PIŁKARZ KOLEJKI
Daniel Stanclik
Daniel Stanclik zaimponował formą strzelecką. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
Napastnik rodem z Bielska-Białej potrzebował niespełna pół godziny, aby w starciu z ekipą Łukasza Piszczka zaliczyć klasyczny hat-trick! Pierwszy gol to dobitka po uderzeniu w słupek Jakuba Serafina, drugiego strzelał na raty, po tym jak przy pierwszej próbie udało się odbić piłkę golkiperowi GKS-u Tychy, a trzecie trafienie zaliczył głową, wyskakując najwyżej przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Najlepszy mecz w karierze? – Można tak powiedzieć, choć szczerze nie lubię, gdy napastnika definiuje się tylko po golach, bo można zagrać dobre spotkanie i nie strzelić – przyznał Daniel Stanclik w rozmowie z klubowymi mediami.
Miedź, po nieudanej pierwszej części rundy, jest na fali wznoszącej i jeśli będzie kontynuować serię na wiosnę, może jeszcze włączyć się do walki o baraże, w których w poprzednim sezonie odpadła dopiero w finale z Wisłą Płock. - Jeżeli konsekwentnie będziemy pracować i trzymać się naszego planu, to będziemy dalej wygrywać. Musieliśmy dojrzeć jako zespół, skorygowaliśmy kilka rzeczy w obronie i teraz wygląda to dobrze i przekłada się na wyniki. Potrzebowaliśmy po prostu czasu – dodał uradowany strzelec.
W trwającym sezonie Stanclik ma już dziesięć goli (plus jedną asystę), a lepsi pod tym względem są jedynie Angel Rodado (17 goli, Wisła Kraków) oraz Rafał Adamski (11, Pogoń Grodzisk Maz.). Biorąc pod uwagę, że Hiszpan zimą może przenieść się do ekstraklasy, 25-latek może mieć szansę powalczyć o tytuł króla strzelców na zapleczu.
Mariusz Rajek
