P-p-p-p-p-p-p-p-p
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Mam smutne wieści: koniec obecnego, zdumiewającego sezonu zbliża się nieuchronnie do końca. Nie mógłby jeszcze trwać i trwać?! Tak czy inaczej - coraz więcej znaczną poszczególne mecze, co kolejkę będziemy mieć możliwość przynajmniej raz przeżywać „wielkie grzmoty”. W Białymstoku druga drużyna w tabeli podjęła trzecią, zwycięzca równał się punktami z liderem. Był to Górnik, który w jednym z najważniejszych meczów sezonu, pokazał się wręcz fe-no-me-nal-nie! To był głównie w jego wykonaniu wielki grzmot!
Pod spodem kilka kotłujących się pod czaszką impresji z Białegostoku.
I: prąd
Atmosfera była, nie dziwota w sumie, mocno elektryczna. Moim zdaniem kilkakrotnie ledwie parę woltów brakło do wielkiej kotłowanino-bójki z udziałem wielu piłkarzy. Zawodnicy upadali z różnych powodów, w różnych okolicznościach, niczym rażeni prądem, zawsze cierpiący. Ich wściekli partnerzy z drużyn gestykulowali gwałtownie niczym van Karajan w berlińskiej operze, ale na arbitrze nie zrobiło to wrażenia.
II: płot
A właściwie mur! Gra obronna była na tyle należyta, że żaden z obrońców obu drużyn nie został zmieniony. Kilka interwencji defensorów było wręcz zachwycających. Ofiarnych, skutecznych, twardych, stylowych... Robiły na mnie podczas tego meczu wrażenie. To trzeba umieć;
III: praca
Piłkarze Jagiellonii i Górnika biegali po białostockim boisku ofiarnie niczym dzikie psy, przesuwali się po nm zmyślnie niczym wielogłowa hydra. Eksploatowali ciała i głowy - po prostu - ciężko pracowali. Tak odbieram ten mecz. To był robota pełna znoju i godna uznania!
IV: pomazaniec
Worek z bramkami rozwiązał Maksym Chłań. Ukrainiec oddał zachwycający strzał, który zdecydował o otwarciu wyniku. Tak strzelają piłkarze obdarzeni czystym talentem, w którego skład wchodzi czysta wyobraźnia. Ukrainiec taką posiada, bez wątpienia;
V: pomoc
Strzał zachwycający, ale do miana bramki kolejki pretendować nie może jednak z prostego powodu: pomógł rykoszet, więc bramkę zaliczono Jagiellończykowi! Fanom Górnika to oczywiście raczej nie przeszkadza, bo niby dlaczego, w kontekście wyniku, by w ogóle miało?
VI: poezja
Kibice zabrzańscy obecni na meczu z Białymstoku powinni także docenić, co działo się z tyłu. Wracając z Podlasia powinni więc deklamować raz za razem z uczuciem:
Piękniejszy niż Don Juan, obciśnięty w swetrze,
Jak dumny król, w chaosie center i wolejów,
Śledzi kulę świetlistą, prującą powietrze.*
VII: przyaktorzanie
Aktorstwo zawsze pociąga zawodników, zwłaszcza przy meczach o stawkę. Choć właściwie chłopaki na boisku starają się z reguły w razie potrzeby raczej przyaktorzyć niż aktorzyć. Jak choćby Josema, który padł nagle jak rażony gromem, a Pululu nic mu przecież nie zrobił. Jego zdziwienie mnie nie zdziwiło.
VIII: pierwszy gol
Górnik nie przegrał w tym sezonie meczu ligowego, w którym zdobył pierwszego gola. Potwierdziło się! Ba, wygrał w lidze na wyjeździe pierwszy raz od września. Góóóóórnik naaaadciąąaąga....Czy jego cień może przykryć tę ligę w samej jej końcówce?! Sami sobie odpowiedzcie.
IX: Pululu.
Ze światła w noc. Tak się dzieje, gdy ostatni zryw okazuje się jednak przedostatnim...
___________________________
*Kazimierz Wierzyński "Match footballowy" - z tomu "Laur olimpijski" wydanego 99 lat temu.
