Pazur w drugiej połowie

W Sosnowcu po przerwie nasz zespół zagrał agresywnie i zdominował reprezentację Gruzji.

Jordan Loyd w biało-czerwonej koszulce czuje się już znakomicie. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

REPREZENTACJA POLSKI

Polska rozegrała siedem meczów sparingowych tego lata. Po raz pierwszy od dawna Biało-czerwoni wygrali dwa spotkania z rzędu. W czwartek w Arena Sosnowiec nasza drużyna gościła Gruzinów, którzy również szykują się na EuroBasket. - Czemu Gruzja? To nie jest przypadkowy wybór. Chcemy przećwiczyć pewne warianty przeciwko silnej fizycznej drużynie - tłumaczył przed meczem trener Igor Milicić.

Pierwsza połowa zdecydowanie Polakom nie wyszła. Przegrywaliśmy ośmioma punktami (43:51), byliśmy gorsi w zbiórkach (10-14), blokach (0-3), w rzutach z dystansu (2-5), a także w procencie skuteczności rzutów z gry (46-54). - Trener w szatni powiedział, że brakuje nam pazura - mówił potem Tomasz Gielo.

Druga połowa była zupełnie inna. Nasz zespół wygrał trzecią kwartę 10 oczkami (25:15), a w końcówce nie dał sobie wyrwać prowadzenia. Wspomniany Gielo po przerwie spisywał się znakomicie - trafiał trójki, zdobywał punkty po szybkim ataku. Wygrana to w dużym stopniu jego zasługa. - Miałem swój dzień. w każdym meczu naszym zadaniem jest znajdować osobę, która akurat ma swój dzień. Dziś mnie się udało, w innym dniu będzie to ktoś inny - przyznał.

Podobnego zdania jest także trener. - Tomek Gielo od początku zgrupowania gra bardzo solidnie, więc jego występ nie jest dla nas żadną niespodzianką. Chcemy, żeby każdy zawodnik czuł się istotny w drużynie - nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie czas danego gracza. To mogą być trzy, pięć lub siedem minut, które odmienią losy całych mistrzostw. Jestem zadowolony, że pokazaliśmy pazur w drugiej połowie. Graliśmy na kontakcie. Nie czekaliśmy na Gruzinów, sami narzuciliśmy i inicjowaliśmy fizyczność - mówił Igor Milicić.

Co wiemy o Polakach po siedmiu sparingach? Zespół z każdym meczem gra lepiej, zwłaszcza drugie połowy należą do naszej drużyny. Z rosłymi Gruzinami wygraliśmy grę pod tablicami (27-23 w zbiórkach). Znowu dobrze zagrał Jordan Loyd. Amerykanin z marszu stał się pełnoprawnym członkiem kadry. Tym razem w 20 minut zdobył 15 punktów, miał 3 zbiórki, 4 asysty. - Loyd wkomponował się w zespól idealnie, jest świetnym koszykarzem - mówi Mateusz Ponitka. - Nabieramy rytmu meczowego, zaczynamy się lepiej czuć, zespołowo coraz lepiej. Na pewno trzeba poprawić obronę. Każdy jest gotów, by poświęcić coś od siebie - dodaje nasz kapitan, który też był bardzo silnym punktem zespołu (13 punktów, 3 zbiórki, 6 asyst, 2 przechwyty). 

Na plus niewątpliwie też rzuty osobiste - egzekwujemy je coraz lepiej, przeciw Gruzinom w tym elemencie był bardzo solidne 84 procent (21/25). To co niepokoi to kontuzje. Jeremi Sochan po problemie z łydką opuścił już zgrupowanie. Wciąż nie wiadomo co z Igorem Miliciciem juniorem. Zawodnik przeszedł w czwartek badania, czekamy na wyniki, ale szanse na jego występ w EuroBaskecie maleją z każdym dniem. Co gorsza z Gruzinami nie zagrał nasz podstawowy środkowy, Aleksander Balcerowski. - Mam nadzieję, że nasz sztab medyczny do następnego meczu uruchomi Aleksandra Balcerowskiego. Jego uraz nie jest poważny - uspokajał trener Milicić.

W niedzielę kolejny mecz w Sosnowcu. Tym razem zagramy z niewygodną dla nas Finlandią. Z tym rywalem przegraliśmy choćby na ubiegłorocznym turnieju kwalifikacji olimpijskich w Walencji. Mecz zapowiada się naprawdę ciekawie. Finowie też będą gospodarzami grupy EuroBasketu (w Tampere).

 

◼  Polska - Gruzja 94:89 (25:26, 19:25, 25:15, 26:23)

POLSKA: Pluta 2, Loyd 15 (1x3), Ponitka 13, Olejniczak 9, Dziewa 8 - Michalak 17 (1x3), Gielo 16 (3x3), Łączyński 5 (1x3), Sokołowski 5 (1x3), Żołnierewicz 4, Sternicki, Zapała. Trener Igor MILICIĆ.

GRUZJA: Mamukelaszwili 16 (2x3), Bitadze 14 (1x3), Baldwin 5 (1x3), Korsantia 2, Jintcharadze - Ochkhikidze 2,  Szermadini 18, Sanadze 12 (2x3), Andronikaszwili 11 (1x3), Burjanadze 9 (1x3),  . Trener Aleksandar DZIKIĆ. 

(pp)

Dużo ciekawego dzieje się także u innych uczestników EuroBasketu. W Badalonie w towarzyskim meczu zmierzyły się dwie potęgi - Hiszpania nie dała rady Francji (67:75). Najlepszym strzelcem zwycięzców był Jaylen Hoard (13 punktów), po 12 oczek zdobyli Guerschon Yabusele i Zaccharie Risacher. Z powodu kontuzji w drużynie gospodarzy nie zagrał kontuzjowany Santi Aldama. 24-latek, który na co dzień gra w Memphis Grizzlies, jest jednym z liderów kadry. Pod jego nieobecność najlepszym strzelcem Hiszpanów był Willy Hernangomez (15 punktów). W sobotę rewanż obu zespołów, tym razem w Paryżu. Francja wygrała wszystkie trzy swoje spotkania testowe.

◼ Niepokonana tego lata pozostaje też Litwa, która tym razem w derbach krajów nadbałtyckich pokonała Łotwę 109:105. Mecz w Xiaomi Arena w Rydze rozegrano w obecności ponad 11 tysięcy kibiców! Do rozstrzygnięcia konieczna była dogrywka. Dla gospodarzy Rihards Lomazs zdobył 27 punktów, a Kristaps Porzingis dodał 22 oczka. Wśród gości Rokas Jokubaitis zanotował 20 punktów, a Jonas Valanciunas 16. Litwa wygrała wszystkie cztery mecze przed EuroBasketem.