Po jednej dobrej połowie
Jesienią punkt ze Śląskiem w Niepołomicach przyjęliby bez zastanowienia, ale po sobotnim remisie nie mogli być w pełni ustatysfakcjonowani.
Wojciech Hajda odżył po powrocie z Legnicy do Niepołomic i jest jednym z motorów napędowych Puszczy. Fot. Michał Kędzierski/PressFocus
Bez rozstrzygnięcia zakończył się mecz dwóch najlepiej punktujących zespołów w 2026 roku (licząc z walkowerem dla Śląska za mecz z Wisłą). Gospodarzom nie udało się przedłużyć serii zwycięstw do pięciu.
Świetny początek
W sobotni wieczór na stadionie przy Kusocińskiego w Niepołomicach jedenastki Tomasza Tułacza i Ante Szimundży nie traciły czasu na wzajemne badanie i czekanie, co zrobi rywal. Postawiły na otwartą grę, nie brakowało walki. Piotr Samiec-Talar, podobnie jak w jesienią we Wrocławiu (wówczas było 2:0 dla gospodarzy), otworzył wynik. Po ataku z boku boiska przyjął przepuszczoną piłkę, położył obrońcę i trafił z pięciu metrów. Gol dodał energii Wojskowym i parli po drugiego. Michał Perchel nie pozwolił się jednak pokonać po raz drugi, interweniując na linii. Po pół godzinie gry Tułacz zareagował na boisko wydarzenia pierwszą zmianą.
W samo okienko
Z Michałem Walskim, a także wprowadzonymi w przerwie Christopherem Simonem i Kacprem Śmiglewskim gospodarze zdominowali rywala, z którymi dziewięć miesięcy temu razem spadli z ekstraklasy. Nie od razu przyniosło to remis (zmarnowana okazja Amarilda Gjoniego), ale otrzymali nagrodę za konsekwencję. Po stałym fragmencie Wojciech Hajda wymierzył w okienko i gospodarze ruszyli po pełną pulę. W drugiej połowie Puszcza miała aż 73 proc. posiadania piłki, co wiele mówi o tym, jak bardzo stłamsili Wrocławian. Goście w drugiej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału.
Michał Knura
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Puszcza Niepołomice - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)
0:1- Samiec-Talar, 7 min, 1:1 - Hajda, 68 min
PUSZCZA: Perchel - Barczak, Piekarski, Przybyłko, Kasolik - K. Stępień (32. Walski), Nascimento, Iwao (46. Simon), Hajda, Korczakowski (46. Śmiglewski) - Gjoni. Trener Tomasz TUŁACZ.
ŚLĄSK: Szromnik - Matsenko, Ba, Malec - Kurowski, Mokrzycki, Samiec-Talar, Sokołowski (80. Marjanac), Llinares - Jambor (63. Yriarte), Banaszak. Trener Ante SIMUNDZA.
Sędziował Dominik Sulikowski (Gdańsk). Widzów 2000. Żółte kartki: Iwao, Śmiglewski, Nascimento - Ba, Jambor, Kurowski.
GŁOS TRENERÓW
Tomasz TUŁACZ: - Zasłużony remis, chociaż w drugiej połowie mocno naciskaliśmy przeciwnika. Zawodnikom należą się pochwały za to, że dużo zrobili, by odwrócić losy meczu. By udało się to w pełni, brakło nam głównie dobrych decyzji przy bramce rywala. Ugraliśmy jednak remis z bardzo dobrym zespołem, który postawił nam bardzo trudne warunki. Traktujemy ten punkt jako ważny, dodany.
Ante SZIMUNDŻA: - W pierwszej połowie byliśmy znacznie lepsi i mogliśmy zamknąć mecz przed przerwą. W drugiej byłem zdziwiony, że podmieniono sędziego. Podczas pierwszej części spotkania sędziowanie było świetne, w drugiej miałem odczucie, że nastawienie arbitra zupełnie się zmieniło. To jednak nie jest powód tego, że nie nie wygraliśmy. Nie utrzymaliśmy swojego poziomu gry z piłką przy nodze. Daliśmy się zdominować agresywnej grze przeciwnika. Patrząc na boiskowe realia, na dobrą grę Puszczy, nieco mniejsze boisko, jestem zadowolony z tego, że ugraliśmy remis. Przeciwnik musiał zdobyć efektownego, pięknego gola, by przebić się przez naszą defensywę.
