Pechowa czerwień
Nie odrobili, choć próbowali. Liverpool i Barcelona zawaliły sprawę na własne życzenie.
Dani Olmo nie mógł uwierzyć, że mimo znakomitego początku Duma Katalonii pożegnała się z Champions League! Fot. PAP / EPA
LIGA MISTRZÓW
Znając formę Liverpoolu z tego sezonu, niespecjalnie dziwi fakt, że i w drugim meczu mistrzowie Anglii ulegli PSG. Znowu było 0:2, a oba gole strzelił Ousmane Dembele, natomiast asystowali mu dopełniający ofensywnego tria Bradley Barcola i Kwicza Kwaracchelia. The Reds nie zasłużyli na awans. W pierwszej połowie byli słabi, w drugiej – lepsi, ale kompletnie bezowocni. Co ciekawe, trener Arne Slot – jak przed tygodniem – posadził na ławce Mohameda Salaha, jasno podkreślając jego obecną pozycję w zespole. Aczkolwiek Egipcjanin pojawił się na murawie już w 31 minucie po kontuzji Hugo Ekitike (wyglądała bardzo groźnie) i po niecałej minucie... wypracował swojemu zespołowi „setkę”! Takich okazji jednak Liverpoolowi potem brakowało – no i się doigrał.
Piąta kolumna
Anglicy powinni wziąć przykład z Barcelony. Ona już w 30 sekundzie poważnie zagroziła Atletico, które w roli gospodarza broniło prowadzenia 2:0. Już po 24 minutach... było w tej rywalizacji 2:2! W 4 minucie strzelił Lamine Yamal, a 20 minut później Ferran Torres, a więc nazwiska w kontekście bramek spodziewane. Co jednak ciekawe, to że w obu tych przypadkach zawalił Clement Lenglet, czyli... były piłkarz Barcelony, który właśnie w jej barwach spędził najwięcej czasu swojej kariery! Piąta kolumna? Najpierw stracił piłkę przed swoją „szesnastką”, a później to jemu uciekł w kryciu Torres. No ale by być uczciwym – potem Francuz już nie zawalał, a w 55 minucie uratował El Atleti, rzucając się pod nogi strzelającego Gaviego (Torres dobił do siatki, ale spalił).
Autodestrukcja
Duma Katalonii powinna mieć 3:0 kilkadziesiąt sekund po podwyższeniu, ale świetnie dysponowany Juan Musso (Jan Oblak wrócił po kontuzji, lecz na razie na ławkę) zatrzymał główkę niepilnowanego Fermina Lopeza! To była kluczowa sytuacja, bo w 31 minucie po bardzo szybkiej, bezpośredniej akcji gospodarze trafili na 2:1, co uczynił Ademola Lookman. Atletico wróciło do swojej ulubionej gry defensywno-destrukcyjnej, ale autodestrukcji postanowiła dokonać... Barca. Jak i przed tygodniem, tak i wczoraj obejrzała czerwoną kartkę, choć tym razem w końcówce – Erik Garcia wyleciał z boiska za pchnięcia Alexandra Sorlotha wychodzącego na czystą pozycję. Norweg... pojawił się na murawie chwilę wcześniej! Natchnieni Los Colchoneros już wszystkiego nie wypuścili, choć Barcelona nacierała. W 68 minucie w jej szeregach pojawił się Robert Lewandowski, ale niczego specjalnego nie pokazał.
Tym samym wiemy już, że PSG w półfinale LM zagra ze zwycięzcą pary Bayern – Real , zaś Atletico z kimś z duetu Sporting – Arsenal.
Piotr Tubacki
160 MECZÓW w Barcelonie zagrał Clement Lenglet. W żadnym innym zespole nie zaliczył nawet porównywalnej liczby spotkań. Wczorajszy mecz był jego trzecim w bieżącej edycji Ligi Mistrzów, a pierwszym od 2. kolejki fazy ligowej z Eintrachtem Frankfurt.
0:1 – Yamal (4), 0:2 – Torres (24), 1:2 – Lookman (31)
ATLETICO: Musso – Molina, Le Normand, Lenglet, Ruggeri – Simeone (66. Baena), Llorente, Koke (89. Cardoso), Lookman (66. Gonzalez) – Griezmann (76. Sorloth), Alvarez.
BARCELONA: J. Garcia – Kounde, E. Garcia, Martin, Cancelo (89. Araujo) – Gavi (81. de Jong), Pedri – Yamal, Olmo (89. Bardghji), Lopez (68. Rashford) – Torres (68. Lewandowski).
◼ Liverpool – PSG 0:2 (0:0). Pierwszy mecz 0:2. Awans PSG
0:1 – Dembele (72), 0:2 – Dembele (90+1)
LIVERPOOL: Mamardaszwili – Frimpong (46. Gomez, 67. Ngumoha), Konate, van Dijk, Kerkez – Gravenberch, Szoboszlai – Ekitike (31. Salah), Mac Allister (74. Jones), Wirtz – Isak (46. Gakpo).
PSG: Safonow – Hakimi, Marquinhos, Pacho, Mendes (36. Hernandez) – Neves, Vitinha, Zaire-Emery (81. Beraldo) – Doue (52. Barcola), Dembele, Kwaracchelia.
