Planowo i przekonująco
Biało-czerwoni z wysokiego pułapu rozpoczęli turniej. W pierwszym meczu nie dali szans Portugalczykom, rozbijając ich w niecałe 70 minut!
Poziom, na jakim atakowali Wilfredo Leon i spółka, był dla rywali zbyt wysoki. Fot. PAP/ Darek Delmanowicz
Polacy należą do głównych kandydatów do złota. Są numerem jeden w rankingu Światowej Federacji Siatkówki FIVB, są obrońcami tytułu i do rozgrywek przystąpili jako aktualni zwycięzcy Ligi Narodów. Portugalia natomiast zajmuje dopiero 26. pozycję w światowym rankingu i w najważniejszych międzynarodowych turniejach nie stanęła na podium. Ostatni raz Polacy rywalizowali z nią w mistrzostwach Europy w 2021 roku. Wówczas, również w fazie grupowej, wygrali 3:1. W ostatniej edycji ME Portugalczycy natomiast zajęli 10. miejsce.
Bez eksperymentów
Nasza drużyna nie powinna była mieć żadnych kłopotów z ograniem rywali z Półwyspu Iberyjskiego, ale trener Nikola Grbić nie zamierzał ryzykować i eksperymentować. Wystawił najmocniejszy skład, z Tomaszem Fornalem i Wilfredo Leonem na przyjęciu oraz Bartłomiejem Bołądziem w ataku. Biało-czerwoni nie zlekceważyli rywali. Wyszli na parkiet w pełni skoncentrowani i błyskawicznie pokazali Portugalczykom, że na taryfę ulgową nie mają co liczyć. Ci próbowali walczyć, w defensywie sobie nawet radzili, kilka razy zaimponowali, podbijając ataki Leona, Fornala i Szymona Jakubiszaka, ale w ofensywie nie mieli żadnych argumentów. Znacznie ustępowali warunkami fizycznymi naszym graczom, którzy jak postawili blok, to był on jak ściana. Przewaga Polaków rosła od początku. Set skończył się pogromem, bo Portugalczycy wywalczyli zaledwie 12 punktów.
Błyskawiczna reakcja
To ich nie zraziłp. Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Portugalczycy kilka razy obejmowali nawet niewielkie prowadzenie, ale Biało-czerwoni błyskawicznie reagowali; nie dawali się napędzić rywalom. W połowie partii chyba uznali, że harców wystarczy. Wskoczyli na wyższy poziom. Bartłomiej Lemański zaserwował asa, a Bołądź popisał się udanymi atakami i zrobiło się 17:13. Potem poszło. Nasi siatkarze kontrolowali wynik.
Przed trzecim setem Grbić postanowił dać szansę pozostałym zawodnikom. Weszli Maksymilian Granieczny, Kamil Semeniuk oraz Jakub Nowak. Potem na parkiecie pojawili się również Jan Firlej, Kewin Sasak oraz Aleksander Śliwka. Na poziom gry naszej ekipy to nie wpłynęło. Polacy byli przynajmniej o klasę lepsi. Gdyby nie rozprężenie w końcówce, Portugalczycy nie osiągnęliby granicy 20 punktów.
(mic)
POWIEDZIELI
Marcin KOMENDA: - Pierwszy mecz zawsze jest pewną zagadką. Nie wiadomo, czego można spodziewać się po rywalach, nowa hala, nowe miasto, więc może zdarzyć się wszystko. Na szczęście zachowaliśmy koncentrację. Nieźle weszliśmy w mecz, było zaufanie do siebie i chęć pokazania, że jesteśmy mocni, że będziemy rozdawać karty. Oczywiście były też momenty, gdy koncentracja trochę opadła i wtedy Portugalczycy mieli szanse, niektóre wykorzystywali i dobijali się do parkietu. Generalnie z wyniku jesteśmy zadowoleni. Możemy być optymistami przed kolejnymi spotkaniami. Chcieliśmy wygrać 3:0, wygraliśmy 3:0.
Jakub POPIWCZAK: - Wiedzieliśmy, że koncentracja będzie kluczowa. Od początku do końca kontrolowaliśmy mecz. Mistrzostwa zaczynamy tak jak sobie wymarzyliśmy, czyli wygraną bez straty seta.
Bartłomiej BOŁĄDŹ: - Najważniejsze, że wygraliśmy 3:0. Nie daliśmy się rozegrać Portugalczykom. Teraz już skupiamy się na sobotnim meczu z Izraelem. Nie wszystko było idealne. Były momenty, w których mogliśmy się lepiej zachować, popełniliśmy też kilka prostych błędów, które nie powinny się nam zdarzyć, ale tak bywa na początku zawodów. Najważniejszy jest wynik.
◼ Polska – Portugalia 3:0 (25:12, 25:18, 25:20)
POLSKA: Komenda, Leon (7), Jakubiszak (6), Bołądź (9), Fornal (6), Lemański (6), Popiwczak (libero) oraz Śliwka (2), Szalpuk, Semeniuk (4), Granieczny (libero), Sasak (4), Nowak (2), Firlej. Trener Nikola GRBIĆ.
PORTUGALIA: Dias (1), Garcia Martins (13), Semedo Tavares (1), Pereira (6), Ferreira (5), Cveticanin (2), Cruz Souza (libero) oraz Fevereiro, Menezes (3), Figueiredo (1), Costa. Trener Joao Miguel JOSE.
Sędziowali: Yves Kalin (Szwajcaria) i Dejan Rogić (Serbia). Widzów 867.
Przebieg meczuI: 10:6, 15:8, 20:11, 25:12.
II: 9:10, 15:13, 20:16, 25:18.
III: 10:7, 15:9, 20:14, 25:20.
Bohater – Bartłomiej BOŁĄDŹ.
