Oto kapela Winiarskiego
Takie przekonywające zwycięstwa, jak w Rzeszowie, tylko budują zespół i już nikogo nie trzeba mobilizować przed finałem. Zawiercianie są pod napięciem!
Zespół z Zawiercia niemal w pełnej krasie (bez libero Jakuba Popiwczaka). Fot. PAP/Darek Delmanowicz
PLUSLIGA
Kto tak pięknie gra? Już spieszymy z odpowiedzią – to kapela Michała Winiarskiego. To pod kierunkiem tego trenera Aluron CMC Warta staje po raz drugi z rzędu przed szansą zdobycia tytułu mistrza Polski. Oczywiście, droga do złota jeszcze jest daleka, ale w sobotę została skrócona. Zawiercianie po raz drugi - tym razem w Rzeszowie - pokonali Asseco Resovię, nie dając jej żadnych szans. To był pokaz siły w ich wykonaniu. Grę gości obserwuje się z przyjemnością.
Zespół z Zawiercia im bliżej końca sezonu, tym prezentuje ogromną siłę mentalną. W tym elemencie tkwi źródło sukcesu. Owszem, może były chwile zwątpienia po ćwierćfinałowej przegranej w sosnowieckiej hali z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, ale drużyna wyszła zwycięsko z tej rywalizacji. W półfinale z mającą wysokie aspiracje Resovią Zawiercianie odnieśli przekonywujące zwycięstwa, nie tracąc w dwóch meczach seta!
Miguel Tavares Rodrigues znakomicie kieruje swoim kolegami. Para przyjmujących, Bartosz Kwolek – Aaron Russell, nie schodzi z wysokiego poziomu. Bartłomiej Bołądź, atakujący, otrzymał statuetkę MVP i nie trzeba nic dodawać. Duetu środkowych, Jurij Gładyr – Mateusz Bieniek, wszystkie drużyny ligowe mogą pozazdrościć. Natomiast Jakub Popiwczak, libero, z niezwykłą precyzją przyjmujący, to „dobry duch”. Zmiennicy są wartościowi, choć tym razem trener dokonał jednej podwójnej zmiany.
Czy gospodarze mieli jakikolwiek punkt zaczepienia? Nie! Rzeszowianie w całym meczu popełnili 26 błędów (!) przy 13. rywali i to zestawienie jest wielce wymowne. Prześledźmy dalsze statystyki. Gospodarze zdobyli punkt z pola zagrywki, ale popełnili 16 błędów! A goście? Mieli 7 asów i tylko 8 pomyłek. Trener Winiarski miał rację, kiedy na antenie Polsatu Sport przekonywał, że zagrywka może mieć kluczowe znaczenie;trafił w dziesiątkę! Ponadto jego podopieczni wykonali gigantyczną robotę w elemencie blok – obrona. Mieli 6 bloków i 12 wybloków, zaś rywale po cztery.
W pierwszych dwóch setach nikt nie miał wątpliwości kto jest lepszy. Owszem, były momenty wyrównanej gry, ale końcowe fragment były już pod dyktando przyjezdnych. Wszystko zaczynało się od trudnej zagrywki i przewaga zarysowała się mniej więcej w połowie tych odsłon. Wysokie wygrane mówią same za siebie.
- Graliśmy mądrze taktycznie i to był klucz do naszej wygranej – wyjawił po meczu kapitan Aluronu CMC Warty, Mateusz Bieniek. - W pierwszych dwóch setach nie mieliśmy słabych punktów, ale potem nieco się rozluźniliśmy. Mieliśmy nieco większy przestój, ale zdołaliśmy wyjść z niego obronna ręką. Naszą największą zaletą jest cierpliwość. Teraz chwilę odpoczywamy i przygotowujemy się do meczów finałowych.
W końcówce 3. seta było zdecydowanie więcej emocji. Goście prowadzili 20:16, ale Rzeszowianie doprowadzili do remisu 22:22. Jednak podopieczni „Winiara” byli górą po asie serwisowym Gładyra.
W drodze powrotnej zespół oglądał drugi półfinał, zaś trenerzy pewnie zastanawiali się nad koncepcją gry. Oj, finał będzie niezwykle atrakcyjny!
Włodzimierz Sowiński
◼ Asseco Resovia – Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 (16:25, 17:25, 23:25)
RZESZÓW: Janusz, Louati (5), Poręba (2), Butryn (13), Szalpuk (9), Demyanenko (4), Zatorski (libero) oraz Cebulj (10), W. Nowak, Bucki, Potera (libero), Shoji. Trener Massimo BOTTI.
ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (4), Kwolek (5), Gładyr (7), Bołądź (12), Russell (12), Bieniek (10), Popiwczak (libero) oraz Nowosielski, Ensing. Trener Michał WINIARSKI.
Sędziowali: Magdalena Niewiarowska (Ludwinowo Zegrzyńskie) i Bartłomiej Adamczyk (Kielce). Widzów 4300
Przebieg meczuI: 8:10, 10:15, 13:20,16:25.
II: 7:10, 12:15, 14:20, 17:25.
III: 6:10, 11:15, 16:20, 23:25.
Bohater – Bartłomiej BOŁĄDŹ.
