Pieniądze to nie wszystko

LIGOWIEC

Wydarzeniem 14. kolejki ekstraklasy była demolka urządzona przez Górnika beniaminkowi z Gdyni. Pięć bramek zdobytych w meczu przez jeden zespół - to udało się w tym sezonie tylko kilka razy. W pierwszej kolejce Radomiak zaaplikował tyle goli Portowcom ze Szczecina, wygrywając jak zabrzanie w niedzielę 5:1. Pięć goli zdobyła też Jaga w 4. kolejce, kiedy 5:2 pokonała Cracovię. W takim samym stosunku GieKSa zwyciężyła Motor w Lublinie 17 października. No i teraz pięć goli drużyny prowadzonej przez Michala Gasparika. Lider z Zabrza trzyma się mocno i pewnie, znacznie powiększając przewagę nad stawką. Górnicy nie przegrali już 9 meczów ligowych i pucharowych z rzędu, z których aż  siedem wygrali, w tym trzy w ostatnim czasie - z Jagiellonią i Arką dwa razy! Jasne, do świetnego wyniku białostocczan – 18 kolejnych gier bez przegranej – trochę jeszcze brakuje, ale to i tak imponujący wynik zważywszy na to, że trener Gasparik miał do czynienia latem z kadrową rewolucją, bo do zespołu trafiło kilkunastu nowych graczy, a sam przecież też zaczynał pracę z drużyną. Duży szacunek za wyniki, a przede wszystkim dobrą i powtarzalną grę jego zespołu! Pisaliśmy już o tym nieraz, Górnik to nieprzypadkowy lider. Kończąc ten wątek i strzeleckie zdobycze:  oczywiście pamiętamy o Zagłębiu z Lubina, z którym Górnik zagra w najbliższy piątek, a które w połowie sierpnia wbiło pół tuzina bramek Lechii.

Jedenastka z Zabrza na szczycie, natomiast w Legii zamieszanie. Przyznam, że trochę szkoda mi trenera Edwarda Iordanescu. W Warszawie jakiś czas zastanawiano się, na kogo postawić po tym, jak zdecydowano się nie kontynuować współpracy z Goncalo Feio. Wybór padł na doświadczonego rumuńskiego szkoleniowca. Wszystko w tym bogatym przecież klubie obudowano jeszcze mocnymi futbolowymi nazwiskami, bo słynny Fredi Bobić, bo Michał Żewłakow, bo multum transferów z nazwiskami, ale wyniki nie takie, jak trzeba i jakich się w klubie z Warszawy oczekuje. Jeszcze raz okazuje się, że kasa w piłce to nie wszystko. Mogą być znakomite warunki, może być świetna baza treningowa, piłkarze z nazwiskami, ale czasami nie wychodzi. Choć akurat w przypadku Legii to już nie czasami, ale co sezon jest ligowe rozczarowanie. To jednak zmartwienie legionistów, a nie ich rywali, którzy tylko korzystają na słabości wojskowych!   

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się