Piłka uczy pokory

Rozmowa z byłym piłkarzem m.in. GKS-u Katowice, Odry Wodzisław i Piasta Gliwice (w sumie 311 meczów i 16 goli w ekstraklasie), zdobywcą Pucharu Ligi z Dyskobolią Grodzisk w 2008 roku

Nasz rozmówcy liczy, że GieKSa awansuje do europejskich pucharów, a Piast utrzyma się w lidze. Na zdjęciu Ilja Szkurin i Jakub Lewicki. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

NA KOLEJKĘ ZAPRASZA MARIUSZ MUSZALIK

Czy w Katowicach będą europejskie puchary?

– Bardzo bym chciał, bo bardzo długo czekamy, żeby ponownie pojawić się w Europie. Nie wiem, czy będą na pewno, ale liczę na to, że się uda.

Ostatnie pucharowe spotkania GieKSy to lato 2003 i nieszczęsne mecze z Cementarnicą Skopje, w których sam pan grał. Jakie wspomnienia z tamtego czasu?

– Na pewno to był dla nas nieszczęsny dwumecz. Odpadnięcie z tym akurat rywalem odbiło się szerokim echem, ale taka jest piłka, trzeba było to przełknąć. Przede wszystkim wcześniej była radość, że zajęliśmy miejsce na podium, że wywalczyliśmy sobie miejsce w pucharowych rozgrywkach. Potem już nie poszło po naszej myśli. Sama przygoda, choć krótka, to pouczająca. Najpierw remis 0:0. Nie wyszedł nam tamten mecz. Była nadzieja, że w rewanżu na Bukowej będzie inaczej. Niestety, rywal strzelił gola z przewrotki z 16 metrów, a potem gonitwa... Wyrównał Jacek Kowalczyk, ale szali nie udało się przechylić na naszą korzyść (wtedy bramki wyjazdowe, przy równej liczbie goli, liczyły się podwójnie – przyp. red.). Najedliśmy się wtedy trochę wstydu…  

Ogląda pan mecze GieKSy na żywo, goszcząc na Nowej Bukowej. Jaka jest największa siła Katowiczan w tym sezonie?

– Przede wszystkim siłą jest zespół, wyrównana kadra. To monolit z solidną defensywą i trenerem, który pracuje już z tą drużyną dłuższy okres i, jak widzimy, gdy da się szkoleniowcowi dłużej popracować, to są owoce. Trener Górak stworzył ciekawą ekipę, gdzie świetnie wkomponował się – nie będę tutaj odkrywał Ameryki – Bartek Nowak. Jest w życiowej formie, ciągnie zespół, ale sam by tego nie zrobił bez wsparcia kolegów, bez dobrze funkcjonującej drużyny. Siłą jest zespół, jest dobra atmosfera, chłopcy się dogadują i idzie to w dobrym kierunku. Zaskakują nie tylko swoich kibiców, co przeciwników. O ile w Katowicach wiara jest zawsze ogromna, to teraz, jak patrzymy na tabelę i na ten wynik, należy się naprawdę duży szacunek! Grają ciekawą piłką, mają pomysł i swoje DNA, co mnie bardzo cieszy.

Drugi z górnośląskich klubów, który też jest bliski pana sercu, jest w zupełnie innej sytuacji. Tak sprawdzam, ostatni mecz Mariusza Muszalik w ekstraklasie, oznaczony numerem 311, to sobota 15 maja 2010 i spotkanie Piast – Cracovia (0:1), które zdecydowało o spadku z Gliwiczan… Teraz Piast gra starcie o utrzymanie z Widzewem z Łodzi. Jak pan widzi jego szanse na pozostanie w lidze?

– Rozmowa jest tak trochę sterowana na trudne doświadczenia z boiska (uśmiech)... Powiem tak przez te wszystkie lata piłka nauczyła mnie pokory. Ostatnio nawet oglądałem z żoną telewizję i przewinął się temat tamtego meczu z Cracovią. Bartek Ślusarski w końcówce nas załatwił. Remis nic nam nie dawał, wszyscy poszliśmy do przodu, a Bartek trafił, dobił nas. To już nie miało znaczenia, bo my nic nie potrafiliśmy zrobić. Bolesny spadek, szkoda, że w takim momencie, bo coś się tworzyło. Trzeba było jednak to przełknąć.

A teraz?

– No cóż, przed Piastem kolejna walka. Po fajnych sezonach, które mieli, teraz widzimy, jak jest – wszystko niesamowicie wyrównane. W lidze ani nie było jakichś zdecydowanych faworytów do mistrzostwa, ani do spadku. Mamy dwóch spadkowiczów, jedno miejsce zostało. O utrzymanie walczy kilka zespołów, między innymi Piast. Jadą do mocno podrażnionego Widzewa, który u siebie zawsze jest groźny. Chcę, żeby Piast został, to oczywiste. Z drugiej strony Łodzianie to też marka, na pewno nikomu jako były piłkarz spadku nie życzę, bo nie jest to miłe doświadczenie. Ktoś musi jednak spaść, ale mam nadzieję, że nie będzie to Piast. Kibicuję każdej górnośląskiej ekipie i życzyłbym sobie, żeby klubów z naszego regionu w najwyższej klasie rozgrywkowej było jak najwięcej. Mają jednak ciężko, układ w tabeli na dole jest taki, że wszystko może się zdarzyć, ale mocno wierzę, że Piast sobie poradzi! Na pewno nie mogą grać na remis, muszą atakować i grać o pełną pulę.

Obecnie jest pan dyrektorem piłkarskiej Akademii RKP ROW Rybnik i z powodzeniem prowadzi rocznik 2012 w I Lidze Wojewódzkiej. Jak się pan odnajduje w tych rolach?

– Z perspektywy trenera to świetna sprawa! Każdy oczywiście marzy, żeby pracować z seniorami, ja również, ale teraz skupiam się na pracy z bardzo fajnymi i utalentowanymi chłopcami, którzy chcą się uczyć, chcą grać w piłkę. Poza tym odpowiadam za pion sportowy w Akademii RKP, co jest wyzwaniem. Uczę się wszystkiego. Patrząc z perspektywy boiska, jest łatwiej, bo nie zabiera się wszystkich problemów do domu. Tutaj cały czas coś się dzieje, trzeba podejmować trudne decyzje. Mamy lepsze roczniki, niektóre słabsze, ale w każdym mamy drużyny w I Lidze Wojewódzkiej, bijemy się z najlepszymi. Wyniki są różne, raz lepiej, raz gorzej, ale tutaj najważniejszy jest rozwój zawodników, na to się nastawiamy, choć nie ukrywam, że zaszczepiam w chłopakach jedną rzecz – chęć zwycięstwa. Po to się wychodzi na boisko, żeby być lepszym od rywala i nikt mi nie wmówi, że tak nie jest. To w sporcie nie istnieje. Nie tylko w piłce, nie tylko w sporcie rywalizujesz cały czas. Na boisku to jest wspaniałe, że masz naprzeciwko siebie kogoś, kto chce ci to odebrać, chce tego samego co ty, no i to w tej naszej dyscyplinie kochamy najbardziej! Nie znam chłopaka, który powie, że mu nie zależy. Jak ktoś tak myśli, to powiedzmy sobie szczerze – do sportu się nie nadaje. Pomału tę naszą Akademię RKP ROW, z dobrym sztabem trenerskim, rozwijamy.

Rozmawiał Michał Zichlarz    

Mariusz Muszalik. Fot. Radio 90

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się