Ostrogi zatrzymane w Nowym Jorku
Dominacja w Madison Square Garden: Knicks kończą wielką serię Spurs!
Knicks wysoko pokonali wiceliderów Zachodu, San Antonio Spurs. Fot. Facebook New York Knicks
W Nowym Jorku doszło do meczu szczególnie ważnego dla Jeremy'ego Sochana i polskich kibiców - New York Knicks podejmowali San Antonio Spurs, były zespół naszego rodaka. Faworytami byli goście, którzy wygrali 11 kolejnych spotkań. Nowojorska defensywa miała jednak inne plany. Po kapitalnym lutym, Spurs brutalnie zderzyli się z rzeczywistością na początku marca. Knicks, prowadzeni przez duet Mikal Bridges i Jalen Brunson, rozbili rywali 114:89, przerywając ich imponującą serię. Początek meczu należał do gości, którzy prowadzili 19:7 po rzucie Stephona Castle’a. Potem jednak dominowali gospodarze, a Madison Square Garden było teatrem jednego aktora. Jalen Brunson w niespełna dwie minuty zdobył 11 punktów, niemal w pojedynkę odrabiając straty jeszcze przed końcem pierwszej kwarty. W drugiej odsłonie miejscowi ruszyli z miażdżącą serią 26:2, po której Spurs już nie doszli do głosu. Ekipa z San Antonio popełniła aż 22 straty, które Knicks bezlitośnie zamienili na 24 punkty. Victor Wembanyama grał dobrze, zaliczył solidne double double (25 punktów, 13 zbiórek), ale był osamotniony. Knicks udowodnili, że mają patent na Spurs. Po wygraniu NBA Cup w Las Vegas w grudniu oraz niedzielnym triumfie, podopieczni Mike Browna znów zaczynają wyglądać jak zespół, który w czerwcu może realnie powalczyć o tytuł.
Niestety, Jeremy Sochan niemal cały mecz przesiedział na ławce. Na boisko wszedł w końcówce, gdy wynik był ustalony. Grał przez 2 i pół minuty, zdobył punkt i miał zbiórkę. Co ciekawe, trener go komplementował. - Jego obecność jest świetna. To fantastyczny człowiek. A co w tym wszystkim jest najciekawsze? Ma dopiero 22 lata. To dla niego czwarty rok w lidze… Czujemy, że drzemie w nim ogromny potencjał. Może być dla nas naprawdę dobrym zawodnikiem - mówił Mike Brown.
Wyniki: New York – San Antonio 114:89, Dallas – Oklahoma City 87:100, Orlando – Detroit 92:106, Boston – Philadelphia 114:98, LA Lakers – Sacramento 128:104, Atlanta – Portland 135:101, Chicago – Milwaukee - 120:97, Brooklyn – Cleveland 102:106, Denver – Minnesota 108:117, Indiana – Memphis 106:125, LA Clippers – New Orleans 137:117.
(pp)
