Oskar u początku drogi

Rozmowa z Włodzimierzem Lubańskim, Piłkarzem Roku „Sportu” w 1967 i 1970 roku

Dwie gwiazdy, trzy triumfy w plebiscycie „Sportu”. Z lewej Stanisław Oślizło (1968), z prawej Włodzimierz Lubański (1967, 1970). Fot. archiwum „Sportu”

Rok 1967. 20-letni Włodzimierz Lubański triumfuje w drugiej edycji głosowania Czytelników „Sportu” Piłkarza Roku, zgarniając „piłkarskiego Oskara”. Pamięta pan te chwile?

- Miło mi, że je pan przypomniał. I jestem pewien, że wśród wielu piłkarskich pamiątek, jakie mam w domu, statuetka za tamto zwycięstwo też się znajdzie. W końcu to ważne dla każdego piłkarza: zostać docenionym właśnie przez kibiców.

I to w tak młodym wieku!

- Zawsze jednak będę podkreślać, że wszystkie wyróżnienia, laury, nagrody, a przede wszystkim boiskowe sukcesy nie byłyby możliwe, gdyby nie koledzy z Górnika i z reprezentacji. Byłem otoczony świetnymi piłkarzami i oni mi pomogli w tym, że moja kariera rozwinęła się tak, jak się rozwinęła.

Kiedy się ogląda fotki i filmy z tamtych lat, kibice swe uznanie wyrażali w różny sposób. Nosili na rękach, podrzucali...

- Jak się odnosiło sukcesy, to i generowało się emocje. W nas – gdy wygrywaliśmy, we mnie – gdy strzelałem bramki, ale kibice, ich wsparcie z trybun, zawsze było arcyważne. Czuliśmy z nimi więź, zwłaszcza wtedy, gdy po sukcesach czasem... wpadali na boisko, by się wspólnie cieszyć.

Z Belgii śledzi pan regularnie polską piłkę - ma pan swojego kandydata do miana Piłkarza Roku?

- Nie chciałbym wskazywać, bo byłaby to ocena niepełna. Zbyt mało meczów polskich piłkarzy i polskich drużyn widziałem, żeby dokonać obiektywnego wyboru. Jestem pewien, że zwycięzcą zostanie któryś z reprezentantów, bo jesienią kadra naprawdę zasłużyła na uznanie. Myślę jednak, że Czytelnicy „Sportu” - jak zawsze – najlepiej będą potrafili ocenić i docenić tego, który na to wyróżnienie zasłużył najbardziej.

Odwołałem się na początku do pana pierwszego triumfu w plebiscycie, jako 20-latka. Teraz wśród kandydatów jest 17-letni Oskar Pietuszewski. Będzie z niego wielki piłkarz?

- Widziałem parę spotkań Jagiellonii w europejskich pucharach i muszę powiedzieć, że chłopak dobrze się rusza i faktycznie świetnie się zapowiada, ale to dopiero początek drogi ku temu, żeby zostać utytułowanym zawodnikiem; sam talent ku temu nie wystarczy. Teraz to wszystko, co widzieliśmy u niego do tej pory, trzeba będzie regularnie potwierdzać w kolejnych sezonach, również na poziomie reprezentacyjnym i – być może – międzynarodowym, w jakiejś topowej lidze. Zobaczymy, jak się potoczą losy jego kariery, wszystko jeszcze przed nim.

Absolutnym hegemonem plebiscytu jest Robert Lewandowski, jego dwunastokrotny triumfator. Długo jeszcze będzie dominatorem w polskiej piłce?

- Trudno mi powiedzieć. Robert gra w wielkiej drużynie, która się wyróżnia w europejskich rozgrywkach, i w której łatwiej odnotowywać jego sukcesy, kolejne bramki itp. Mimo upływających lat potwierdza wciąż dobrą dyspozycję. Z drugiej strony – nie ukrywajmy, że zaczyna już, że tak powiem, dochodzić do wieku, który przed każdym piłkarzem stawia znak zapytania, czy jest w stanie i w kolejnym roku potwierdzać swą klasę. Na razie daje radę. Sam jestem jednak ciekaw, czy tak samo będą uważać Czytelnicy „Sportu”, bo konkurentów ma poważnych w tym głosowaniu.

Pięknie dziękujemy za pańskie refleksje!

- Ja dziękuję za pamięć. I już dziś chciałbym wszystkim Czytelnikom „Sportu” życzyć dobrych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, a w nowym roku – wielu wspaniałych piłkarskich emocji.

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski

Nasz rozmówca najlepszy po raz pierwszy.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się