Peleton coraz dalej
Częstochowianie z roli faworyta i lidera ekstraklasy wywiązali się w Lubinie perfekcyjnie.
Fot. Tomasz Folta/Pressfocus.pl Piłkarze Rakowa zaliczyli kolejną przeszkodę w drodze po koronę.
Idealny plan
Już w czwartej minucie goście powinni prowadzić, bo Matej Rodin główkował z trzech metrów tuż przy słupku, ale Dominik Hładun intuicyjnie odbił piłkę nogą w stylu Sławomira Szmala. Jednak to Zagłębie mocno naciskało, zamykając liderów w obrębie swojego pola karnego. Z czterech sytuacji Listkowskiego - trafił w słupek - Radwańskiego, Michalskiego i raz jeszcze Rodina w 44 minucie z rzutu wolnego powinno zdobyćprzynajmniej jedną bramkę. Po 20 minutach miedziowa nawałnica zelżała, dawało się odczuć, że spokój „Medalików” wynika z ich wyrachowania, pewności siebie i dobrego planu na ten mecz. Zarzuconą przynętę „Miedziowi” połknęli jednak dopiero w ostatnim kwadransie spotkania...
Do przerwy bramek w Lubinie nie zobaczyliśmy, były tylko dwa celne strzały, ale mecz dało się oglądać. - Początek był ciężki po naszych głupich błędach, ale po 15 minutach przejęliśmy kontrolę nad meczem – skomentował w przerwie spotkania bramkarz Kacper Trelowski.
Bezsensowna czerwona kartka
Szybko po przerwie Zagłębie zostało osłabione. Mający już żółtą kartę Damian Michalski, skacząc do piłki, uderzył łokciem w twarz Jeana Carlosa i z drugim „żółtkiem” został odesłany do szatni. To był bezsensowny faul obrońcy gospodarzy, którzy praktycznie przez całą drugą połowę musieli grać w osłabieniu. Od tego momentu przewaga gości stała się miażdżąca. W 69 minucie Daniel Stefański wskazał na jedenasty metr, po tym jak piłką rękę odbił Josip Corluka, ale długa analiza VAR „naprawiła” decyzję bydgoskiego arbitra. W 77 minucie kapitalną dyspozycję strzelecką potwierdził Jonatan Braut Brunes. Norweg wyszedł w tempo do prostopadłego podania Gustava Berggrena i dał prowadzenie liderowi PKO Ekstraklasy. To było już 10. trafienie Brunesa.
Osłabione i zmęczone Zagłębie nie było już w stanie zareagować. Sytuacja „Miedziowych” jest już naprawdę nie do pozazdroszczenia. Tymczasem rozpędzony Raków za sprawą rezerwowych „dziewiątek” postawił w doliczonym czasie kropkę nad „i”.
Zbigniew Cieńciała
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Zagłębie Lubin - Raków Częstochowa 0:2 (0:0)
0:1 – Brunes, 77 min (asysta Berggren), 0:2 – Makuch, 90+3 min (asysta Rocha)
ZAGŁĘBIE: Hładun 6 – Ławniczak 4, Nalepa 4, Michalski 0 – Corluka 4, Kolan 4, Dąbrowski 4 (86. Makowski niesklas.), Wdowiak 3 (51. Jach 3) – Pieńko 4 (58. Szmyt 4), Radwański 4 (86. Kurminowski niesklas.), Listkowski 4 (58. Kłudka 2). Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Burić, Mróz, Woźniak, Orlikowski.
RAKÓW: Trelowski 6 – Tudor 6, Rodin 6 (69. Barath 3), Svarnas 6 – Jean Carlos 6, Berggren 7, Koczerhin 7 (87. Mosór niesklas.), Otieno 4 (60. Diaz 4) – Lopez 4 (69. Rocha 3), Brunes 7 (87. Makuch 1), Amorim 6. Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Kuciak, Lederman, Plavsić, Aesenić.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz) - 8. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa) i Paulina Baranowska (Chełmno). Czas gry – 97 min. (46+51). Żółte kartki: Dąbrowski (32. faul), Michalski (39. faul; 48. faul) – Koczerhin (43. niesportowe zachow.), Rodin (62. faul), Berggren (85. faul), Tudor (90. faul). Czerwona kartka: Michalski (48. druga żółta). Widzów 3521. Piłkarz meczu: Jonatan BRUNES.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| ZAGŁĘBIE | RAKÓW | |
| 30 | posiadanie piłki | 70 |
| 1 | strzały celne | 7 |
| 5 | strzały niecelne | 7 |
| 4 | rzuty rożne | 12 |
| 12 | faule | 8 |
| 0 | spalone | 0 |
| 3 | żółte kartki | 4 |
| 1 | czerwone kartki | 0 |
ZDANIEM SPORTU
Chyba pierwszy raz w tym sezonie dostrzegliśmy paradoks, że wyjściowym składzie walczącego o utrzymanie Zagłębia było 10 Polaków i jeden zagraniczny zawodnik, a w celującym w tytuł Rakowie sytuacja była dokładnie odwrotna – 10 zagranicznych zawodników i jeden Polak. To poważny problem polskiej piłki - lustrzane odbicie kłopotów, z którymi w kadrze zmaga się selekcjoner Michał Probierz.
