Okno na oścież

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Tak się składa, że dziś mija dokładnie rok od pierwszego meczu Jana Urbana w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Debiutował 4 września 2025 roku cennym remisem w Rotterdamie z Holandią w eliminacjach mundialu. Jak wiadomo, ostatecznie nie udało mu się wtedy osiągnąć celu. Zwolnienie go z tego powodu byłoby, w mojej opinii, zwyczajnie głupie. To tak jakby od egipskiego architekta Imhotepa, który stworzył słynną schodkową piramidę Dżesera, żądać, żeby teraz zbudował piramidę już o gładkich ścianach – taką choćby, jakiej zażyczył sobie Cheops. A przecież opanowanie tej wyrafinowanej techniki to wyższą szkoła jazdy! Powolutku, na wszystko przyjdzie czas...

Rok to już jednak wystarczający okres, by wiedzieć, czego się chce, także na stanowisku selekcjonera. Skoro Jan Urban z niego nie zrezygnował, to znaczy, że widzi sens pracy z reprezentacją; znaczy, że dostrzega jej potencjał i możliwości rozwoju. Mnie to o tyle cieszy, że Urban jawi mi się szkoleniowiec, który... panu Bogu daje świeczkę, a diabłu ogarek. Znaczy: ważny jest dla niego rezultat (wspominanie o tym to truizm), ale i – to ten ogarek – ładna, ofensywna gra. Oczywiście w miarę możliwości, bo gdyby przyszło nam się mierzyć z Argentyną, Hiszpanią albo Brazylią, to nikt falowych ataków by nie oczekiwał. 

Piszę o tym wszystkim, bo już w tym miesiącu zaczyna się przerwa na reprezentację. Przystępujemy oto do gry w niezbyt przeze mnie poważanej Lidze Narodów (cały czas podkreślam, że spełniają jedynie rolę pomocniczą, sto razy wolę awans na mundial lub Euro niż zwycięstwo w tych rozgrywkach). 25 września na Narodowym starcie z Bośnią i Hercegowiną, trzy dni później w Solnie ze znaną i lubianą Szwecją (będzie okazja do rewanżu). Grupa B4 jest ponoć wymagająca (czwartym do brydża będzie reprezentacja Rumunii), ale wyniki w tych spotkaniach dla mnie będą drugorzędne. Ważne, żeby rodziła się drużyna, które skutecznie powalczy o awans do mistrzostw Europy.

Pojawia się w tym momencie wątek Roberta Lewandowskiego. Harmonogram Ligi Narodów koliduje z harmonogramem MLS, w efekcie plotkowało się, że RL9 ma ponoć przyjechać jedynie na pierwszy mecz z Bośnią i Hercegowiną – było już jednak dementi. W mojej opinii to byłoby jednak... bardzo dobre rozwiązanie. Z jednej strony piłkarz daje sygnał, że jest do dyspozycji reprezentacji, z drugiej – byłaby okazja w kolejnych meczach sprawdzać opcje już bez niego. Szanuję oczywiście dokonania tego gracza, jego kariera była fenomenalna. Na tyle, że w mojej opinii ma prawo sam decydować, kiedy z reprezentacji chciałby odejść. Niemniej trzeba już bez oglądania się na niego budować podstawy zespołu nowego. Nowego nie dlatego, że złożonego jedynie z nowych elementów. Chodzi mi o to, że te stare również mogą być w jakiś sposób nowe – w tym sensie, że... nie będą miały już potrzeby oglądać się na Lewandowskiego, na boisku i poza nim. Sternicy reprezentacji będą mogli swobodnie roztrząsać zupełnie nowe rozwiązania taktyczne, ciągle szukając przy tym ludzi, którzy spełnią ich oczekiwania. To jakby otworzyć okno szeroko na oścież...

Przypominam, że nie znamy jeszcze rywali w grupie eliminacyjnej Euro, losowanie odbędzie się 6 grudnia w Belfaście (wspaniałe miasto...). Czas na nowe rozdanie. Powodzenia i do boju!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się