Pieniądze nie grają
Pokazanie rywalizacji Ruchu ze Śląskiem przez pryzmat starcia biednego z bogatym jest w pełni uzasadnione, jednak w tabeli oba kluby mają tyle samo punktów.
Gdy Ruch spadł z ekstraklasy Martin Konczkowski opuścił Śląsk Wrocław i wrócił do Chorzowa, . Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Chorzowianie z Wrocławianami otwierają tę część stawki, która jest tuż za strefą barażową. Razem z Wieczystą (baraże), Polonią Warszawa i Miedzią mają po 30 pkt. Śląsk i Ruch mają bilans bramkowy trzy gole na plusie - z tym że Dolnoślązacy więcej i strzelili, i stracili. Mało kto jednak spogląda na te zespoły w ten sam sposób. W końcu na początku roku WKS mógł pochwalić się miejskim wsparciem na poziomie 45 mln złotych, podczas gdy Niebiescy... nadal czekają na niecałe 7 mln.
Procenty nie przemawiają
Wrocławianie otrzymali więc prawie 6,5 razy tyle, ile Chorzowianie dopiero chcą dostać. Jeśli jednak 14-krotni mistrzowie Polski otrzymają przelew, to wbrew pozorom nie będzie to oznaczało finansowego eldorado i szansy na transferowe szaleństwo. Jasne, jakieś ruchy będą możliwe, ale klub ma do opłacenia pewne zobowiązania i musi zabezpieczyć się tymi pieniędzmi na resztę roku. Do tej pory (a właściwie cały czas) ledwo przędzie. Stąd jak na razie tylko transfer drugoligowego młodzieżowca Jakuba Jendryki.
Śląsk? Po otrzymaniu przelewu wyjął z ŁKS-u Łódź kluczowego pomocnika Michała Mokrzyckiego, a także ściągnął francuskiego stopera Laminę Ba, który ze swoim CV spokojnie mógłby znaleźć pracodawcę w ekstraklasie. Ktoś mógłby się teraz zbulwersować, że Wrocław wydaje bajońskie sumy na pierwszoligowca, lecz należy tu zadać pytanie: kto bogatemu zabroni? Budżet stolicy całego Śląska na 2026 rok wynosi 9,4 miliarda, więc klub piłkarski otrzyma ok. 0,47 procenta całości. W przypadku Chorzowa i wydatków budżetowych na poziomie 1,085 miliarda Ruch dostanie... 0,62 procenta. Z tej perspektywy to więcej, no ale... do agentów piłkarskich akurat takie procenty nie przemawiają.
Budżety nie do porównania
– Gdybyśmy chcieli patrzeć na aspekt finansowy, musielibyśmy nie stawać do rywalizacji. Pewnie połowa ligi dysponuje większymi budżetami niż nasz, ale jak to ktoś powiedział: pieniądze nie grają. Grają piłkarze, ludzie i właśnie dlatego bardzo liczę na charakter tej drużyny i zawodników, którzy w trudnych momentach niejednokrotnie pokazywali, że nawet pomimo problemów indywidualnych – jak jesienią – są w stanie wyjść, pomóc zespołowi i wygrać mecz – przyznał w swoim stylu trener Waldemar Fornalik. Dla „Kinga” mecz ze Śląskiem będzie o tyle „szczególny”, że domknie nim pełne koło wszystkich przeciwników w tym sezonie. W sierpniu, gdy we Wrocławiu gospodarze wygrali z Ruchem 3:1 w 3. kolejce, po meczu zwolniony został bowiem trener Dawid Szulczek i Niebiescy postawili właśnie na Fornalika. Czy doświadczony szkoleniowiec i jego zespół ruszą z kopyta i poważnie zaangażują się w walkę o awans? – Musimy patrzeć z meczu na mecz, nie ma co wybiegać w przyszłość. Liga jest bardzo wyrównana i każde spotkanie jest tak samo ciężkie – wykazał się dyplomacją nowy, oficjalny już kapitan Ruchu Szymon Szymański.
Piotr Tubacki
Wątki wzajemnie przeplatane
Między Wrocławiem a Chorzowem jest trochę kilometrów i... klubów piłkarskich, a mimo tego w Śląsku nie brakuje ludzi, którzy byli kiedyś związani z Ruchem – a w Ruchu tych mających w CV Śląsk. Wrocław stał się mocno „niebieski” kilkanaście dni temu, gdy jego prezesem został Remigiusz Jezierski, a dyrektorem sportowym Rafał Grodzicki. Ten pierwszy grał przy Cichej w latach 2007-09, a wziął też udział w meczu pożegnalnym na starym stadionie. „Grodek” zaś to żołnierz trenera Waldemara Fornalika, który właśnie z dzisiejszego dyrektora WKS-u korzystał w Ruchu najczęściej. Jeśli chodzi o piłkarzy, w Śląsku gra Chorzowianin Mariusz Malec (nigdy nie zagrał dla seniorskiego Ruchu!), ściągnięty został pamiętający spadki i awanse HKS-u Michał Mokrzycki, a... do rezerw został przesunięty Miłosz Kozak, którego Wrocławianie kupili od Niebieskich zeszłego lata. Po spadku z ekstraklasy natomiast na Cichą wrócił ze Śląska Martin Konczkowski, pierwsze kroki w najwyższej lidze stawiał tam Daniel Szczepan, a jeszcze w zeszłym sezonie do Chrobrego z WKS-u był wypożyczony obecny gwiazdor Ruchu Patryk Szwedzik (Głogowianie wykupili go i od razu sprzedali). Jako ciekawostkę można dodać, że... 16 lat temu jedną rundę w rezerwach Śląska spędził Piotr Ceglarz.
29089 KIBICÓW zjawiło się na ekstraklasowym meczu Ruchu ze Śląskiem na Stadionie Śląskim (teraz frekwencja będzie niższa, choć otwarty będzie sektor gości). Spotkanie odbyło się 28 października 2023 i było dla Niebieskich debiutem w Kotle Czarownic! Padł remis 2:2, a oba gole dla Chorzowian strzelił z rzutów karnych Daniel Szczepan. Między klubami i kibicami było wówczas dużo złej krwi. Wrocławianie nie zgadzali się z decyzjami o „jedenastkach”; jako ówczesnych liderów mierził ich remis z beniaminkiem ze strefy spadkowej. W pierwszym meczu na Śląskim Ruch nie miał jeszcze tunelu teleskopowego, chroniącego piłkarzy przy schodzeniu do szatni i niektórzy kibice gospodarzy... rzucali w rywali piwem. Kontrowersyjny wpis w social mediach zamieścił też wtedy krnąbrny David Balda, wówczas dyrektor sportowy Śląska (od listopada 2024 pozostaje bez pracy)
