Planują ograć Polaków

Sam charakter nie wystarczył na silnych Włochów. Tym samym nasze Orły straciły nadzieje na awans do ósemki Euro. Dziś pożegnalny mecz o honor z broniącymi tytułu Portugalczykami.

Samą walką nie wygrywa się wielkich turniejów... Fot. SIPA USA/PressFocus

MISTRZOSTWA EUROPY

Wtorkowe mecze w grupie D potoczyły się według najlepszego planu portugalskich obrońców tytułu i najgorszego scenariusza dla Biało-czerwonych. Futsaliści z Półwyspu Iberyjskiego - pokonując Węgrów, naszych inauguracyjnych pogromców 5:1 - awansowali do ćwierćfinału UEFA Futsal EURO z 1. miejsca. Portugalia awansowała z fazy grupowej po raz ósmy z rzędu, odnotowała 13. kolejne zwycięstwo w finałach i kontynuuje podróż po trzeci z rzędu mistrzowski tytuł.

Radość „kata” Polaków

Dwie godziny po victorii futsalowych Nawigatorów (Os Navegadores) w Arenie Stożice w Lublanie dobiegły do mety nadzieje Polaków, by w czwartym w ogóle, a trzecim z rzędu występie na mistrzostwach Europy odnieść historyczne zwycięstwo i przybliżyć się do grona ośmiu najlepszych reprezentacji Starego Kontynentu. Stało się to za sprawą lania od Włochów, którzy zakończyli passę siedmiu meczów finałowych bez zwycięstwa w czterech turniejach, a sięgając wstecz od zwycięstwa 7:0 nad Czechami w 2016 roku, które zapewniło im ostatni awans z fazy grupowej. Zwycięstwo Italii (4:0) wyeliminowało nie tylko Polaków, ale i - ze względu na korzystniejszą różnicę bramek - wysunęło ją w tabeli przed Węgrów, co oznacza handicap przed czwartkowym (20.30) spotkaniem o 2. miejsce w grupie, dające przepustkę do play offu. - Jestem bardzo szczęśliwy, nie tylko dlatego, że wygraliśmy, ale też dlatego, że zagraliśmy naprawdę dobrze z Polakami. Perfekcyjnie poradziliśmy sobie z presją. Zdobycie trzech bramek na Euro to coś niesamowitego i to zostanie ze mną na zawsze, ale teraz czas na regenerację oraz przygotowanie do meczu z Węgrami. To będzie kolejny finał. Musimy być do niego super przygotowani - cieszył się i jednocześnie zapowiadał „kat” Polaków, zdobywca hat tricka oraz MVP meczu, Julio De Oliveira.

Błyskawicznie pokrzyżowane plany

Gdy Włosi świętowali sukces, Biało-czerwoni ze spuszczonym głowami próbowali zrozumieć, jak to się stało, że tak szybko prysły ich marzenia o czymś więcej niż tylko udział w tym turnieju. - Przegrywamy wysoko, ciężko coś powiedzieć w takim momencie. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać z Włochami, więc podeszliśmy do tego spotkania z nastawieniem, że czeka nas kolejny finał. Tymczasem znów szybko straciliśmy bramkę, która pokrzyżowała nam plany. Przegrywaliśmy również z Włochami w fazach przejściowych, oni wygrywali z nami przebitki i - może trochę szczęśliwie - trafiali nas. A jak się przegrywa wysoko do przerwy (było 0:3 - przyp. red.), to ciężko wyjść z takiego dołka. Walczyliśmy do ostatniej sekundy, chcąc pokazać charakter, bo walki nie można nam odmówić, ale to było za mało na Włochów – komentował porażkę Sebastian Grubalski.

Bez bramek się nie wygra

Goryczy z faktu, że znów w mistrzostwach Europy przyjdzie nam rozegrać mecz otwarcia, mecz o życie i mecz o honor nie krył Paweł Kaniewski. - Rozczarowanie to najlepsze określenie, jakie przychodzi mi do głowy – zawieszał głos nasz najlepszy zawodnik w spotkaniu z Włochami. - My jesteśmy rozczarowani, bo jechaliśmy na ten turniej z dużymi nadziejami. Kibice są rozczarowani, bo zawiedliśmy ich oczekiwania. Dawaliśmy całe serce, potrzebne było też szczęście, którego trochę nam brakowało, ale jak nie strzela się gola nawet w sytuacjach sam na sam, to ciężko wygrać, zwłaszcza z tak silną drużyną, jaką dysponują Włosi. Miejmy nadzieję, że ta porażka nas czegoś nauczy. Nie pozostało nam już nic innego, jak pozostawić po sobie dobre wrażenie. Tak podejdziemy do meczu z najsilniejszym z możliwych przeciwników, aktualnym mistrzem Europy. Będziemy chcieli udowodnić sobie, że potrafimy grać, zdobywać bramki i zwyciężać. To będzie ważne spotkanie dla podbudowania siebie. Po tych dwóch meczach nasza wartość mocno spadła, ale gdzieś trzeba się podnieść.

Zabrakło jakości

Zagramy dzisiaj z mistrzami Europy, jednym z głównych kandydatów do złota. Po tym, co zaprezentowały oba zespoły w dotychczasowych spotkaniach, poprzeczka wisi na niedostępnym dla nas poziomie. To tak, jakbyśmy oczekiwali, że Piotr Lisek powalczy o zwycięstwo z Armandem Duplantisem. W przypadku naszych futsalowych Orłów po raz kolejny decydujące znaczenie będzie miała sfera mentalna, najsłabsza strona obok fatalnej skuteczności i juniorskich gaf popełnianych w obronie. - Włosi to klasowy zespół, mają więcej indywidualności. Walczyliśmy, biegaliśmy, ale w ważnych momentach brakowało nam jakości. Mamy jeszcze jeden mecz z Portugalią i musimy się zastanowić, co zrobić, by rozegrać najlepszy mecz na tym turnieju. Nie możemy już zakwalifikować się do ćwierćfinału, ale z Portugalią musimy pokazać, że potrafimy grać - zapowiedział selekcjoner Błażej Korczyński.

Nie zlekceważą nas

Pewni swego są europejscy championi, choć zapewniają, że w żadnym wypadku nie zlekceważą Polaków. Zagrają o kolejne zwycięstwo. - Do meczu z Węgrami byliśmy bardzo dobrze przygotowani i spokojnie wygraliśmy 5:1, ale teraz skupiamy się na czwartkowym meczu z Polską. Nawet jeśli 1. miejsce mamy już zapewnione, to zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby wygrać – zapowiedział Jorge Braz, selekcjoner Portugalczyków.

Zbigniew Cieńciała

◼ Portugalia - Polska

dziś, 20.30 - TVP Sport

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się