Pech przyjmującej
Spory problem bialskiego klubu. Kristiine Miilen w nowym sezonie miała być jedną z liderek zespołu, a prawdopodobnie w ogóle nie pojawi się na parkiecie.
Kristiine Miilen najbliższy rok spędzi na leczeniu. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Estońska przyjmująca ostatnie rozgrywki spędziła wMoya Radomce. Spisywała się ponadprzeciętnie. Rozegrała 26 meczów, w których zdobyła 233 pkt. Zaserwowała 15 asów oraz miała 13 punktowych bloków. Jej dobra postawa zwróciła uwagę działaczy i trenerów BKS-u Bosik ZGO. Podpisano kontrakt. W Bielsku-Białej z jej grą wiązano spore nadzieje. Liczono, że zastąpi Julitę Piasecką, która przeniosła się do DevelopResu Rzeszów. Niestety, wszystko wskazuje na to, że Miilen nowy sezon spisze na straty. W meczu reprezentacji Estonii ze Słowenią siatkarka doznała poważnej kontuzji. – Po jednym z ataków, kiedy wylądowałam, poślizgnęłam się na śliskiej podłodze i poczułam niesamowity ból w kolanie. Początkowo mieliśmy nadzieję, że to więzadło poboczne piszczelowe, którego czas rekonwalescencji wynosi tylko kilka miesięcy, ale po rezonansie magnetycznym i wizycie u lekarza okazało się, że zostało zerwane więzadło krzyżowe przednie – wyjaśniła Kristiine Miilen.
Diagnoza jest fatalna. Siatkarkę czeka najpierw operacja, a później co najmniej dziewięciomiesięczna rehabilitacji. – Operację, którą przeprowadzi jeden z najlepszych lekarzy w Estonii – dr Rahu, będę miała 14 sierpnia. Później będę się leczyć w Klinice Medycyny Sportowej i Rehabilitacji Szpitala Uniwersyteckiego w Tartu. W rekonwalescencji i powrocie do formy pomogą mi Estońska Federacja Siatkówki i BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała – powiedziała przyjmująca.
– Nigdy nie byłam tak podekscytowana sezonem, więc oczywiście wyniki rezonansu magnetycznego mnie przygnębiły. Milion razy zadawałam sobie pytanie, dlaczego tak się stało, ale szczerze mówiąc, ilość miłości i wsparcia, jaką otrzymałam od Estońskiego Związku Piłki Siatkowej, ludzi z bialskiego klubu, moich byłych drużyn i po prostu ludzi wokół mnie, dały mi tyle siły i pozytywnych emocji, że po prostu chcę zacząć już pracować i wrócić silniejsza dla ludzi, którzy mi pomogli – dodała.
Dla BKS-u Bostik ZGO to koszmarne informacje, bo musi szukać nowej przyjmującej, a rynek jest mocno przetrzebiony. Trener Bartłomiej Piekarczyk obecnie do dyspozycji na tej pozycji ma tylko Rekę Bozoki-Szedmak, Klaudię Nowakowską i Martynę Borowczak.
(mic)
