TUNEZJA
Fedaration Tunisienne de Football
Przyjęcie do FIFA (CAF): 1960 (1960)
Adres: Stade Annexe d'El Menzah, Cite Olympique، 1003 El Menzah, Tunis
Barwy: czerwono-białe
Udział w finałach (6): 1978, 1998, 2002, 2006, 2018, 2022
Największe sukcesy: mistrzostwo Afryki 2004, wicemistrzostwo w latach 1965, 1996
Pozycja w rankingu FIFA: 40.
◼ Świetne eliminacje
W grupie H afrykańskich eliminacji nie było mocnych! W rywalizacji z Namibią, Liberią, Malawi, Gwineą Równikową i zespołem z Wysp Świętego Tomasza i Książęcej wygrali 9 z 10 meczów, strzelając przy tym 22 gole i nie tracąc żadnego! Nawet przy teoretycznie słabszych rywalach, to bilans godny odnotowania. Jedyną stratę punktów zanotowali w rywalizacji z Namibią, z którą w czerwcu zeszłego roku zremisowali w Johannesburgu 0:0. Najskuteczniejszy w eliminacjach z czterema bramkami był Mohamed Ali Ben Romdhane, który od niedawna jest zawodnikiem kairskiego Al-Ahly, a wcześniej występował przez dwa lata na Węgrzech w Ferencvarosie, z którym w zeszłym roku sięgnął po mistrzostwo kraju.
◼ Słabo w finałach
O Tunezyjczykach można napisać, że są stałym uczestnikiem finałów mistrzostw świata i… na tym można skończyć. W sześciu wcześniejszych turniejach zawsze kończyli na fazie grupowej. Z 18 dotychczasowych meczów, ledwie trzy wygrali. Z dobrej strony pokazali się na swoim pierwszym mundialu w Argentynie w 1978 roku, gdzie trafili do grupy z Biało-czerwonymi. Okazali się trudnym rywalem nie tylko dla nas, ale dla broniących wtedy tytułu Niemców z Zachodu również. Zremisowali z nimi niespodziewanie w trzecim grupowym spotkaniu w Cordobie 0:0. Wcześniej wygrali z Meksykiem 3:1, a nam ulegli 0:1. Równie dobrze zagrali przed trzema laty w Katarze, gdzie w grupie D też zanotowali zwycięstwo, remis i porażkę. Przegrali z Australią 0:1, co kosztowało ich awans, ale zremisowali z Danią 0:0 i sensacyjnie wygrali z późniejszym wicemistrzem świata Francją 1:0 po bramce Wahbi Khazriego. Trójkolorowi, pewni wtedy awansu, wystawili jednak rezerwowy skład.
◼ Polscy trenerzy
Tunezję z powodzeniem prowadziło kilku polskich szkoleniowców. Pierwszym był Ryszard Kulesza (1981-83), potem Antoni Piechniczek (1988-98) i jeszcze Henryk Kasperczak (1994-98). W klubach pracowali inni, jak Zdzisław Podedworny i Andrzej Płatek. Nawet po latach nie zapomniano o nich, o czym miałem się okazję przekonać, goszcząc w tym kraju dwukrotnie.
