Piłka... groźna, bo bandycka
Zatrważające jest to, że w bójkach pseudokibiców i napaściach biorą udział przedstawiciele... służb mundurowych.
Fot. Michał Kość / Press Focus
KIBOLSTWO
Osiem osób, w tym trzech Hiszpanów, podejrzanych jest o udział w bójce między pseudokibicami Jagiellonii Białystok i hiszpańskiej drużyny Rayo Vallecano. Do zdarzenia doszło w nocy z 10 na 11 grudnia na trasie S8, w pobliżu Ostrowi Mazowieckiej (województwo mazowieckie).
Od strony Warszawy do Białegostoku sympatycy Rayo Vallecano jechali dwoma autokarami. Po północy kierowcy tych pojazdów zostali zmuszeni do zatrzymania się przez dwa auta osobowe. Na miejscu czekało kilkadziesiąt osób. Mieli kije, trzonki od różnych narzędzi i metalowe rurki. Grupa podbiegła do autokarów, z których wysiadła część hiszpańskich kibiców i doszło do bójki. Kierowca jednego z autokarów zawiadomił policję i pogotowie ratunkowe; do szpitala trafiło trzech kibiców hiszpańskich, na szczęście ich obrażenia okazały się powierzchowne.
Już w nocy zatrzymano siedem osób, w tym trzech Hiszpanów i czworo Polaków. Kobieta, która była w tej grupie, okazała się funkcjonariuszką Służby Więziennej; jako jedyna została przesłuchana w charakterze świadka. Pozostałym sześciu osobom prokuratura zarzuciła udział w bójce z narażeniem człowieka nawet na utratę życia. W kolejnych dniach zatrzymano dwóch mężczyzn – kierowców samochodów, którzy zajechali drogę autokarom. Podejrzani są o pomocnictwo w przestępstwie.
– Nie można wykluczyć faktu, że hiszpańscy kibice przewidywali, że może dojść do bójki z kibicami Jagiellonii. Nie ustalono natomiast, by to było zaplanowane z obu stron – powiedziała prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce. Z kolei rzeczniczka Służby Więziennej ppłk Arleta Pęconek, poinformowała, iż mimo statusu świadka funkcjonariuszka SW została zawieszona w czynnościach służbowych.
Dodatkowo trwają mediacje w procesie dwóch oskarżonych o napaść na kibica belgijskiej drużyny Cercle Brugge. Sąd wyznaczył czas na porozumienie do 16 stycznia 2026 roku. Do usiłowania rozboju doszło w Białymstoku 6 marca, kiedy Jagiellonia grała z Cercle w 1/8 finału poprzedniej edycji Ligi Konferencji. Mecz zakończył się około 23.00. Po nim w centrum Białegostoku został pobity kibic belgijskiej drużyny. Do grupy fanów Cercle wracających ze stadionu podjechało bmw, z którego wysiadły cztery zamaskowane osoby. Jeden z kibiców z Belgii został przewrócony, napastnicy bili go i kopali, po czym wsiedli do samochodu i odjechali. Wezwano pogotowie, które zabrało pobitego do szpitala. Policja poszukiwała auta zapamiętanego przez świadków. Funkcjonariusze trafili na nie i zatrzymali do kontroli.
Samochodem jechali: 22-letni mieszkaniec Hajnówki, 21-letni białostoczanin oraz dwie białostoczanki w wieku 19 i 21 lat. W aucie policjanci znaleźli kominiarki i tzw. kominy, również mogące służyć do zasłonięcia twarzy. Początkowo zatrzymana została cała czwórka, ostatecznie zarzuty postawiono mężczyznom. Ponieważ jeden z nich był żołnierzem, śledztwo nadzorował dział ds. wojskowych prokuratury. Obu mężczyznom zarzucono usiłowanie rozboju; chodziło o klubowy szalik belgijskiego kibica, którego napastnikom nie udało się zabrać. Napadnięty mężczyzna upadł na chodnik, miał m.in. złamany nos i rozbity łuk brwiowy. W śledztwie obaj podejrzani nie przyznali się i odmówili składania wyjaśnień.
Zanim ruszył proces, obrońca oskarżonych złożył wniosek o skierowanie sprawy do postępowania mediacyjnego, w trakcie którego strony mogłyby m.in. uzgodnić kwestie zadośćuczynienia. Powoływał się na korespondencję z pokrzywdzonym i wyrażoną przez niego zgodę. Sąd wniosek uwzględnił; dał stronom czas do drugiej połowy listopada. Ponieważ mediacje trwały, przedłużył ten czas o kolejny miesiąc, a teraz do połowy stycznia.
