Piorunujący finisz Grzmotów

Thunder wygrali na wyjeździe z Pacers, doprowadzając do remisu.

Po niesamowitym finiszu Oklahoma City wydarła zwycięstwo w Indianapolis. Fot. PAP/EPA

NBA

To miał być moment prawdy dla najlepszej drużyny sezonu zasadniczego. Po trzech meczach Oklahoma przegrywała z Indianą 1-2 i kolejna wpadka stawiałaby faworytów pod ścianą. Thunder zdali egzamin, ale łatwo nie było. Mecz numer 4 był bardzo wyrównany. Indiana jednym punktem wygrała pierwszą kwartę, w połowie przewaga gospodarzy wynosiła 3 „oczka” (60:57). Kiedy po trzech kwartach Indiana zwiększyła zaliczkę do 7 punktów (87:80), znacznie bliżej wygranej byli miejscowi.

Na finiszu jednak Indiana poległa od własnej broni - dotychczas to Pacers byli mistrzami końcówek, ale tym razem wielki powrót w czwartej kwarcie zaliczyli ich rywale. Kiedy 3 minuty i 20 sekund przed końcem Indiana prowadziła 103:99, kluczową „trójką” popisał się Shai Gilgeous-Alexander. Goście zaliczyli serię 12:1 i zamknęli mecz wynikiem 111:104.

Gilgeous-Alexander 15 ze swoich 35 punktów zdobył w ostatnich 5 minutach! - Shai zdecydowanie pokazał, kim naprawdę jest - mówił trener Thunder, Mark Daigneault. - Graliśmy z desperacją do samego końca. Kiedy obudziliśmy się rano, każdy miał świadomość, że 2-2 w finale to coś zupełnie innego niż 1-3. Właśnie dlatego wygraliśmy - dodał Gilgeous-Alexander, który w czterech ostatnich meczach notował średnio 32,8 punktu, 5,3 zbiórki oraz 2,5 przechwytu i jest zdecydowanym faworytem do statuetki MVP finału.

W ostatnim spotkaniu miał jednak solidną pomoc - Jalen Williams miał 27 punktów i 7 zbiórek, a Alex Caruso dodał 20 „oczek”. Pod tablicami błyszczał natomiast Chet Holmgren, który zanotował solidne double-double (14 pkt, 15 zbiórek).

Goście zdecydowanie lepsi byli pod tablicami, wygrywając w zbiórkach 43:33. Fatalnie jednak pudłowali z dystansu - trafili ledwie 3 „trójki” na 16 prób. W tym elemencie Indiana była zdecydowanie lepsza - 11/36. W kluczowej czwartej kwarcie gracze z Indianapolis zawiedli jednak w rzutach zza łuku, pudłując wszystkie 8 „trójek”!

W ekipie Pacers Pascal Siakam zaliczył 20 punktów, 8 zbiórek, 5 asyst i 5 przechwytów. To zdecydowanie najlepszy gracz Indiany w tych finałach. Jeśli Pacers zdobędą tytuł, statuetkę MVP finału otrzyma zapewne Kameruńczyk.

- Wiadomo było, że rywalizacja z takim rywalem jak Thunder będzie mieć wzloty i upadki. Teraz się potknęliśmy, więc musimy się podnieść i walczyć dalej - zapowiedział szkoleniowiec Pacers, Rick Carlisle.

Teraz mistrzowska batalia przenosi się do Oklahoma City. Najbliższy mecz we wtorek o 2.30 polskiego czasu.

FINAŁ

◼  Indiana - Oklahoma City 104:111; stan rywalizacji: 2-2

(p)