Pakujemy się do Rotterdamu!

Od przekonującego zwycięstwa w Maaspoort w ’s-Hertogenbosch nad reprezentacją zza Wielkiego Muru rozpoczęły mundial Biało-czerwone. To zwycięstwo praktycznie daje przepustkę do głównej fazy turnieju.

To zdjęcie komentarza nie wymaga... Fot. Łukasz Laskowski / Press Focus

MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET

Trzeciego dnia MŚ w Niemczech i Holandii do gry wkroczyła reprezentacja Polski. Dla Biało-czerwonych jest to 19. w historii i 3. z rzędu udział w mundialu. Pierwszym przeciwnikiem Polek w grupie F były Chinki, grające dzięki „dzikiej karcie”.

Sześć debiutantek

W protokole meczowym zabrakło trzeciej bramkarki Barbary Zimy, a dla Pauliny Wdowiak, Katarzyny Cygan, Joanny Granickiej, Natalii Janas, Aleksandry Olek i Natalii Pankowskiej - piątkowy mecz był debiutem na MŚ.

Nasze panie zaczęły nerwowo, chaotycznie, z błędami technicznymi, więc Chinki zaskakująco objęły dwubramkowe prowadzenie. Polki po raz pierwszy wyszły na nie w 10 minucie po „wkrętce” Magdy Balsam. Za moment swoją trzecią już „cegiełkę” dołożyła Paulina Uścinowicz, a pierwsze Daria Michalak i Pankowska. Kilkoma dobrymi interwencjami popisała się też Adrianna Płaczek, więc nasze prowadzenie błyskawicznie urosło do czterech bramek, co tak uspokoiło Polki, że nie zareagowały na dwa trafienia Azjatek. W 20 minucie czas poprosił od niedawna prowadzący reprezentację Chin Yerime Sylla, Senegalczyk z francuskim paszportem, wcześniej pracujący m.in. z kadrą Belgii i Kuwejtu.

Niezrozumiały przestój

Trener Arne Senstad rotował składem, m.in. w bramce pojawiła się Wdowiak, a w 21 minucie 100. bramkę w reprezentacji zdobyła Natalia Nosek. I wtedy stało się coś dziwnego. O minutową przerwę poprosił nasz selekcjoner, co tak... rozkojarzyło jego podopieczne, że przez blisko 10 minut nie potrafiły pokonać chińskiej bramkarki. Uczyniła to dopiero - na 30 sekund przed syreną - Cygan, co nas trochę uspokoiło przed drugą częścią meczu, którą pewnym rzutem z 7 metrów otwarła Balsam. Ta połowa była zdecydowanie lepsza w wykonaniu Polek, choć nadal zdarzały się przestoje w ataku. Umiejętności rywalek z Azji były jednak za małe na zrobienie jakiejkolwiek krzywdy Biało-czerwonym, więc już z odprężeniem można było obserwować ich inauguracyjny występ. Co ciekawe, z podobnym ładem duchowym reagowały na boiskowe wydarzenia nasze reprezentantki, grające od momentu uzyskania 6-, 7-bramkowej przewagi nieco beztrosko, trochę z rozluźnieniem, stąd zdarzały się przestoje w grze do czasu, gdy zmęczone Chinki najzwyczajniej „pękły”. No cóż, zwycięzców się nie sądzi. Bardzo dobry wynik poszedł w świat, zadanie zostało wykonane. Możemy praktycznie bukować bilety do Rotterdamu (awansują po trzy zespoły z każdej grupy) na kolejną fazę mundialu. Schody zaczną się od wtorkowego meczu z Francuzkami, obrończyniami tytułu, bo w niedzielnym spotkaniu z Tunezją nie przewidujemy niespodzianki.

Rosiak po raz 200

- Czuję się szczęśliwy, będąc trenerem tak wielu dobrych dziewcząt i drużyny. Zdecydowałem się, że będę sporo zmieniał w trakcie meczu. Polska drużyna, aby być coraz lepsza, musi rozgrywać dużo spotkań. To nie jest tak, że po 7-8 minutach, nawet grając ze słabszym zespołem, będziemy prowadzili 10 bramkami. Nasza gra miała wzloty i upadki. Zmieniliśmy trochę taktykę i potem lepiej to wyglądało. Wszystkie dziewczyny są zdrowe. Mobilizujemy się na Tunezję - podsumował norweski selekcjoner Polek, Arne Senstad.

Dodajmy jeszcze, że w 53 minucie szeroki uśmiech zagościł na twarzy Aleksandry Rosiak, która rzutem do pustej bramki zdobyła gola numer 200 dla reprezentacji. MVP natomiast, jak najbardziej zasłużenie, została świetna Magda Balsam.

Zbigniew Cieńciała

◼  Polska - Chiny 36:20 (15:12)

POLSKA: Płaczek, Wdowiak - Balsam 9/3, Kobylińska 3, Kochaniak, Olek 1, Uścinowicz 4, Michalak 4, Janas 3, Rosiak 2, Cygan 4, Głębocka, Pankowska 1, Granicka 2, Nosek 1, Nocuń 2. Kary: 2 min. Trener Arne SENSTAD.

CHINY: Lu Chang - Pan 3/2, S. Zhang, Liang, Shi 4, C. Liu 7, Wei, Wang, Zhuo, P. Zhang 1, Li, Qu 2, X. Liu 1, Li, Y. Liu 2. Kary: 4 min. Trener Yerime SYLLA.

Sędziowały: Bruna Correa i Renata Correa (Brazylia). Widzów 750.

Przebieg meczu: 0:2 (2), 1:2 (3), 1:3 (5), 3:3 (7), 5:5 (10), 9:5 (13), 9:7 (17), 14:8 (23), 14:12 (29), 15:12 (30), 16:12 (31), 19:13 (35), 22:15 (39), 31:18 (55), 35:19 (58), 36:20 (60).


POD SZATNIĄ

◼ Paulina WDOWIAK: - Cieszę się, że tak dobrze zagrałyśmy w obronie. Dzięki temu mogłam dołożyć swoje interwencje. Przeprowadziłyśmy mnóstwo kontr, z tego padały łatwe bramki, również na pustą bramkę. Czuję się dobrze fizycznie. Zawsze przyjeżdżam na zgrupowania reprezentacji i chcę dawać z siebie wszystko, grać jak najlepiej, łapać zaufanie trenera, żeby spędzać jak najwięcej minut na boisku. Było dobrze i mam nadzieję, że tak będzie przez cały turniej.

Katarzyna CYGAN: - Pierwsza połowa dość nerwowa w naszym wykonaniu, ale drugiej weszłyśmy już na swoje tory. Było więcej spokoju. Większość akcji to były kontry przez skrzydła. W innych meczach będziemy mieć więcej okazji pokazać się w ataku pozycyjnym. Z debiutu jestem zadowolona, choć zawsze może być lepiej. Ważne jest to, że wszystkie dziewczyny weszły na parkiet. Każda dołożyła cegiełkę do zwycięstwa. Teraz w każdym następnym meczu powinno być mniej nerwów, mniej stresu.

Joanna GRANICKA: - Jestem szczęśliwa, że wygrałyśmy mecz. Jestem dumna i wdzięczna za otrzymaną szansę, że mogłam dołożyć coś od siebie. Momentami grałyśmy zbyt chaotycznie. To jest jednak turniej, to był dopiero pierwszy mecz. Najważniejsza jest wygrana. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będziemy grały tylko lepiej. Chcemy kolejnych zwycięstw!

Daria MICHALAK: - Początek był trochę nerwowy, ale to mają do siebie pierwsze mecze na mistrzostwach. Potem spotkanie było już pod naszą kontrolą. Wyprowadziłyśmy dużo szybkich i łatwych kontrataków. Cieszę się, że mamy wysoką wygraną. Klucz do zwycięstwa? W drugiej połowie grałyśmy bardziej twardo w obronie i częściej przerywałyśmy ataki Chinek.


Niedziela z Tunezją

Drugim rywalem Polek w Holandii będzie Tunezja, która wraca na MŚ po sześciu latach. Awans wywalczyła dzięki brązowemu medalowi mistrzostw Afryki 2024; w meczu o 3. miejsca pokonała Egipt 25:22. Dla tunezyjskiej drużyny był to symboliczny „nowy początek”, zwłaszcza że w ostatnich dekadach pozostawała w cieniu Angoli i Kamerunu.

Orlice Kartaginy mogą pochwalić się bogatą tradycją udziałów w MŚ. Debiutowały już w 1975 roku, osiągając najlepszy wynik w historii - 12. miejsce. Udany występ zanotowały również w 2009 roku, kończąc na 14. pozycji. Od tego momentu nie wiodło im się. Podczas MŚ 2021 zajęły dopiero 27. lokatę. Od 2025 roku zespół prowadzi Pablo Morel, doświadczony, francuski trener. Jego misją jest wprowadzenie nowoczesnych elementów szkoleniowych, charakterystycznych dla europejskiej piłki ręcznej. Trzon reprezentacji tworzą zawodniczki, które mają doświadczenie z poprzednich MŚ: odpowiedzialna za organizację gry Sondes Hachana Ep Kerkeni oraz szybka i skuteczna na skrzydle Aya Ben Abdallah.

Ostatni raz z Tunezją spotkaliśmy się w 2014 roku. Podczas turnieju w Maladze Biało-czerwone wygrały 30:11. Niedzielne spotkanie będzie kluczowe nie tylko w kontekście walki o awans, ale także ewentualnego ćwierćfinału, mając w pamięci, że do drugiej rundy drużyny zabierają punkty z fazy grupowej.

ZC

Niedziela, 30 listopada, godz. 15.30

◼ Polska - Tunezja; transmisja TVP2

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się