Pieniądze, polityka i boisko
Rozmowa z Harrym Tsatryanem, armeńskim dziennikarzem Mediamax Sport, który latem relacjonował ze Stanów Zjednoczonych piłkarskie MŚ
Zimą Artur Serobyan (z lewej) przejdzie z Araratu-Armenia do Lechii Gdańsk. Obok Kenijczyk Alwyn Tera. Fot. Foto SPP/SIPA USA/PressFocus.pl
W czwartek Jagiellonia podejmuje Ararat-Armenia. Czego się spodziewać po mistrzu Armenii? Na których piłkarzy polski kibic powinien zwrócić uwagę?
- Siłą w ataku jest Artur Serobyan, który w lutym ma zostać piłkarzem pierwszoligowej Lechii Gdańsk (podpisał kontrakt do czerwca 2030 – przyp. red.). Wszystko zostało dogadane w sierpniu. Oprócz Serobyana z przodu warto zwrócić uwagę także na Zhirayra Shoghoyana. Obaj grają na skrzydłach i napędzają grę zespołu. To kreatywni, dobrze wyszkoleni zawodnicy; to głównie oni stwarzają sytuacje kolegom.
W kadrze drużyny nie brakuje piłkarzy z wielu kontynentów, bo jest kilku Brazylijczyków, jest gracz z Kolumbii, są gracze z Afryki, oczywiście z Europy.
- To prawda i dodają jakości. Wymienię Brazylijczyków: Carlosa Francę, Sandro Limę, zawodnika z Ghany Paula Ayongo. To gracze, którzy potrafią trafić do siatki rywala. Nie można też zapomnieć o reprezentancie Armenii Aryalku Eloyanie. Inni kluczowi gracze zespołu prowadzonego przez portugalskiego szkoleniowca Manuela Tulipę to kapitan Armen Ambartsumyan i inny pomocnik, Karen Muradyan – to wokół nich wszystko jest budowane. Ja uważam, że najważniejszą i kluczową postacią jest Kolumbijczyk Juan Balanta. To on ma decydujący wpływ na oblicze drużyny. Ogólnie można powiedzieć, że to zbalansowana drużyna z dobrym szkoleniowcem.
Obrońca Kamo Hovhannisyan ma blisko sto występów w armeńskiej reprezentacji. To klubowa legenda?
- Nie bardzo, bo w klubie jest dopiero od kilku lat. Taką legendą jest Armen Ambartsumyan, który w ekipie jest od początku. Co do Hovhannisyana, to leczy w tej chwili kontuzję, nie grał w ostatnich meczach reprezentacji w Lidze Narodów. Niepewny udziału w meczu w Polsce jest też naturalizowany i grający w naszej reprezentacji prawy obrońca Junior Bueno.
Młodzi gracze? Wspomniał pan, że 23-letni Artur Serobyan przechodzi do Lechii. Są inni ciekawi piłkarze?
- Wymieniłbym reprezentanta naszej młodzieżówki Michela Aywazyana. To zawodnik wyszkolony w akademii AA, który powoli zdobywa zaufanie portugalskiego szkoleniowca i zaczyna dostawać coraz więcej szans.
Co można powiedzieć o armeńskiej lidze? Ararat-Armenia, wcześniej Ararat Moskwa, założony został w 2017 roku, a już trzy razy był mistrzem kraju, w tym w poprzednim sezonie. Teraz jednak nie idzie mu łatwo, prawda?
- Są na drugim miejscu z 20 punktami. Komplet 27 punktów ma po 9 kolejkach FC Noah. To jednak wczesna faza rozgrywek. Na pewno wiele się będzie działo. Liga jest bardzo konkurencyjna, nie ma jednego klubu, który by wszystko zdominował, a widać to też po jedenastkach, które zdobywają mistrzostwo – raz są jedni, raz inni. Finansowo na pewno najmocniejszy jest FC Noah. W poprzednim sezonie mocno skupił się na europejskich rozgrywkach. W Lidze Konferencji był w stanie u siebie ograć nawet holenderski AZ Alkmaar. Ararat-Armenia – AA, jak piszemy u nas – był w stanie to wykorzystać i na koniec rozgrywek cieszył się z mistrzostwa. W tym sezonie sytuacja się odwróciła: to AA jest zaangażowany w europejskie puchary. Araratowi niewiele brakowało do wyeliminowania Celje. Ostatnie dziesięć minut kosztowało ich awans do czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. W Lidze Europy znaleźli się dzięki wyeliminowaniu mistrza Rumunii – Universitatei Craiova.
Właścicielem Araratu Armenia jest Samwel Karapetian. Proszę coś o nim powiedzieć.
- To armeński milioner, który w tej chwili siedzi w więzieniu, tzn. ma areszt domowy. Ma też obywatelstwo rosyjskie i cypryjskie. Swoje pieniądze zarobił w Rosji. Tam też ma klub o nazwie Ararat-Armenia, ale tylko w domu odniósł sukces sportowy. Dobrym posunięciem było zatrudnienie latem 2025 roku portugalskiego szkoleniowca Manuela Tulipa, który odcisnął piętno na zespole. Udanym pociągnięciem był też letni transfer bramkarza Joao Bravima (Brazylijczyk – przyp. red.). Bez niego nie byłoby gry w fazie ligowej Europa League. W wielu meczach pomógł drużynie.
Karapetian to nie tylko biznesmen, ale i polityk. Za co siedzi?
- Polityką zajął się w czerwcu 2025 roku. Ma kilkanaście zarzutów. Niedawno sąd przedłużył mu areszt domowy.
W Armenii związki z Rosją są silne. Jak to wygląda?
- Armenia to kraj, który rosyjski biznes wykorzystuje w celu omijania sankcji amerykańskich i europejskich. Dzięki temu nasz lokalny biznes świetnie się rozwija, reeksportując wiele produktów. Generalnie można powiedzieć, że Armenia nie jest przeciwko Rosji – wielu obywateli pracuje w tym kraju, są powiązania. Ale z drugiej strony są tarcia na linii Rosja – Armenia na szczeblu rządowym. Przykładowo, Rosja wprowadziła zakaz sprowadzania do siebie produktów żywnościowych od nas, motywując to słabymi standardami naszych produktów. To bardziej sprawa polityczna, a biznes, jak to biznes, kieruje się swoimi przesłankami. Na dziś na pewno nie można powiedzieć, że Armenia jest prorosyjska.
Rozmawiał Michał Zichlarz
CZY WIESZ, ŻE…
Według rankingu UEFA armeńska liga jest klasyfikowana dopiero na 33. miejscu w Europie, między Irlandią a Kosowem. Choć w ostatnich trzech sezonach (licząc ten obecny) nastąpił przyrost punktów, Polska w tym zestawieniu jest na miejscu 11., choć pamiętamy nieodległe czasy, że nie była w rankingu wyżej niż Armenia teraz...
Ormiański dziennikarz Harry Tsatryan. Fot. własne
