Nie jesteśmy gotowi na ekstraklasę
Rozmowa ze Sławomirem Kamińskim, prezesem Zarządu Bytomski Sport Polonii Bytom
Czy Jakub Arak i kompania swoją grą wiosną wciąż będą cieszyć kibiców Polonii? Fot. Stanisław Mucha
Sytuacja była trochę awaryjna, kiedy po rundzie jesiennej trener Łukasz Tomczyk odszedł do Rakowa Częstochowa. Czy znalezienie nowego trenera było dużym wyzwaniem?
- Nie i bardzo cieszę się z tego, że udało się tak sprawnie całą operację przeprowadzić. Niezmiernie raduje mnie to, że Polonia Bytom jest w takim miejscu, gdzie taka organizacyjna zmiana, zmiana kadrowa, nie powoduje, że nam się cały świat na głowę zawala, tylko jesteśmy w stanie merytorycznie przeprowadzić taką zmianę. Natomiast oczywiście moment jest trudny, dlatego że trener Łukasz Tomczyk odszedł od nas na fali wznoszącej, więc na pewno dla nowego trenera Patryka Czubaka jest to duże wyzwanie. Natomiast pion sportowy poradził sobie z tym bardzo sprawnie, co świadczy o tym, że przez ostatnie lata nasza organizacja sprofesjonalizowała się. Natomiast tak istotna zmiana kadrowa - bo przecież nie dotyczy tylko pierwszego trenera, ale też sporej części sztabu szkoleniowego - na pewno będzie miała swoje konsekwencje. Jakie - dopiero zobaczymy na boisku w rundzie wiosennej.
Trener Tomczyk i zespół te oczekiwania wzniósł do maksimum. Zespół, który ledwo co awansował do pierwszej ligi, przed startem wiosny jest na miejscu, które dzisiaj gwarantowałoby mu awans do ekstraklasy. Jakie cele na drugą rundę - choć niepełną już - otrzymał Patryk Czubak?
- Na chwilę wrócę jeszcze do jesieni, bo emocje pod koniec rundy sięgały zenitu. Wiem, że w sporcie nie wszystko da się zaplanować i że każda tego typu sytuacja powinna nas tylko cieszyć, natomiast dwie rzeczy, które w tym miejscu muszę podkreślić. Pierwsza to taka, że jesteśmy dopiero ledwie po półmetku, przed nami prawie cała runda wiosenna. Druga rzecz, oczywiście apetyty zostały rozbudzone. To może zadziałać na nas motywująco, ale też jesteśmy pod większą presją, jesteśmy tego w pełni świadomi. Będziemy robili, co możemy, żeby wygrywać kolejne mecze. Ale uprzedzając zapewne pana pytanie, czy dziś jesteśmy gotowi na ekstraklasę - mówię o dniu dzisiejszym - odpowiedź brzmi: nie. Nie jesteśmy gotowi pod kilkoma względami, związanymi przede wszystkim z infrastrukturą, więc patrząc na to z punktu widzenia czysto zarządczego, jest wiele wyzwań, którym jeszcze musielibyśmy sprostać przed taką ewentualnością. Proszę pamiętać, że Polonia plasuje się obecnie w gronie kilku klubów z najniższym budżetem płacowym w lidze. Jesteśmy w grze, robimy to dla emocji, które nam ostatnio towarzyszyły, ale też wiemy i pokornie podchodzimy do tego, że przed nami jeszcze prawie cała runda wiosenna.
No dobrze, ale choćby z racji pozycji w tabeli jesteście zobligowani do udziału w procesie licencyjnym do ekstraklasy. Gdyby zespół awansował, gdzie będzie rozgrywać mecze?
- Proces licencyjny rozpocznie się na przełomie lutego i marca. Nasz obiekt w obecnym kształcie nie spełnia jeszcze pełnych wymogów infrastrukturalnych ekstraklasy, dlatego jednym z rozważanych scenariuszy jest zabezpieczenie stadionu zastępczego. Mamy wytypowanych kilka obiektów, które ze względu na bliskość Bytomia mogą być brane pod uwagę. Równolegle, podobnie jak w poprzednim roku, dołożymy wszelkich starań, aby obiekt przy Piłkarskiej 8 mógł zostać dopuszczony do rozgrywek nawet w trybie warunkowym. Będziemy pracować nad jego modyfikacją w takim zakresie, aby spełniał wymogi licencyjne szczebla, na którym aktualnie rozgrywane będą mecze.
Jednakpiłkarze będą mogli liczyć na większe wsparcie niż jesienią.
- To prawda. W ostatnich dniach grudnia otrzymaliśmy pozwolenie na użytkowanie nowej trybuny. Dla nas dziś to nie tylko krok do przodu, ale wręcz skok do przodu. Funkcje widowiskowe kameralnego obiektu w Bytomiu, bo to nie jest przecież żaden ogromny stadion, zwiększyły się dwukrotnie, będziemy mogli gościć około 2300 osób podczas naszych meczów. Chcemy optymalnie wykorzystać potencjał obiektu, by wypełnić trybuny na każdym meczu. Więc oczywiście, liczymy na to, że będzie to nasze miejsce, w którym będziemy się bardzo dobrze czuli i miejsce, które będzie budziło respekt u naszych rywali.
W Polonii niemal wszystko jest nowe, co daje obraz dynamicznego rozwoju klubu w ostatnich latach. Rozmawiamy w niedawno oddanym do użytku, bardzo funkcjonalnym budynku klubowym. Kibice przychodzący na mecze może tego nie zauważają i nie doceniają, ale dla pana, jako „gospodarza”, to musi być powód do dumy?
- Zgadza się, bo mamy nareszcie swój dom. Mówię to w pełni świadom tych słów, bo jeszcze parę lat temu nie mieliśmy nawet dachu nad głową i to nie jest żadna przenośnia, tam faktycznie ten dach był dziurawy. Teraz oddaliśmy do użytkowania dwie kondygnacje budynku, czyli tak naprawdę miejsca do pracy. Tu też przeniosła się siedziba klubu wielosekcyjnego Polonii. To dla nas ważny etap i jednocześnie moment, w którym musimy złapać organizacyjny oddech po zakończeniu tej inwestycji. Mamy piękną nową infrastrukturę do pracy, bo przecież oprócz pierwszej drużyny w akademii ćwiczy ponad pięciuset młodych zawodników, a szkolenie dzieci i młodzieży jest naszym kluczowym zadaniem. Równolegle chcemy sprawiać radość mieszkańcom Bytomia i kibicom, budując atrakcyjne widowiska sportowe oparte na solidnym, profesjonalnym procesie szkolenia.
Bytomski Sport Polonia to spółka komunalna, więc pewnie ważnym elementem rozwoju klubu jest poszukiwanie innych źródeł finansowania. Jaka jest ostatnio dynamika tych przychodów, która mogłaby sprawić - powiedzmy za rok, dwa, trzy - że Polonia będzie bardziej gotowa na tą ekstraklasę?
- To jest nasze główne zadanie, uniezależnić klub finansowo od miasta, od Bytomia. I robimy to konsekwentnie od kilku lat. Zwiększamy stronę przychodową pochodzącą z prywatnej części rynku, czyli od sponsorów. To jest bardzo mozolny i długotrwały proces, dlatego że to, czego potrzebowaliśmy najbardziej, to była infrastruktura. Teraz, w momencie kiedy tę infrastrukturę już mamy i - w ujęciu bardzo marketingowym - mamy produkt, który możemy opakować i pokazać sponsorom, te rozmowy jesteśmy w stanie realnie prowadzić. To przekłada się na konkretne kwoty, więc ten przyrost przychodów pochodzących od sponsorów rok do roku zwiększa się, znacząco. Zaczynaliśmy od kilkudziesięciu tysięcy, teraz możemy już mówić o kwotach rozpoczynając od miliona, więc to jest dużo.
Ale też koszty związane z awansem piłkarzy do pierwszej ligi, czy hokeistów w ekstralidze, i z rozwojem klubu, też musiały znacząco wzrosnąć…
- Dlatego celem tych działań jest odciążenie miasta i tworzenie warunków do funkcjonowania wielosekcyjnego klubu w modelu coraz bardziej komercyjnym, opartym na własnych źródłach finansowania. Musimy pamiętać, że gmina poniosła w ostatnich kilku latach bardzo duży wydatek związany z poprawą infrastruktury w Bytomiu, bo to nie tylko obiekt piłkarski, ale też lodowisko, w której gra drużyna w ekstralidze i trenuje młodzież i bardzo wiele innych obiektów sportowych, które wymagały potężnych inwestycji. Oczywiście musimy myśleć, co dalej, ale na ten moment nie możemy zapominać również, czego dokonaliśmy, i cieszyć się tym, co już zostało zrobione. I docenić, w jaki sposób w ostatnich latach Polonia była traktowana przez miasto, bo to wsparcie było realne i bardzo konsekwentne. A konsekwencja przy rozwoju tego typu organizacji, jaką jest Polonia, to jest, myślę, najbardziej istotne, bo pozwala mieć pewność jutra i planować przyszłość.
Kibice w niedawnej sondzie pytali pana, czy ostatnie sukcesy zespołu sprawiły, że pojawiły się firmy, które chciałyby zostać akcjonariuszem Polonii, a być może właścicielem. A więc…?
- Faktycznie, w ostatnim czasie pojawiały się zapytania oraz wstępne rozmowy z większymi podmiotami biznesowymi, które obserwują nasz rozwój i analizują możliwość potencjalnej współpracy. To na razie etap wstępny, wymagający czasu, wzajemnego poznania oraz oceny długofalowej spójności celów. Do takich kontaktów podchodzimy spokojnie i odpowiedzialnie, mając na uwadze przede wszystkim interes klubu oraz stabilność jego funkcjonowania. Nie chcemy być sportowym „meteorem”, który pojawia się na chwilę i szybko znika. Dlatego, mimo bardzo dobrej atmosfery wokół klubu, koncentrujemy się na codziennej pracy, sukcesywnym rozwijaniu marki, budowaniu stabilnych struktur organizacyjnych oraz tworzeniu zaangażowanej społeczności wokół Polonii.
Ale czy ten dynamiczny rozwój Polonii w ostatnich miesiącach nie przyprawił pana o lekki zawrót głowy?
- Faktycznie, ten koktajl emocji cały czas jest nam serwowany, przeżywamy ich bardzo dużo, bardzo różnych. Jako dojrzałym i świadomym zarządzającym tym klubem, wraz z panią prezes Dorotą Borecką-Leszczuk, też towarzyszy nam stres związany z taką niepewnością jutra, myślę - jak każdemu z nas, bo żyjemy w trudnych, dynamicznych czasach, więc jest to na pewno każdorazowy przepływ endorfin, jak to w sporcie. Ale też potem wkładamy nogi do zimnej wody i pracujemy z tym słynnym excelem, bo to wszystko musi jeszcze finansowo na koniec się poskładać. Jesteśmy cały czas na tym rollercoasterze czy też karuzeli emocji. Ale jesteśmy na to gotowi, staje się to naszym dniem codziennym.
Tomasz Mucha
Sławomir Kamiński
