Peleton coraz dalej

Częstochowianie z roli faworyta i lidera ekstraklasy wywiązali się w Lubinie perfekcyjnie.

Fot. Tomasz Folta/Pressfocus.pl Piłkarze Rakowa zaliczyli kolejną przeszkodę w drodze po koronę.

26. kolejka ułożyła się w sposób wymarzony dla liderów z Częstochowy. Sensacyjnych porażek doznały w weekend wicelider Jagiellonia i trzeci w tabeli Lech, więc w poniedziałek była okazja nie tylko umocnić się na pozycji lidera, ale odskoczyć na znaczący już dystans od goniących rywali. Z drugiej strony presja zawsze niesie ze sobą negatywne emocje, jednak przed meczem trener Marek Papszun zapewnił, że choć „koszulka Rakowa waży dużo, to jego zawodnicy są przygotowani, by unieść jej wagę”.

Idealny plan

Już w czwartej minucie goście powinni prowadzić, bo Matej Rodin główkował z trzech metrów tuż przy słupku, ale Dominik Hładun intuicyjnie odbił piłkę nogą w stylu Sławomira Szmala. Jednak to Zagłębie mocno naciskało, zamykając liderów w obrębie swojego pola karnego. Z czterech sytuacji Listkowskiego - trafił w słupek - Radwańskiego, Michalskiego i raz jeszcze Rodina w 44 minucie z rzutu wolnego powinno zdobyćprzynajmniej jedną bramkę. Po 20 minutach miedziowa nawałnica zelżała, dawało się odczuć, że spokój „Medalików” wynika z ich wyrachowania, pewności siebie i dobrego planu na ten mecz. Zarzuconą przynętę „Miedziowi” połknęli jednak dopiero w ostatnim kwadransie spotkania...

Do przerwy bramek w Lubinie nie zobaczyliśmy, były tylko dwa celne strzały, ale mecz dało się oglądać. - Początek był ciężki po naszych głupich błędach, ale po 15 minutach przejęliśmy kontrolę nad meczem – skomentował w przerwie spotkania bramkarz Kacper Trelowski.

Bezsensowna czerwona kartka

Szybko po przerwie Zagłębie zostało osłabione. Mający już żółtą kartę Damian Michalski, skacząc do piłki, uderzył łokciem w twarz Jeana Carlosa i z drugim „żółtkiem” został odesłany do szatni. To był bezsensowny faul obrońcy gospodarzy, którzy praktycznie przez całą drugą połowę musieli grać w osłabieniu. Od tego momentu przewaga gości stała się miażdżąca. W 69 minucie Daniel Stefański wskazał na jedenasty metr, po tym jak piłką rękę odbił Josip Corluka, ale długa analiza VAR „naprawiła” decyzję bydgoskiego arbitra. W 77 minucie kapitalną dyspozycję strzelecką potwierdził Jonatan Braut Brunes. Norweg wyszedł w tempo do prostopadłego podania Gustava Berggrena i dał prowadzenie liderowi PKO Ekstraklasy. To było już 10. trafienie Brunesa.

Osłabione i zmęczone Zagłębie nie było już w stanie zareagować. Sytuacja „Miedziowych” jest już naprawdę nie do pozazdroszczenia. Tymczasem rozpędzony Raków za sprawą rezerwowych „dziewiątek” postawił w doliczonym czasie kropkę nad „i”.

Zbigniew Cieńciała


OCENA MECZU ⭐

◼  Zagłębie Lubin - Raków Częstochowa 0:2 (0:0)

0:1 – Brunes, 77 min (asysta Berggren), 0:2 – Makuch, 90+3 min (asysta Rocha)

ZAGŁĘBIE: Hładun 6 – Ławniczak 4, Nalepa 4, Michalski 0 – Corluka 4, Kolan 4, Dąbrowski 4 (86. Makowski niesklas.), Wdowiak 3 (51. Jach 3) – Pieńko 4 (58. Szmyt 4), Radwański 4 (86. Kurminowski niesklas.), Listkowski 4 (58. Kłudka 2). Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Burić, Mróz, Woźniak, Orlikowski.

RAKÓW: Trelowski 6 – Tudor 6, Rodin 6 (69. Barath 3), Svarnas 6 – Jean Carlos 6, Berggren 7, Koczerhin 7 (87. Mosór niesklas.), Otieno 4 (60. Diaz 4) – Lopez 4 (69. Rocha 3), Brunes 7 (87. Makuch 1), Amorim 6. Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Kuciak, Lederman, Plavsić, Aesenić.

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz) - 8. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa) i Paulina Baranowska (Chełmno). Czas gry – 97 min. (46+51). Żółte kartki: Dąbrowski (32. faul), Michalski (39. faul; 48. faul) – Koczerhin (43. niesportowe zachow.), Rodin (62. faul), Berggren (85. faul), Tudor (90. faul). Czerwona kartka: Michalski (48. druga żółta). Widzów 3521. Piłkarz meczu: Jonatan BRUNES.


MÓWIĄ LICZBY
ZAGŁĘBIE RAKÓW
30 posiadanie piłki 70
1 strzały celne 7
5 strzały niecelne 7
4 rzuty rożne 12
12 faule 8
0 spalone 0
3 żółte kartki 4
1 czerwone kartki 0


ZDANIEM SPORTU

Chyba pierwszy raz w tym sezonie dostrzegliśmy paradoks, że wyjściowym składzie walczącego o utrzymanie Zagłębia było 10 Polaków i jeden zagraniczny zawodnik, a w celującym w tytuł Rakowie sytuacja była dokładnie odwrotna – 10 zagranicznych zawodników i jeden Polak. To poważny problem polskiej piłki - lustrzane odbicie kłopotów, z którymi w kadrze zmaga się selekcjoner Michał Probierz.