Superpuchar dla Tychów
Hannu Kuru, były napastnik JKH GKS-u Jastrzębie, zdobył dwa gole, ale tym razem dla tyskiego zespołu.
Olli-Petteri Viinikainen i Hannu Kuru fetują pierwszego gola; ten drugi miał powody do podwójnej radości. Fot. PAP/Art Service
SUPERPUCHAR POLSKI
Spotkanie GKS-u Tychy z JKH GKS-u o Superpuchar było godne tej imprezy. Obie drużyny wzniosły się na wyżyny swoich umiejętności, a zwłaszcza znakomicie prezentowały się w grze obronnej. Może trochę szwankowała skuteczność, zwłaszcza zwycięzców, ale ich się nie sądzi, bo to oni – długo! - mogli się cieszyć z tego trofeum!
Gospodarze zafundowali sobie... wojskowy szymel, bowiem ich stroje przypominały kolory mundurów (moro); aczkolwiek przez to obserwacja meczu była nieco utrudniona. Wojskowi również uroczyście zainaugurowali mecz, rzucając symbolicznie krążek. A potem rozpoczęła się niezwykle twarda rywalizacja, obfitująca w wiele ciekawych sytuacji podbramkowych. Ani jedni, ani drudzy nie zamierzali odpuszczać, forsując bardzo szybkie tempo akcji. Inicjatywa należała do gospodarzy, oni też stworzyli sobie nieco więcej niż rywale sytuacji strzeleckich (11:8 w strzałach). Najpierw Mark Viitanen (3 min), a później Olaf Bizacki (7) sprawdzili czujność Karolusa Kaarlehto, ale ten nie dał się zaskoczyć. W końcu jednak musiał uznać wyższość tyskich napastników. W 7 minucie niezwykle aktywny Rasmus Heljanko podał do Hannu Kuru, z interwencją nie zdążył obrońca gości Marek Charvat i Fin precyzyjnym uderzeniem zdobył prowadzenie.
Zespół z Jastrzębia natychmiast ruszył do ataku. W 12 minucie Frederik Forsberg najpierw trafił w słupek, zaś dobitkę obronił Tomaš Fučik. W 17 minucie zanotowaliśmy pierwsze wykluczenie - Aku Alho powędrował na ławkę kar. Gospodarze w konsekwencji sporo czasu przebywali w tercji rywali, ale jastrzębianie umiejętnie się wybronili.
W drugiej odsłonie goście mieli prawo poczuć się jak na karuzeli. Gospodarze zaczęli wręcz huraganowy atak i mieli mnóstwo sytuacji do zdobycia gola. Wszystkich - niefortunnych - strzelców nie sposób wymienić, wystarczy jednak wspomnieć, że do bramki nie potrafili się skierować krążka m.in. Kuru, Jeziorski czy Joel Kerkkänen (dwa razy, w tym sam na sam) czy Alana Łyszczarczyk. Przewaga była przygniatająca (strzały 11:4), ale gola jak nie było, tak nie było. Jastrzębianie nieźle prezentowali się w destrukcji i na dodatek mieli jeszcze świetnie dysponowanego fińskiego golkipera między słupkami. Goście w 31 minucie za sprawą Riku Sihovena mieli bramkową sytuację, ale Fin jej nie wykorzystał. W 38 minucie na ławce kar znalazł Viitanen, ale i tej okazji przyjezdny zespół nie potrafił wykorzystać. W tym fragmencie gry goście trochę zawiedli, bo spodziewaliśmy więcej strzałów.
Na ostatnią tercję gospodarze wyjechali z minimalną przewagą, co zwiastowało spore emocje. Istotnie, tempo akcji nie spadło, a obie drużyny za wszelką cenę chciały zmienić rezultat. Kotłowało się pod bramkami, ale gole nie padały. Goście cierpliwie czyhali na okazję i w końcu się doczekali. W 57:09 minucie firmowy atak JKH - Daniels Berzinš i Forsberg - po mistrzowsku rozegrał akcję, po czym krążek trafił do Shivonena. Fin miał odsłoniętą sporą cześć bramki i tam posłał „gumę”. Było 1:1... O wszystkim miała zadecydować dogrywka, w której oczywiście też nikt się nie oszczędzał. W końcu nastąpiło rozstrzygnięcie. W 62:41 minucie Kerkkänen podał krążek zza bramki do Kuru. Ten - znów efektownym uderzeniem - zdobył zwycięskiego gola. Tak więc GKS Tychy odzyskał Superpuchar Polski, a jednocześnie zaliczył pierwsze trofeum, w tym sezonie. Kto zdobędzie drugie? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy w końcu kwietnia, kiedy będzie się kończył finał play offu o mistrzostwo Polski.
Włodzimierz Sowiński
◼ GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 2:1 (1:0, 0:0, 0:1, 1:0)
1:0 – Kuru – Heljanko – Jeziorski (6:43), 1:1 – Sihvonen – Forsberg - Berzinš (57:09), 2:1 – Kuru – Kerkkänen (62:41).
Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Tomaš Mejzlik – Michał Gerne i Łukasz Sośnierz. Widzów 2260.
GKS: Fučik; Bryk – Viinikainen, Kakkonen – Kaskinen, Pociecha – Bizacki, Walli; Knuutinen – Komorski – Łyszczarczyk, Heljanko – Kuru – Jeziorski, Viitanen (2) – Paś – Kerkkänen, Gościński – Ubowski – Drabik. Trener Pekka TIRKKONEN.
JKH: Kaarlehto; Bagin – Alho (2), Onak – Bezuška, Hanzel – Charvat, Adamek – Wojciechowski; Forsberg – Berzinš – Shivonen, Ślusarczyk – Kiełbicki – Urbanowicz, R. Nalewajka (2) – Stolarski – Ł. Nalewajka, Zając – Moś – O. Laszkiewicz. Trener Rafał BERNACKI.
Kary: GKS – 2 min JKH – 4 min
5. SUPERPUCHAR zdobyli tyszanie w 12 edycjach tej imprezy.
31 CELNYCH strzałów oddali gospodarze; goście zrewanżowali 21uderzeniami.
