Ospali Kawalerzyści
Niespodzianka w Rocket Arena - Raptors wyraźnie lepsi od Cavaliers.
Zespół z Kanady niespodziewanie wyjechał z Cleveland z kompletem punktów. Fot. Facebook Toronto Raptors
W czwartek aspiracje do czołowych miejsc w Konferencji Wschodniej zgłosili koszykarze z Toronto. Niespodziewanie pokonali na wyjeździe Cleveland i była to ich szósta wygrana w ostatnich siedmiu meczach. Pierwsze skrzypce grał Scottie Barnes, któremu niewiele zabrakło do uzyskania triple double (28 punktów, 10 zbiórek, 8 asyst, 5 bloków). - Widziałem już wiele znakomitych meczów w wykonaniu Scottiego. To, co robi w ofensywie, łatwo rzuca się w oczy, ale dodatkowo on też wykonuje niesamowitą pracę w obronie - chwalił swojego zawodnika trener Raptors Darko Rajaković. Po bardzo dobrej drugiej kwarcie Toronto prowadziło w połowie 67:54. Po przerwie Kawalerzyści zmniejszali straty, ale w czwartej kwarcie ich zapędy ostudził dwoma trójkami Immanuel Quickley.
Na usprawiedliwienie gospodarzy trzeba wspomnieć, że grali bez swoich dwóch czołowych zawodników - Dariusa Garlanda (kontuzja) i Lonzo Balla (odpoczywał). Ciężar gry wziął na siebie Donovan Mitchell, który zdobył 31 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst i miał 15/17 z linii osobistych.
Cavs grali piąty mecz w ostatnich siedmiu dniach, w dodatku po starciu w Miami wrócili do siebie dopiero około 3 w nocy. Nic dziwnego, że na boisku byli ospali, brakowało im iskry. - Rywale byli znakomici, wręcz przelecieli obok nas - mówił trener Kenny Atkinson. - Nasi gracze podkoszowi nie mieli energii, przeciwnicy wyprzedzali nas przy zbiórkach. Zdominowali nas fizycznie - dodał szkoleniowiec Cavs.
Po tej wygranej Toronto wskoczyli na szóste miejsce w Konferencji, Cavaliers są obecnie na pozycji czwartej. Liderem pozostaje Detroit.
Na Zachodzie piąty mecz z rzędu wygrali Suns. W czwartek zadania nie mieli trudnego, bo do Mortgage Matchup Center w Phoenix przyjechali Pacers, jedna z najsłabszych drużyn w lidze. Zespół z Indianapolis znów zebrał solidne baty, stracił aż 133 punkty, ale i tak mogło być gorzej, bo dwa dni wcześniej to było aż 152 oczka. Gospodarze mieli tego wieczoru parę świetnie usposobionych strzelców - Devin Booker zdobył 33 punkty, a Dillon Brooks dodał 32 oczka. - Mamy dobry zespół i było widać, że jesteśmy pewni siebie, bez względu na to co gra rywal - mówił po spotkaniu Brooks.
W czasie meczudużo pracy miały sztaby medyczne obu drużyn. Obrońca Suns, Grayson Allen, opuścił boisko w drugiej kwarcie z powodu kontuzji prawego mięśnia czworogłowego uda. Z kolei w trzeciej kwarcie niefortunnie na parkiet upadł obrońca Pacers, Aaron Nesmith. Klub poinformował potem, że zawodnik doznał urazu kolana.
Wyniki. Cleveland - Toronto 113:126, Phoenix - Indiana 133:98, Utah-Atlanta 122:132.
(p)
