PIŁKARZ KOLEJKI

FREDERICO DUARTE

Frederico Duarte ostatnio zdobywa gole jak natchniony. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

Pod nieobecność kontuzjowanego Angela Rodado Portugalczyk niezwykle udanie go zastępuje w ataku Białej Gwiazdy. W niedzielę jego dwa trafienia w Rzeszowie praktycznie przesądziły o awansie Wisły do ekstraklasy (do dopełnienia formalności Krakowianom brakuje jednego punktu). Były to odpowiednio trafienia numer dziewięć oraz dziesięć Duarte w tym sezonie, a do tego dołożył jeszcze sześć asyst. 27-latek miał mocne wejście w sezon, już w drugiej kolejce zdobywając hat-tricka w meczu ze Śląskiem (5:0). Potem przez długi czas strzelał mało albo wcale, ale finisz sezonu znów należy do niego – w ostatnich pięciu meczach aż pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców.

Duarte słynie z widowiskowych celebracji po zdobytych gola, co ma swoje źródło jeszcze z czasów gry w lizbońskim Sportingu, gdzie łącznie spędził na różnych szczeblach aż 11 lat. W pewnym momencie kazano mu wybierać: albo piłka nożna, albo akrobatyka, w której był naprawdę dobry, ale czasami robił rzeczy tak szalone, że łatwo było się nabawić kontuzji. Ostatecznie wygrało marzenie o pozostaniu piłkarzem. Jak przyznaje, wywodząc się z tego klubu trudno nie wzorować się na Cristiano Ronaldo, ale jemu bliżej było do Luki Modricia. A później Matiasa Fernandeza.

Piłkarz, który trafił pod Wawel latem 2024 roku z greckiego Panetolikos, po sezonie z pewnością nie będzie narzekał na brak ofert, ale perspektywa gry w ekstraklasie może okazać się przeważającym o pozostaniu argumentem. Kontrakt ma ważny do czerwca 2027 roku.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się