicę - powiedziała Świątek.

Polka próbowała walczyć, ale w drugiej partii szybko znalazła się w kłopotach. W drugim gemie przy własnym podaniu nie wygrała piłki. Kilka minut później było już 0:3. Kiedy Rybakina ponownie przełamała Świątek i uciekła na 1:5, było już praktycznie jasne, że zwycięstwa nie wypuści. Niewiele później zakończyła spotkanie 10. asem serwisowym (Iga zanotowała trzy).

- Na początku drugiego seta może trochę spadła moja intensywność. Jelena podkręciła tempo, była precyzyjniejsza. Na szybkich kortach, jak tutaj, nigdy nie będzie mi się grało gładko - podkreśliła Świątek. To było ich 12. spotkanie i mają teraz po sześć zwycięstw.

Urodzona w Moskwie 26 lat temu reprezentantka Kazachstanu największy sukces odniosła w 2022 roku, kiedy wygrała Wimbledon. W 2023 w finale AO uległa Białorusince Arynie Sabalence, w 1/8 finału eliminując Świątek. W czwartkowym półfinale zagra z Jessicą Pegulą (nr 6.). Amerykanka pokonała rodaczkę Amandę Anisimovą (nr 4.). Drugą parę półfinałową wyłoniono we wtorek - prowadząca w rankingu Sabalenka zagra z Ukrainką Eliną Switoliną (nr 12.).

Szybko popracować

Świątek szybko pojawiła się na konferencji prasowej i przyznała, że najchętniej wyszłaby teraz na kort treningowy, aby pracować nad mankamentami. Podopieczna Wima Fissette’a chciałaby m.in. popracować nad serwisem. Przyznała, że w okresie przygotowawczym poczyniła zmiany w tym zakresie, ale nie na tyle, by weszły jej w krew.

- Nie mam potrzeby od razu oglądać tego meczu, bo wiem, co poszło nie tak. Najbardziej chciałabym teraz wyjść na kort treningowy i poprawiać te rzeczy, których nie zdołałam poprawić do końca w okresie przygotowawczym. Nie jest to zaskoczeniem, bo wdrożenie zmian zwykle zajmuje dłużej niż trzy tygodnie. - Spróbuję następnym razem i mam nadzieję, że dzięki doświadczeniu, kolejnemu rokowi gry i treningów, będę mogła wystartować w Australian Open z większymi umiejętnościami, większą różnorodnością, z tym, nad czym nie byłam w stanie w pełni popracować - dodała ostatnia polska singlistka w AO 2025.

W poniedziałkowym notowaniu rankingu WTA Świątek - choć straci 350 punktów za ubiegłoroczny półfinał - utrzyma drugie miejsce. Sabalenka natomiast nadal będzie liderką. Rybakina i Pegula mają szansę wskoczyć na trzecią pozycję, wirtualnie zajmowaną przez Anisimovą. Rybakinie wystarczy do tego awans do finału, a Pegula potrzebuje tytułu.

A Janek wciąż w grze!

W środę były też dobre dla nas wieści z kortów w Melbourne. Otóż niespodziankę sprawił duet Jan Zieliński i Luke Johnson, który awansował do półfinału rywalizacji deblistów. Polak i Brytyjczyk pokonali rozstawionych z nr 4. Salwadorczyka Marcelo Arevalo i Chorwata Mate Pavicia. Ich rywalami w walce o finał będą w czwartek inni sensacyjni półfinaliści, Australijczycy Jason Kubler i Marc Polmans, którzy grają dzięki „dzikiej karcie”. 29-latek z Warszawy poznał już w Melbourne smak gry o tytuł - w 2023 roku w parze z Hugo Nysem z Monako. A rok później triumfował w mikście z Hsieh Su-wei z Tajwanu, ale w tym roku ten duet pożegnał się z AO już w 1. rundzie.

(t, PAP)

________________________________

Tenisiści czy zwierzęta w zoo?

Iga Świątek w obronie Coco Gauff i prywatności sportowców.

We wtorek kamery w podziemiach kortu w Melbourne uchwyciły Amerykankę, która po ćwierćfinałowej porażce z Eliną Switoliną (1:6, 2:6) ze złości rozbiła rakietę. Coco Gauff nie miała świadomości, że jest filmowana i narzekała potem na brak prywatności. W środę zgodziła się z nią Iga Świątek, porównując tenisistów do zwierząt w zoo.

- Może należałoby o tym porozmawiać, bo czuję, że prywatność na tym turnieju mamy tylko w szatni. Uważam, że pewne rzeczy nie powinny być transmitowane. Pytanie brzmi, czy jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo, które obserwuje się nawet gdy defekują? Oczywiście przesadzam, ale byłoby miło mieć trochę prywatności. Przestrzeń, w której możesz coś robić, nie będąc obserwowaną przez cały świat - podkreśliła polska tenisistka.

Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zwróciła uwagę, że na Wimbledonie i French Open część kortów treningowych jest odseparowana od kibiców, ale na niektórych turniejach jest się ciągle obserwowanym. - Moim zdaniem nie powinno tak być. Powinniśmy być obserwowani na korcie i w trakcie obowiązków mediowych. To jest nasza praca. Nie jest nią natomiast stanie się memem, kiedy zapomniało się akredytacji. To na pewno jest zabawne, ludzie mają o czym mówić, ale nie uważam, żeby to było konieczne - podkreśliła.

Świątek nawiązała do niedawnej sytuacji w Melbourne, gdy zapomniała akredytacji i nie została wpuszczona do strefy dla zawodników. Musiała zadzwonić i psycholożka Daria Abramowicz przyniosła jej akredytację. W 2019 roku podobną sytuację miał Szwajcar Roger Federer.

Temat prywatności na Australian Open wraca co jakiś czas, od kiedy w 2016 roku zainstalowano dodatkowe kamery w całym kompleksie. - To jedyna rzecz, która mi trochę przeszkadza. Ale żyjemy w społeczeństwie „Wielkiego Brata” i chyba trzeba się z tym pogodzić - mówił w 2019 roku Serb Novak Djoković.

Świątek zapytana, czy zamierza o tym porozmawiać z organizatorami, odparła: „Jaki w tym sens?”.

Z Melbourne

Wojciech Kruk-Pielesisk

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się