Piątka w piątek, siódemka we wtorek
TRYBUNA KIBICA - Polonia Bytom
Jako grający w totolotka pamiętam jego hasło reklamowe „Szóstka w środę, szóstka w sobotę”. Szóstka to główna wygrana, która nigdy mnie nie spotkała, ale hasło przypomniało mi się we wtorek podczas otwarcia sezonu przy Piłkarskiej 8.
Polonia po dwóch wyjazdowych zwycięstwach musiała trzeci mecz w lidze też grać w gościach, na ŁKS-ie, i w piątek przegrała 0:5. Nie tylko w piłce nożnej mówi się, że po takiej klęsce trzeba szybko zagrać kolejny mecz i wygrać. „Królowa Śląska” już we wtorek w Pucharze Polski pokonała Zagłębie II Lubin 7:1. Oczywiście, wiemy, że to były rezerwy naszych lubińskich braci, ale jeszcze w zeszłym sezonie graliśmy z nimi w II lidze i gdy my awansowaliśmy, to oni spadli po barażach i są dwie klasy niżej. Teraz jednak to i Polonia była rezerwowa, bo w pierwszym składzie w piątek i we wtorek wyszedł tylko Kolumbijczyk Sarmiento, a inni się wymieniali. Jednak ta Polonia II od razu przycisnęła, szybko prowadziła 1:0, a po pół godziny jeden z rywali skosił wychodzącego sam na sam Araka i wyleciał z boiska. Wiedzieliśmy już, że emocji wiele nie będzie, ale żeby wbić więcej bramek nawet osłabionemu rywalowi, trzeba coś pokazać. Supergola na 2:0 zdobył Sarmiento, który z ostrego kąta z woleja trafił obok długiego słupka, a po godzinie gry trener Tomczyk wprowadził najlepszych i gdy Wojtyra pierwszy raz dotknął piłkę, od razu zdobył gola. Między 60 a 68 minutą padło zaś aż pięć bramek, z tą gości – to może być jakiś rekord. 7:1 to najwyższe zwycięstwo Niebiesko-czerwonych w Pucharze Polski, a w 1988 roku było 6:0 z Polonią Leszno, co ktoś wyszukał i zamieścił w internecie.
Po takiej strzelaninie z optymizmem przyjdziemy na ligową inaugurację sezonu w Bytomiu, w sobotę ze Stalą Rzeszów. Przed meczem z ŁKS-em można było w „Sporcie” przeczytać historię Wielkiego Polonisty, Kazimierza Trampisza, który dawno temu właśnie w Łodzi miał pokazać cztery litery, ale cały czas mówił, że to nieprawda. Tak się złożyło, że „Kaju” na koniec kariery zawodniczej przeniósł się do Rzeszowa i grał w Stali, a potem został tam trenerem. Nie tylko dlatego mecz tych rywali będzie klasykiem...
Jacenty Rozbarski
