Plan na… odpoczynek

Jakub Tecław - solidny punkt tyszan w tym sezonie. Fot. Łukasz Sobala/Pressfocus.pl
Plan na… odpoczynek
Defensor Jakub Tecław bardziej lubi dawać prezenty niż je otrzymywać.
GKS TYCHY
Na czas Świąt Bożego Narodzenia tyszanie rozjechali się w dobrych humorach. Trzy zwycięstwa odniesione na koniec roku pozwoliły „trójkolorowym” wspiąć się na szczyt tabeli, w której mają tyle samo punktów co Arka, a o jeden mecz mniej.
Karpik, barszczyk i pierożki
Nic więc dziwnego, że [Jakub Tecław], który na początku tego roku przeniósł się na Górny Śląsk ze Stomilu Olsztyn, z zadowoleniem wrócił w rodzinne strony. 24-letni obrońca rozegrał w kończącym się roku 33 ligowe mecze oraz dorzucił dwa występy w Pucharze Polski i tylko 3-krotnie zaczynał w tym czasie mecz na ławce rezerwowych. Był więc bezsprzecznie pierwszym wyborem sztabu szkoleniowego tyskiego zespołu, ale nie o tym będzie to opowiadanie. W tym okresie bowiem na pierwszy plan wysuwają się święta i odpoczynek. - Wigilia w naszej rodzinie wygląda klasycznie - powiedział w mediach klubowych wychowanek GKS Wikielec. - Modlitwa, dzielenie się opłatkiem, kolacja, prezenty, deser i rozmowy. Ulubione przysmaki wigilijne w moim województwie, czyli warmińsko-mazurskim, to na pewno karpik, barszczyk czerwony z uszkami, bo to jest podstawa na wigilijny wieczór, oraz pierożki, które też bardzo lubię. Czyli klasyczne, ale najlepsze dania wigilijne. Nie ma wyjątkowego specjału charakterystycznego dla regionu. Oczywiście śpiewa się także kolędy. Jeżeli chodzi o prezenty, to w moim wieku większą radość sprawia mi to, że komuś mogę coś podarować i sprawić miłą niespodziankę, dzięki której na buzi drugiej osoby mogę zobaczyć uśmiech, radość. Aczkolwiek sam też lubię dostawać prezenty, jednak zdecydowanie wolę dawać.
Reset głowy
Jakub Tecław w klimacie świątecznym znacznie lepiej czuje się w roli „sprzątacza” niż „kuchcika”, czyli tak jak w tyskim zespole, gdzie odpowiada za porządek i ze swoich zadań w tej materii wywiązuje się solidnie. Co prawda w jego piłkarskich statystykach w kończącym się roku brakuje zdobytej bramki, a w rundzie jesiennej sezonu 2021/22, gdy przeprowadzał się z II-ligowego Stomilu Olsztyn do Tychów, miał ich 8, ale to także nie jest w tym okresie istotne. - Święta w piłkarskim gronie to bez wątpienia czas wyczekiwany - dodał 24-letni stoper. - Im bliżej końca rundy jesiennej i zbliża się okres Bożego Narodzenia, a ten klimat czuć, bo miasta już są przystrojone, to zaczyna się głód rodziny i chęć powrotu do domu. W trakcie sezonu brakuje czasu, żeby pobyć z rodzicami, z babciami, z rodzeństwem. To jest też wyczekiwany czas resetu głowy, bo jednak dzień w dzień jesteśmy w klubie, trenujemy, gramy mecze i cała uwaga jest skupiona na robocie, więc potrzebujemy takiego mentalnego odpoczynku i niemyślenia o piłce.
Raz w tygodniu na boks
Przy okazji filar tyskiej defensywy ujawnił jaki jest jego sposób na czas spędzany w domu w trakcie sezonu. - Czytam książki, ale tylko w podróżach, bo gdy jestem w domu, to nie mogę się zmusić do siedzenia nad książką - wyjaśnił Jakub Tecław. - Dbam też o swoje ciało i raz w tygodniu chodzę na boks. To jest fajna odskocznia od piłki i inny bodziec dla organizmu. Również robię dla siebie dodatkowo siłownię, ponieważ jestem świadomy tego, że jestem wysoki i momentami może mi brakować szybkości, więc staram się dobrze pracować nad motoryką. Mam zaufanego kolegę, który rozpisuje mi plany, według których działam, ale lubię też sobie odpocząć, poleżeć na kanapie i włączyć sobie jakiś serial albo film. A gdy przyjedzie dziewczyna, to z nią spędzić czas i pójść na spacer, dobry obiad czy dobrą kolację. Mam również kotka, który również mi umila czas poza treningami. Do tego, jeżeli jest ekipa do gry, to wieczorami lubię sobie zagrać meczyk w CS-a, ale to już na takie - że tak ujmę - typowe odmóżdżenie, żeby wrócić do treningów oraz gry i mieć z tego jak najwięcej radości. Jerzy Dusik
