Pięść przed nosem
Gorzkie były refleksje doświadczonego szkoleniowca Korony na temat pomeczowego skandalu.
Jacek Zieliński w pewnym momencie znalazł się w samym środku pomeczowej zadymy. Dawid Figura / PressFocus
Zapowiadając 21. kolejkę, w rubryce „Pod napięciem” zwróciliśmy uwagę na trenerskie starcie podczas spotkania w Radomiu, na gorący – a wielokrotnie: zbyt gorący – portugalski temperament Goncalo Feio oraz na „cierpliwość, kulturę, klasę” najbardziej obecnie doświadczonego szkoleniowca ekstraklasy, Jacka Zielińskiego. Przebieg wydarzeń meczowych i pomeczowych te spostrzeżenia potwierdził w całej rozciągłości. Portugalczyk już w 33 minucie wyrzucony został z ławki na trybuny; a że przez dłuższą chwilę opuścić jej nie chciał, zanosiło się nawet – zgodnie z przepisami – na konieczność przerwania meczu przez arbitra.
Zieliński z kolei z równowagi wyprowadzony został już po końcowym gwizdku, wydarzeniami opisanymi w innym miejscu. Można domniemywać, że choć karierę trenerską w ekstraklasie zaczynał 23 lata temu, żaden z ponad 440 meczów, w jakich prowadził w niej drużyny, nie zakończył się sceną, o której opowiadał na pomeczowej konferencji.
– Chciałem podziękować sędziom i zawodnikom Radomiaka, a tymczasem jeden z piłkarzy radomskich zaczął mi wymachiwać pięścią przed nosem – zdradzał opiekun Korony. – Zawodnicy Radomiaka dążyli do jakiegoś zwarcia. Nie wiem, z czego to wynikało. Wymknęło się to spod kontroli. Porażkę trzeba umieć przełknąć – nie miał wątpliwości Zieliński.
(DaL)
