Ostatnie szlify
Biało-czerwoni docierają do wiosek olimpijskich. Na miejscu są już m.in. specjaliści od short tracku, skoczkowie narciarscy, biegacze, alpejczycy i snowboardziści.
Biało-czerwoni ju testują olimpijskie tory. Fot. PZŁS.
W Mediolanie, przy padającym deszczu, temperatura spadła do 5 st. Celsjusza. Nie przeszkadza to w żaden sposób w treningach łyżwiarzom figurowym, którzy wreszcie mogli przetestować taflę głównej hali Milano Ice Skating Arena. To tu pierwsi Polacy zaprezentują się w piątek, kiedy wystartuje rywalizacja drużynowa.
Pierwszy oficjalny test mają za sobą sprinterzy panczeniści. Dużym ułatwieniem była obecność sędziów-starterów. - Nasi zawodnicy trenowali na 500 m, ale ich zadaniem nie było przejechanie całego dystansu, a głównie skoncentrowanie się na momencie startu. Chodziło nam o zapoznanie się z echem, które powstaje po wystrzale sędziów. Jak na to reagują zawodnicy - wyjaśnił szef misji Konrad Niedźwiedzki.
Polska reprezentacja w mediolańskiej wiosce olimpijskiej swoje kwatery ma zlokalizowane bardzo blisko stołówki. Zdaniem szefa misji, organizatorzy reagują na uwagi odnośnie menu. Włosi preferują swoją kuchnię, dlatego np. nie można uświadczyć azjatyckiej.
- Jedzenie jest smaczne. Gorzej z wyborem, który na igrzyskach w Pekinie był większy. Ekipy z Azji przywiozły do Włoch swoje ulubione potrawy. Z kolei jest dużo produktów bezglutenowych - opisał olimpijski jadłospis Niedźwiedzki.
Duża część polskich olimpijczyków będzie zakwaterowana poza Mediolanem, w Cortinie d'Ampezzo, Livigno, Bormio, Predazzo i Anterselvie. W pierwszej z tych miejscowości od wtorku przebywa Maryna Gąsienica-Daniel, która ma duże szanse na zajęcie czołowego miejsca w slalomie gigancie.
Jako ostatnia z polskich alpejczyków na miejsca dotrze Aniela Sawicka - poinformował sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego Tomasz Grzywacz. Zawodniczka we Włoszech zamelduje się wraz z trenerem Zbigniewem Dendysem dopiero 15 lutego. Trzy dni później wystąpi w slalomie.
