Pazurki zostały obcięte
Do 36 minuty Biało-czerwone goniły wicemistrzynie Ameryki Południowej, ale w końcówce złamały ich opór. Stawką sobotniego meczu z Holenderkami będzie ćwierćfinał.
Powstrzymanie Elke Karsten było kluczem do zwycięstwa z Argentyną. Fot. Łukasz Laskowski / Press Focus
MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET
W pierwszym meczu fazy głównej nasza reprezentacja zmierzyła się z Argentyną, drugą siłą Ameryki Południowej, z którą Biało-czerwone wygrały wszystkie sześć poprzednich konfrontacji. Dwukrotnie rywalizowały z nią na mundialu, w 2013 roku (31:17) i 4 lata później (38:20). Kwalifikację do drugiej rundy La Garra (Pazur) zawdzięczała zwycięstwu nad Egiptem 27:14, ale wciąż ma trudności, aby dorównać drużynom ze Starego Kontynentu, co potwierdziły porażki z Holandią (25:32) i Austrią (23:27). W czwartek czekało ich kolejne europejskie wyzwanie, bo reprezentacja Polski, chcąc utrzymać się w grze o ćwierćfinał, musiała po prostu wygrać.
Poirytowany selekcjoner
Dzień przed meczem w polskim zespole nastąpiła zmiana. Środkową rozgrywającą Joannę Granicką zastąpiła wychowanka chorzowskiego Ruchu, obecnie występująca w klubie z Kobierzyc, Magdalena Drażyk.
Polki zaczęły niepokojąco nerwowo. Argentynki z pięciu bramek dwie rzuciły do pustej bramki (w trakcie pierwszej połowy aż pięć takich lobów znalazło drogę do siatki), jedną z rzutu karnego, a najbardziej bramkostrzelna Elke Kartsen w niespełna 9 minut miała aż 4 trafienia. W tym momencie zareagował selekcjoner Arne Senstad, niezadowolony, wręcz poirytowany postawą ospałych podopiecznych. Podniesiony głos Norwega pomógł, ale niestety tylko na chwilę. Znów dawała znać o sobie fatalna skuteczność; byliśmy na styku, a za moment było minus 3. Nie myliła się niezawodna z rzutów karnych Magda Balsam, w bramce pomagała Adrianna Płaczek, co przy sporej - jak na ten poziom turnieju - liczbie infantylnych błędów, trzymało nas w grze. Po 30 minutach przegrywaliśmy jedną bramką, co było wręcz super wynikiem, patrząc na denerwujące wyczyny Biało-czerwonych.
Dłonie do modlitwy
Na początku drugiej połowy najbardziej zapamiętamy dłonie wzniesione do modlitwy, bezsilnej w bramce Płaczek, bo znów w grze Polek gafa goniła gafę. W końcu niemoc przełamała lewoskrzydłowa Daria Michalak, doprowadzając po raz pierwszy do remisu, klasę między słupkami pokazywała Płaczek, ale kłopoty z łapaniem piłki – tak, tak, łapaniem! - nie pozwalały, by wyjść na prowadzenie. Na nasze szczęście błędy zaczęły również popełniać zawodniczki z Ameryki Południowej, ich dwa rzuty do pustej bramki przeszyły powietrze i w 41 minucie obrotowa Nikola Głębocka dała nam prowadzenie. W najważniejszy fragment spotkania wchodziliśmy z trzema bramkami na plusie, co zmusiło trenera Mariano Munoza do zaordynowania przerwy na żądanie. I znów gra przeciwniczek ruszyła, a Polek stanęła. Znów na tablicy wyników pojawił się remis, a w bardzo ważnym momencie świetnie interweniowała Płaczek.
Zmęczenie rozdawało karty
Zmęczenie dawało znać o sobie, trener Argentynek raz jeszcze poprosił o czas i wtedy Paulina Wdowiak kapitalnie obroniła rzut karny w wykonaniu Karsten! Za moment Płaczek uratowała nas przed stratą 24. bramki i teraz trener Senstad na dwie minuty i kilka sekund poprosił o minutową przerwę. - Dawać Polki! - krzyknęły jego podopieczne i - uff - dowiozły przewagę do mety. Dzięki temu pozostały w grze o miejsce najlepszej ósemce globu. A MVP spotkania, co oczywiście nie było zaskoczeniem, przypadło znakomitej i najskuteczniejszej na parkiecie Elke Karsten, liderki i środkowej rozgrywającej argentyńskiej.
Zbigniew Cieńciała
◼ Argentyna - Polska 25:28 (15:14)
POLSKA: Wdowiak, Płaczek - Balsam 6/4, Kobylińska 3, Kochaniak 5, Pankowska 1, Uścinowicz 1, Nosek, Michalak 5, Głębocka 3, Cygan 3, Olek, Drażyk, Rosiak 1, Janas, Nosek. Kary: 14 min. Trener Arne SENSTAD.
ARGENTYNA: Menucci 2, Carratu - Romero, Cavo 4, Karsten 9/4, Gavilan 5, Casasola 1, Garcia 1, Molina, Campigli 1, Bono 2, Bolling, Azcune, Crode, Lang, Frelier. Kary: 10 min. Trener Mariano MUNOZ.
Sędziowali: Youcef Belkhiri i Sidali Hamidi (Algieria). Widzów 1050.
Przebieg meczu: 2:0 (3), 5:2 (5), 6:4 (7), 9:6 (10), 9:8 (12), 12:9 (17), 13:12 (23), 15:12 (25), 15:14 (30), 16:14 (34), 16:16 (35), 16:17 (36), 17:18 (41), 18:20 (43), 19:22 (46), 23:23 (51), 23:26 (59), 25:28 (60).
