Otwarcie dla Francuza
Paul Magnier wygrał pierwszy z trzech bułgarskich etapów Wyścigu Dookoła Włoch, co dało mu różową koszulkę lidera.
Młody Francuz wygrywał już 27 razy, ale piątkowe zwycięstwo ceni najbardziej. Fot. PAP/EPA
GIRO D'ITALIA
Francuz z grupy Soudal Quick-Step, dla którego to debiut w Wielkim Tourze, wyprzedził Duńczyka Tobiasa Lunda Andresena (Decathlon CMA) i Brytyjczyka Ethana Vernona (NSN). Dopiero czwarty finiszował faworyzowany Włoch, Jonathan Milan (Lidl-Trek). W sprinterskiej rozgrywce wzięło udział tylko kilkunastu kolarzy, bo całą resztę zatrzymała kraksa, do której doszło w przedniej części peletonu 600 metrów przed końcem. Choć wyglądała groźnie, bo zdarzyła się przy dużej prędkości, to wszyscy zawodnicy o własnych siłach dojechali do mety.
– Jestem bardzo dumny z zespołu i tego osiągnięcia – podkreślał 22-letni Paul Magnier. - W końcówce zrobiło się niesamowicie nerwowo. Na szczęście udało nam się znaleźć właściwą pozycję na tych wąskich drogach. Koledzy wykonali dla mnie fantastyczną robotę i cieszę się, że udało mi się ją tak wykończyć. To w zasadzie pierwszy raz, kiedy mogę się ścigać z takimi świetnymi sprinterami jak Milan. Jestem zachwycony, że go pokonałem.
Pierwszy etap Giro, z Nesebyru do Burgas o długości 147 km, prowadził brzegiem Morza Czarnego i przebiegał pod znakiem ucieczki Włocha Manuele Tarozziego (Bardiani CSF7 Saber) i Hiszpana Diego Pablo Sevilli (Polti), którzy odjechali niedługo po starcie. Nie osiągnęli jednak więcej niż ponad dwie minuty przewagi i peleton dogonił ich 22 km przed metą. W odjeździe przejechali 122 km.
Na 76. miejscu sklasyfikowano największego faworyta, Jonasa Vingegaarda (Visma-Lease a Bike). Duńczykowi i wszystkim innym zawodnikom zaliczono czas zwycięzcy, choć z powodu kraksy docierali do mety z opóźnieniem.
W Bułgarii odbędą się jeszcze dwa etapy. Poniedziałek będzie dniem przerwy, a we wtorek peleton ścigać się będzie już we Włoszech. Rywalizacja zakończy się 31 maja w Rzymie.
(g)
