Piękne życie beniaminka
KOMENTARZ „SPORTU” - Kacper Janoszka
W 1. lidze dzieją się rzeczy nieoczywiste, trudne do przewidzenia przed sezonem. Szczególnie związane są one z beniaminkami. Na przekór wszystkim przeszkodom Polonia Bytom i Pogoń Grodzisk Mazowiecki znajdują się odpowiednio na drugim i trzecim miejscu w tabeli. Górnośląska ekipa wręcz zachwyca - mimo, że ma jeden z najmniejszych budżetów w stawce. Z kolei Pogoń pod wodzą Piotra Stokowca bazuje na młodych zawodnikach, korzysta na wypożyczeniach ludzi z Legii Warszawa, nie ma w swoich szeregach wielkich nazwisk, a potrafi rywalizować o najwyższe cele na zapleczu ekstraklasy. Trudno nawet wytłumaczyć, dlaczego obie ekipy jesienią radziły sobie tak dobrze. Jakość Polonii można wytłumaczyć pracą trenera Tomczyka, ale w przypadku Pogoni doszło do zmiany trenera przed sezonem, gdy zwolniono Marcina Sasala. Czy to siła rozpędu? Kiedy oba zespoły przyhamują? A może dopiero się rozpędzają? Kto jest w stanie odpowiedzieć dziś na te pytania? Obawiam się, że nikt.
Ewentualne sukcesy tych ekip na koniec sezonu nie byłyby odosobnionym przypadkiem. Bezpośrednio po awansie na zaplecze ekstraklasy do elity dostał się niedawno Motor Lublin. To samo wcześniej osiągnął Ruch Chorzów. Nie jest więc to zjawisko nowe. Prawda jest jednak taka, że niewielu byłoby zdziwionych, gdyby Bytomianie i Grodziszczanie znajdowali się teraz w strefie spadkowej, w której zeszłoroczne rozgrywki zakończyły zespoły beniaminków: Kotwica Kołobrzeg i Stal Stalowa Wola. Los beniaminków jest więc wyjątkowy, a w przypadku Polonii i Pogoni - wyjątkowo... dobry.
Do grona dobrze radzących sobie w 1. lidze beniaminków dołączyła również Wieczysta Kraków, której dobra forma jest łatwiejsza do wytłumaczenia, ponieważ za klubem stoją ogromne pieniądze gwarantowane przez Wojciecha Kwietnia. Sponsor klubu nie oszczędza, co okno transferowe klub podpisuje kontrakty z nowymi zawodnikami, a celem ewidentnie jest awans do ekstraklasy. W przypadku Wieczystej spełnienie celu nie byłoby większą niespodzianką.
