Osiem kroków do szczęścia
Lechici po wskoczeniu na pierwsze miejsce w tabeli muszą zmierzyć się z dodatkową presję, która w przeszłości plątała im nogi. Odporność psychiczną mistrzów Polski sprawdzi Jagiellonia.
Sytuacja jak w tabeli. Lech (Leo Bengtsson) ucieka, Jagiellonia (Alex Pozo) goni. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
Kolejorz, po zwycięstwie 4:1 nad Termalicą, po raz pierwszy w tym sezonie zasiadł na fotelu lidera, a w Wielką Sobotę przyjdzie mu bronić pierwszego miejsca w starciu z trzecią w tabeli Jagiellonią. – Ja zawsze wolę być gonionym. To lepsza sytuacja niż ta z zeszłego sezonu, kiedy to my musieliśmy gonić – powiedział przed spotkaniem trener mistrzów Polski, Niels Frederiksen.
Nowa sytuacja
Rzeczywiście zeszły sezon był specyficzny. Piłkarze Lecha przez jego większość przewodzili tabeli, grali bardzo dobrze, żeby na wiosnę obniżyć loty i stracić fotel lidera na kilka kolejek przed końcem. Zawodnicy duńskiego szkoleniowca byli w większości spotkań faworytami i nie dali rady sprostać tym oczekiwaniom. Dopiero gdy wyprzedził ich Raków, a oni "mogli", a nie "musieli", zaczęli wygrywać i ostatecznie to w Poznaniu cieszyli się tytułu mistrza Polski.
Teraz presja... jest jeszcze większa. Do końca sezonu pozostało osiem kolejek, Lechici po raz pierwszy bronią fotelu lidera, a różnice punktowe między zespołami są na tyle małe, że każde potknięcie może drogo kosztować – Jeśli tylko będziemy kontynuować to, co robimy do tej pory, na koniec również powinniśmy być pierwsi. Nie sądzę więc, że powinniśmy wiele zmienić. Zwycięży zaś ta drużyna, która pokaże największą stabilność w ostatnich ośmiu meczach – podkreślił trener Frederiksen.
Czas leczy, ale… nie wszystkich
Po zwycięstwie nad beniaminkiem zawodnicy, którzy nie wyjechali na zgrupowania kadr narodowych, dostali do duńskiego szkoleniowca aż tydzień wolnego. Przez ten czas mieli odpocząć i wyleczyć ewentualne urazy. Udało się to jednak tylko połowicznie.
Trener Lecha będzie mógł skorzystać z Antonio Milicia, który przed meczem z Termalicą zgłosił problemy zdrowotne i wypadł z pierwszego składu, oraz z Daniela Hakansa. Fin wrócił na boisko pod koniec lutego po ponad półrocznej przerwie powodowanej kontuzją kostki. Szybko jednak doznał następnego urazu i opuścił sześć ostatnich spotkań. Teraz jednak zdołał uporać się z problemami zdrowotnymi. Frederiksen wciąż jednak czeka na powrót dwóch zawodników – Mamy znak zapytania, jeśli chodzi o Filipa Jagiełłę. Na pewno nie zagra Radosław Murawski, który potrzebuje jeszcze kilku tygodni na powrót do pełnej dyspozycji – wyjaśnił Duńczyk. Z kolei Alex Douglas, Kornel Lisman oraz Kamil Jakóbczyk w ogóle nie wystąpią już w tym sezonie.
Wciąż w gabinetach fizjoterapeutów
Piłkarze Jagiellonii Białystok po heroicznym boju z Fiorentiną w Lidze Konferencji dostali zadyszki. Pięć ostatnich spotkań to tylko jedno zwycięstwo, w zaległym meczu z GKS-em Katowice. Z kolei spotkanie z Wisłą Płock tuż przed przerwą reprezentacyjną było o tyle rozczarowujące, że Duma Podlasia prowadziła, a doznała porażki 1:2 – Pierwsze, co przychodzi na myśl, że to będą trudne dla nas dwa tygodnie, patrząc na atmosferę – mówił po tamtym meczu trener Adrian Siemieniec. Przerwa niekoniecznie posłużyła też rekonwalescentom na powrót do zdrowia. Leon Flach wciąż boryka się z urazem stawu skokowego, Kamil Jóźwiak musiał przejść operację przepukliny pachwinowej, a Apostolos Konstantopoulos miał wycinany wyrostek robaczkowy i jest dopiero w trakcie powrotu do formy.
Kiedy, jak nie teraz?!
Przerwę na kadrę zabrała podopiecznym Siemieńca możliwość natychmiastowej rehabilitacji... Z drugiej strony - czyż można wyobrazić sobie lepszy moment na odbicie od dna, niż mecz z obrońcą tytułu i liderem!?
Miłosz Cebo
