Otwarta wojna
Wiceprezesi uderzyli w Elżbietę Filipiak. Klub chce, by była prezes zwróciła historyczny teren, który - według informacji Murata Colaka - nabyła po zaniżonej cenie.
W Cracovii wrze. Na zdjęciu Murat Colak. Fot. cracovia.pl
W Krakowie odbyła się w poniedziałek konferencja prasowa. David Amdurer i Murat Colak na wiele pytań odpowiadali ogólnikami i snuli wizję o globalnej marce. Na końcu jednak Turek zdetonował duży ładunek.
Usunięte podziękowanie
Byli współpracownicy Elżbiety Filipiak z zarządu - w środę zrezygnowała z funkcji prezesa - mocno uderzyli we wdowę po profesorze Januszu Filipiaku. Przyznali, że jej odejście było zaskoczeniem, choć poniekąd się go spodziewali. Formę ogłoszenia ocenili jako nie do zaakceptowania, a sam proces jako amatorski; oświadczenie zostało wysłane poza kanałami klubu, z maila w domenie założonej trzy dni wcześniej. Pierwsze mięsiste kawałki otrzymaliśmy po naszym pytaniu o brak podziękowań dla byłego prezesa Mateusza Dróżdża, który na początku stycznia został pozbawiony stanowiska. - W momencie odwołania dostarczyłem oświadczenie z informacją. Ta wersja zawierała podziękowanie dla pana Dróżdża, ale pani Filipiak zmieniła je i wykreśliła nazwisko Dróżdża - odpowiedział wiceprezes David Amdurer. Potwierdziły się więc nieoficjalne informacje, że zwyczajowe „dziękujemy i życzymy powodzenia w dalszej karierze” zostało zablokowane. Murat Colak zwrócił uwagę, jak oni się zachowali, gdy Filipiak postanowiła odejść. Na stronie klubu pojawiło się oświadczenie z potwierdzeniem, zdjęciem byłej prezes i podziękowaniami za pracę.
Trzy razy taniej?
Jak się okazało, była to zaledwie przystawka przed daniem głównym - celem pierwszej konferencji nowego zarządu Pasów. Latem ubiegłego roku zarejestrowana kilka tygodni wcześniej spółka Sienna Investment PSA, której jedynym akcjonariuszem była Elżbieta Filipiak, kupiła od Cracovii cztery hektary na Cichym Kąciku. To działka położona w sąsiedztwie Błoń, w bardzo prestiżowej lokalizacji Krakowa. Był to jeden z historycznych terenów, które klub w 2000 roku otrzymał w użytkowanie wieczyste, a w 2019 powstało tam m.in centrum sportowe zarządzane przez inną spółkę powiązaną z rodziną Filipiaków. Społeczność Cracovii źle przyjęła informację o transakcji. Kwota nie została ujawniona, pojawiały się głosy, że klub pozbył się ważnej części majątku, a także pytania, czy Filipiak przejęła grunty za rynkową cenę. Było to tylko gdybanie, bo nikt nie mówił o tym oficjalnie. Do poniedziałku! Murat Colak wezwał bowiem panią Filipiak, by oddała teren, a klub zwróci jej przekazane środki. - To srebra rodowe Cracovii. To nasza działka. Niech pani ją odda! - mówił. Przekazał, że wartość terenu na Cichym Kąciku była wyceniana na ok. 30 mln zł, po korekcie wzrosła do 33,5 mln, zaś Cracovia otrzymała tylko 10,5 mln zł netto. Dodatkowo pozyskane środki miały zostać przeznaczone na bieżącą działalność klubu, a nie na rozwój infrastruktury sportowej w Rącznej. Taka deklaracja znalazła się w komunikacie po sprzedaży.
Czy zabierze głos?
Właściciel klubu, Robert Platek, ma być zdeterminowany, by teren znów był własnością Cracovii. Wiceprezes Colak powiedział, że ma nadzieję, że uda się to zrobić bez wchodzenia na drogę prawną. Jego wystąpienie może być początkiem wojny wokół Cracovii. Oskarżenia są poważne i Filipiak powinna się do nich odnieść. Podobnie jak inne redakcje, wysłaliśmy do byłej prezes prośbę o ustosunkowanie się do najważniejszych wątków. Czy to zrobi? Trudno powiedzieć. W oświadczeniu swoje odejście tłumaczyła ujawnieniem istotnych różnic w podejściu do kierunków rozwoju, sposobu zarządzania oraz tempa działań niezbędnych, by Cracovia mogła stabilnie i ambitnie się rozwijać. Miało jej to nie pozwalać dłużej pełnić funkcji „w zgodzie z poczuciem odpowiedzialności wobec klubu i wobec państwa”.Michał Knura
