Ostrogi na fali
San Antonio wygrało dwa kolejne mecze, a trener pochwalił Jeremiego Sochana.
Jeszcze niedawno kontuzjowani De’Aaron Fox (z prawej) i Jeremy Sochan poprowadzili Ostrogi do wygranej nad Pelikanami. Fot. Facebook San Antonio Spurs
Wydarzeniem piątkowej kolejki były derby Teksasu, Rakiety przyjechały do San Antonio. Ponad 19 tysięcy widzów na trybunach Frost Bank Center obejrzało zacięty i dobry mecz. Na przerwę ekipy schodziły przy jednopunktowym prowadzeniu Spurs. W trzeciej kwarcie gospodarze wypracowali sobie niewielką przewagę i już do końca kontrolowali mecz.
San Antonio przerwało serię 5 kolejnych wygranych Rockets. Coraz lepiej spisuje się Victor Wembanyama - zdobył 22 pkt, miał 8 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki. - Gram ostatnio słabiej? To kwestia doświadczenia. Nigdy wcześniej nie mierzyliśmy się z taką obroną. Próbujemy to rozgryźć. Ja próbuję to rozgryźć. Na pewno będzie coraz lepiej - tłumaczył na pomeczowej konferencji.
Po raz drugi na boisku po kontuzji pojawił się Jeremy Sochan. To nie był najlepszy mecz w wykonaniu Polaka. Spędził na boisku 15 minut, zdobył tylko 2 punkty, miał 2 zbiórki oraz 2 asysty. Spudłował wszystkie 5 rzutów gry, miał też 3 straty. W defensywie starał się utrudniać grę liderom Rockets. Mimo słabych statystyk Sochana pochwalił trener Mitch Johnson. - Jeremy dał nam dużo dobrej energii i dobrą obronę. To nie jest proste przeciwko tak dobrej drużynie. Cieszę się, że znów jest z nami - przyznał szkoleniowiec.
W sobotę Spurs pokonały u siebie Pelikany z Nowego Orleanu. Po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami do składu wrócił rozgrywający De’Aaron Fox i był najlepszym strzelcem zespołu (24 pkt), miał też 3 asysty. Sochan tym razem ustrzelił 10 pkt (5/6 z gry), zanotował 3 zbiórki, 3 asysty i 2 bloki.
Dużo sobie obiecywano po meczu w Denver, gdzie Nuggets podejmowały Warriors. Przed meczem okazało się, że nie zagra Stephen Curry. Lider Wojowników jest chory (nie grał też przeciw Sacramento). „Objawy się nasiliły"- informował przed spotkaniem Anthony Slater z ESPN. Bez swojego lidera goście wyglądali jak bezzębny tygrys, przegrali każdą z kwart. Na boisku rządzili Nikola Jokić (26 pkt, 9 zbiórek, 9 asyst) oraz Jamal Murray (23 pkt, 8 asyst, 5 trójek). Po drugiej stronie dwoił się i troił Draymond Green (17 pkt, 6 zbiórek), który niespodziewanie był najlepszym strzelcem zespołu, ale w pojedynkę nie mógł wiele zdziałać. - Nasza obrona nie działa w tym sezonie zbyt dobrze. Każdy musi podejść do wyzwania indywidualnie - powiedział Green. W San Francisco jest nadzieja, że Curry wyzdrowieje i wróci na kolejny mecz. - Steph czuje się już lepiej - uspokoił trener Golden State, Steve Kerr i dodał, że wymienił SMS-y z rozgrywającym, który, jak ma nadzieję, wróci w niedzielę wieczorem przeciwko Pacers.
Warriors przegrali piąty z rzędu mecz wyjazdowy. Z kolei dla Nuggets to była druga potyczka w ramach Pucharu NBA, tę pierwszą w Portland przegrały.
Piątek: Orlando - Boston 123:110, Washington - Cleveland 115:148, Atlanta - Toronto 97:109, Brooklyn - Detroit 107:125, San Antonio - Houston 121:110, Memphis - Dallas 118:104, Miami - Charlotte 126:108, Milwaukee - Chicago 126:110, Minnesota - Utah 137:97, Denver - Golden State 129:104, Sacramento - Oklahoma101:132
Sobota: Washington - Dallas 105:111, Philadelphia - Toronto 130:120, Atlanta - LA Lakers 122:102, Cleveland - Chicago 128:122, Miami - Portland 136:131, San Antonio - New Orleans 126:119, Denver - Indiana 117:100, LA Clippers - Phoenix 103:114
(p)
