Ósma siła ligi straszy mistrza
Andrzej Pluta zapowiada rehabilitację, Arkadiusz Miłoszewski liczy na energię. Kto wygra piąte starcie finału?
Conley Garrison i Andrzej Pluta to niewątpliwie jedni z najważniejszych bohaterów tegorocznej batalii o złoto. Fot. PAP / Lech Muszyński
W środę w Warszawie odbędzie się piąty mecz wielkiego finału. Na razie mamy dużą niespodziankę, bo klasyfikowany po sezonie zasadniczym na ósmym miejscu Zastal remisuje z obrońcą tytułu i liderem rozgrywek zasadniczych. W poniedziałek Zielonogórzanie pewnie pokonali Legię na własnym terenie. Trener Arkadiusz Miłoszewski podkreślił, że kluczem do wygranej była energia, której zabrakło w poprzednim starciu. – Przystąpiliśmy do meczu z dużo lepszym nastawieniem. Wygraliśmy walkę na tablicach, co było kluczowe, bo ostatnio rywale skakali nam po głowach. Choć nie ustrzegliśmy się błędów, to małe korekty w taktyce i dobra gra bez piłki pozwoliły nam kreować czyste pozycje. Legia nie miała tej energii, co w trzecim meczu. Cieszymy się z remisu w serii – podsumował szkoleniowiec.
Legioniści tym razem zagrali słabiej. Typowany na MVP tej serii Andrzej Pluta zdobył 14 punktów, trafił tylko 2 z 7 prób za trzy. – Od początku wyszliśmy na parkiet ospale, zabrakło nam energii i skuteczności. To jednak żaden wykręt – w obronie też sobie nie poradziliśmy. Pozwoliliśmy Zastalowi rzucić 85 punktów, a jeśli się tak robi, to na wyjeździe trudno wygrać. Wracamy do Warszawy z nadzieją na ponowne objęcie prowadzenia – podsumował reprezentacyjny rozgrywający.
Już teraz wiadomo, że konieczne będzie co najmniej sześć spotkań. Przed rokiem Legia pokonała Start Lublin w siedmiu spotkaniach, wracając na mistrzowski tron po 56 latach
Mecz numer 5 rozpocznie się o 20.15.
(p)
