Ostro, ale fair
WSPOMNIENIE
„Do przyjaciół, kolegów i znajomych z pracy” - Bogdan właśnie pisze kolejnego maila...
Bogdana kojarzę jeszcze z połowy lat 80. Jako nastolatek byłem zaciekłym kibicem wodzisławskiej Odry, w tamtych czasach liczącej się siły na drugim poziomie rozgrywkowym. To On z Leszkiem Jaźwieckim pisał relacje z drugoligowych meczów przy Bogumińskiej do „Sportu”, które czytało się w poniedziałki. Bogdan znał mnie jeszcze z czasów, kiedy jako junior grałem w Odrze.
Potem rywalizowaliśmy na dziennikarskim polu: ja w różnych redakcjach, a Bogdan zawsze wierny jednym barwom - katowickiemu „Sportowi”. Obaj zajmowaliśmy się Odrą przeżywającą pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku swój najlepszy czas. Rywalizacja z Bogdanem na newsy była ostra, ale zawsze fair. Można było liczyć na pomoc starszego kolegi, który nieraz doradził, wspomógł.
W końcu była wspólna praca w „Sporcie” w trudnych czasach, kiedy odeszliśmy od papieru, a wszystko trzeba było ciągnąć w dziale piłkarskim w ledwie kilka osób. Łatwo nie było, ale zawsze stanął na wysokości zadania, nigdy nie odmówił pomocy, wsparcia. Tak było do końca, nawet wtedy, kiedy zaczął ciężko chorować. Jeszcze w czerwcu dyżurował, przygotowywał teksty. Potem już zaniemógł na tyle, że nie był w stanie nas wspierać. Odwiedzałem go i w szpitalu. Gasł z dnia na dzień, a jeszcze przepraszał, że nie jest w stanie pomóc. I oczywiście zawsze pytał o swoją Barcelonę!
Teraz już o nic nie zapyta...
W naszych wspomnieniach zostaną Jego powiedzonka, żarty czy przytyki. Ot choćby wezwanie pisane czasami na redakcyjną pocztę, z nagłówkiem: „Do przyjaciół, kolegów i znajomych z pracy”...
Ech, szkoda… Kto teraz tak będzie pisał i kto stawiał ostre, zdecydowane i bezkompromisowe sądy, jak to robił w swoich komentarzach?
Michał Zichlarz
