Zawiodła skuteczność
Po piorunującym początku na gorącym terenie w Nantes wicemistrzowie Polski przegrali mecz – na własne życzenie - w ostatniej sekundzie...
Dobra forma rzutowa w Nantes Dawida Dawydzika nie zaowocowała punktami dla Nafciarzy... Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Ostatnie cztery pojedynki francusko-polskie odbyły się w play offie Ligi Mistrzów i wszystkie rozstrzygały się jednym golem w dwumeczu. Orlen Wisła i Nantes zmierzyły się też w letniej grze kontrolnej – Francuzi wygrali jedną bramką – więc można się było spodziewać zaciętej walki. - Zaczynamy grę w nowym systemie. Każdy punkt będzie bardzo cenny. Trzeba je zbierać od samego początku i z takim zamiarem jedziemy do Nantes – zapowiedział przed spotkaniem prezes Nafciarzy Adam Wiśniewski.
Fantastyczny początek i tyle...
Po pierwszych minutach nie tylko kibice wicemistrzów Polski przecierali oczy ze zdumienia w hali de la Beaujoire La Trocardiere. Prowadzenia 5:0 polskiej drużyny trudno było sobie wyobrazić. Trener Gregory Cojean szybko zareagował, prosząc o minutową przerwę, co natychmiast pomogło.
Po 20 minutach mecz rozpoczynał się od nowa. Po chwili wicemistrzowie Francji po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Niestety, Nafciarze pudłowali raz za razem w stuprocentowych sytuacjach – przez prawie 12 minut nie rzucili bramki! – więc tylko dzięki dobrej postawie Milana Vujovicia w bramce trzymali się wciąż w meczu.
Po piorunującym początku apetyty były większe, więc remis do przerwy akceptowaliśmy z mieszanymi odczuciami. Ale i nieskrywanymi nadziejami. Tymczasem po 10 minutach drugiej części skuteczność Płocczan była ledwie na nieco ponad 50. procencie. Nafciarze zrobili bohatera z duńskiego bramkarza Christoffera Bonde, więc gospodarze odjeżdżali. W 54 minucie mieliśmy do czynienia z rzadką sytuacją – z powodu kontuzji jeden z hiszpańskich sędziów nie był wstanie kontynuować zawodów i mecz musiał prowadzić w pojedynkę jego współpartner! Przerwa sprawiła, że Nafciarze doprowadzili do remisu.
Sędzia niełaskawy
Przy remisie o trzeci i ostatni czas na 100 sekund przed końcem poprosił trener Nantes i Nicolas Tournat trafił. Ponownie wyrównał Dawid Dawydzik, ale na sekundę przed końcem arbiter uznał, że Tournat był faulowany i zadysponował rzut karny, który skutecznie wyegzekwował Noam Leopold. Szkoda straconych punktów, o które znów będzie bardzo trudno w kolejnym spotkaniu, z niemieckim MT Melsungen.
◼ HBC Nantes – Orlen Wisła Płock 26:25 (11:11)
NANTES: Rambaud, Bonde – Briet 1, Norlyk 1/1, Turczenko, Antonesen, Tarrafeta 9, Ovnicek 2, Tournat 3, Perić 1, Garciandia 2, Gaber, Leopold 6/1, Abdi, Odriozola 1, Peyrebout. Kary: 4 min. Trener Gregory COJEAN.
ORLEN WISŁA: Vujović, Alilović – Daszek, Janc 6, Szusznja, Rey (CZK, 44 min - z gradacji kar), Szita, Richardson 3/2, Zarabec, Fazekas 2, Krajewski, Dawydzik 7, Mihić, Ilić 4, Bjerre, Kosorotow 3. Kary: 8 min. Trener Xavier SABATE.
Sędziowali: Ignacio Garcia i Anderu Marin (obaj Hiszpania). Widzów 5902.
Przebieg meczu: 0:5 (8), 2:6 (10), 8:9 (18), 11:10 (22), 11:11 (30), 12:11 (32), 12:13 (33), 14:13 (35), 17:14 (39), 20:17 (45), 21:20 (51), 23:23 (55), 24:24 (57), 25:25 (60), 26:25 (60).
