Owena sposób na angielską energię
Legendarny reprezentacyjny napastnik podzielił się ze „Sportem” nie tylko typem na mundialowego triumfatora, ale i pomysłem na grę teamu Thomasa Tuchela.
Jak zrobić, żeby Anglicy częściej przeżywali takie chwile radości? Michael Owen (na małym zdjęciu) ma oryginalny pomysł. Fot. PAP / EPA
Kazimierz Mochlinski z Londynu
W przeciwieństwie do przekonania większości kibiców największym wygranym sezonu 2025/26 nie jest Paris St Germain, choć zaczął go zdobyciem Superpucharu Europy, a skończył ponownym triumfem w Champions League. I największym wygranym nie będzie też reprezentacja, która 19 lipca w East Rutheford wzniesie nad głowy Puchar Świata. Największym zwycięzcą już jest... klub z południowego wybrzeża Anglii – Brighton&Hove Albion!
Krewni i znajomi... Milnera
Thoroughbred Stakes to nagroda wręczana na wyścigach konnych podczas Goodwood Festival w hrabstwie Sussex – tym samym, w którym leży Brighton. Koń, który ją zdobył w sierpniu 2025, nazywa się Seagulls Eleven, czyli Jedenastka Mew. A Mewy to oczywiście przydomek piłkarzy B&H, wierzchowiec zaś – jak się łatwo domyślić – należy do 11 zawodników. Szefuje im James Milner, który właśnie przeszedł na piłkarską emeryturę po ustanowieniu rekordu występów w Premier League. Jego grupa zaangażowała się poważnie w wyścigi konne. Jak wielu piłkarzy – dodajmy. Ale w odróżnieniu od nich ma w tej dziedzinie ogromne sukcesy (zresztą na boisku też – Brighton zagra w Lidze Konferencji).
Nie trzeba być zawodnikiem obecnej kadry Brighton, by wpisać się w grono właścicielskie paru wyścigowych koni. Warunek przynależności jest znacznie bardziej ekskluzywny: trzeba było grać w jednej drużynie z Milnerem! Są w tym gronie m.in. holenderscy uczestnicy mundialu (właśnie się z nim pożegnali): bramkarz Bart Verbruggen (świetny występ przeciwko Maroku) i obrońca Jan Paul van Hecke (za 60 mln euro przechodzi do Tottenhamu); Niemcy: Pascal Gross (też już wraca zza oceanu po przegranej Niemiec z Paragwajem) i Brajan Gruda, a także kapitan B&A, Lewis Dunk, czołowy strzelec drużyny, Danny Welbeck, bramkarz Jason Steele i były reprezentant Anglii, Adam Lallana.
Nie chcieli z nim gadać
Milner zafascynował się wyścigami w okresie gry w Liverpoolu. Tam też zebrał grono (pozornie) zainteresowanych tą pasją, ale najwyraźniej ich zaangażowanie było za małe w stosunku do jego oczekiwań, bo owe grono właścicielskie nazwał dość symptomatycznie: „Nobody Ever Replies” (Nikt nigdy mi nie odpowiada). Ale to właśnie wychowanek i legenda The Reds Michael Owen swym przykładem wciągnął Milnera do końskiego biznesu, który po rozbracie z futbolem stał się współwłaścielem jednej z największych brytyjskich stajni, Manor House. Trenerem koni jest tam Hugo Palmer; i jest w tej robocie tak znakomity, że i Milner, i Owen wybaczają mu to, że na co dzień jest kibicem Newcastle United...
Konie – pasja wielu Mew
Seagulls Eleven to jeden z trzech koni, należących do Milnera i spółki. Drugi to Flying Seagull (Latająca Mewa), a trzeci – Seagollazo (ładna gra słów, zestawiająca mewę z włoskim określeniem wspaniałej bramki). Wszystkie one (a raczej dżokeje na ich grzbietach) startują w niebiesko-białych barwach Brighton. I wygrywają, nawet jeśli przychodzi im startować bez „nadzoru właścicielskiego”. Kiedy wspomniana na wstępie nagroda w Goodwood padała łupem Seagulls Eleven, nie widział tego na żywo żaden z członków drużyny. Menedżer Fabian Hurzeler nie zwolnił nikogo z przygotowań do nowego sezonu!
Sukcesy wszystkich trzech Mew na czterech nogach zapewne są wynikiem wewnętrznej rywalizacji w szatni B&A. Georginio Rutter, snajper zespołu, do teamu Milnera nie wszedł. Ma jednak własne konie, a zapalił się do tego sportu w okresie gry w Leeds – stąd jego dżokeje noszą barwy żółto-różowe (w takich koszulkach – na zmianę – grywała wtedy ta drużyna).
Southgate zasłania usta
Jednym z największym właścicieli wierzchowców wyścigowych w Wielkiej Brytanii jest właściciel B&A, Tony Bloom. Wielkie pieniądze zarobił na hazardzie (nie tylko końskim), a dziś pochwalić się może jednym z najlepszych koni w Anglii. Jego Venetian Sun na niedawnych wyścigach w Ascot wygrał jedną z najważniejszych gonitw, Coronation Cup. Bloom ostrzył sobie zęby na to, że nagrodę wręczy mu... były selekcjoner angielskiej reprezentacji, Gareth Southgate, który nad wyjazd na mundial przedłożył właśnie wizytę torze wyścigowym i możliwość honorowania zwycięzców. Ale akurat plan organizatorów był inny...
Southgate, który dwa razy zaprowadził Anglików dwukrotnie do finałów EURO, miał wiele ofert komentowania finałów MŚ w telewizji. Zdecydował jednak, że nie będzie rozpraszać swymi opiniami niedawnych podopiecznych oraz swego następcy, Thomasa Tuchela. No i uciekł od piłki nożnej, poświęcając się współpracy z samym królem Karolem III w królewskich akcjach charytatywnych.
Wujek Dobra Rada
W przeciwieństwie do Southgate'a, chętnie o piłce nożnej rozmawia za to wspomniany Owen. Reprezentacja – z którą był przecież aż na trzech mundialach – wciąż jest mu bliska, co jednak nie przeszkodziło mu w powiedzeniu – specjalnie dla „Sportu” - że Anglicy tych mistrzostw nie wygrają. Jego faworytem jest sąsiad zza wód Kanału La Manche, czyli Francja. - Anglia miałaby więcej szans, gdyby nieco więcej roszad było w ataku – tłumaczył, przywołując 0:0 z Ghaną oraz identyczny wynik do przerwy z Panamą. Owen oczywiście w roli pewniaka stawia Harry'ego Kane'a. Natomiast proponuje, by ci, którzy mają go „obsługiwać”, grali w każdym meczu po... 45 minut. Zaczynają Bukayo Saka na prawej, Marcus Rashford na lewej i Jude Bellingham na „dziesiątce”? Ok, ale niech w takim razie w przerwie zastąpią ich – odpowiednio – Noni Madueke, Anthony Gordon i Morgan Rogers. - Naprawdę nie ma różnicy, kogo z tej szóstki wybierze trener Tuchel do wyjściowego składu, a kogo – na drugą połowę. Musi im tylko nakłaść do głowy, że swoje 45 minut grają „do spodu”, na maksa, do kresu sił. Bo potrzeba nam więcej szybkości i energii – powiedział nam Owen. Po czym pobiegł oglądać kolejną gonitwę...
A wspomniany Seagulls Eleven na początku czerwca znów wygrał. Tym razem był najlepszy na mityngu w Epsom, zwyciężając w gonitwie Diomed Stakes. Wyścigi w Epson, rozgrywane po raz 247. (naprawdę rozpoczęła się w 1780 roku!), mają w oryginale nazwę „Derby”. To jest więc pierwsze i najważniejsze znaczenie tego słowa, dużo później przeniesionego na piłkarską rywalizację sąsiadów zza miedzy!
No i kto powie, że największym triumfatorem piłkarsko-końskiego sezonu nie są Mewy z Brighton?
NIE PRZEGAP!
środa, 18.00 - TVP 2, TVP Sport
Michael Owen. Fot. SPP/SIPA USA
