PIŁKARZ KOLEJKI
WŁADISŁAW KRASOWSKIJ
Defensor z Białorusi nie zawodzi. Do solidnej gry obronnej dorzucił w weekend dwa zdobyte gole/Fot. Marta Badowska/PressFocus
Uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że to jeden z „wynalazków” trenera Marka Zuba, który przez lata pracy w klubach wschodniej Europy ma dobry przegląd kadr piłkarzy z tamtej części świata, czy zwyczajny sentyment. Piłkarz sam zapracował sobie na angaż w I lidze poprzez udane występy przez dwa i pół roku dwa szczeble niżej. – W Dinamie Mińsk myślałem, że jestem profesjonalnym piłkarzem, a jak przyjechałem do Wikielca, okazało się, że chyba jednak... nie do końca. Ten czas na czwartym poziomie w Polsce sprawił, że stałem się lepszym piłkarzem, choć miałem tam tylko trzy treningi w tygodniu – wspomina defensor.
Od początku sezonu szkoleniowiec Stali mocno na niego stawiał i poza jednym wyjątkiem grał niemalże zawsze od pierwszej do ostatniej minuty. W poprzednim sezonie zaliczył 31 występów w barwach Rzeszowian, dwukrotnie wpisując się na listę strzelców, czyli... tyle samo, ile w czasie kilku minut pierwszej połowy w Siedlcach (4:3). – Porównując z grą w trzeciej lidze, przyjście do Stali na pewno było dużym skokiem. Ważny krok w karierze, aby się pokazać i grać jak najlepiej – dodaje zawodnik, o którego wyjeździe do Polski w wieku 18 lat zadecydowało wiele czynników. – Patrząc tylko sportowo, w Polsce jest nieporównywalnie wyższy poziom piłki. Kiedy pojawiła się taka możliwość, długo się nie zastanawiałem – twierdzi zawodnik, który w Polsce czuje się bardzo dobrze i wiąże przyszłość z naszym krajem. Marzy mu się gra jeszcze wyżej – na poziomie ekstraklasy.
Mariusz Rajek
