Odwrócić trend

Amerykanie liczą na sukces sportowy, ale i spopularyzowanie piłki w ich kraju.

Christian Pulisic przełamał się tuż przed mundialem. To dobry prognostyk na przyszłość? Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus

GRUPA D

Baseball, futbol amerykański, koszykówka i hokej na lodzie – cztery główne, kulturowe dyscypliny narodowe w Stanach Zjednoczonych. To one przyciągają ogromną rzeszę fanów i są najchętniej oglądane. Soccer, jak nazywana jest piłka nożna w tej części świata, jest daleko w tyle, ale dynamicznie się rozwija. Współorganizacja mistrzostw świata ma być jednym z kamieni milowych do spopularyzowania tego sportu. – Myślę, że dzięki temu, iż mundial odbywa się u nas, możemy naprawdę coś zmienić. Wierzę, że mamy ogromny wpływ i wielką szansę, by zmienić sposób, w jaki jest postrzegana w Ameryce – mówił w jednym z wywiadów Weston McKennie, pomocnik Juventusu Turyn. Wtóruje mu reprezentacyjny kolega, Chris Richards. – Naszym celem zawsze było zmienianie oblicza piłki w Ameryce. Myślę, że ten cykl, ten mundial, daje nam szansę, by to osiągnąć – podkreślił obrońca Crystal Palace.

Spopularyzowaniu pomóc może sukces sportowy. Największy w historii piłki w Stanach Zjednoczonych miał miejsce w… 1930 roku! Niemal sto lat temu zorganizowano pierwszy mundial, który rozegrano w Urugwaju. Tam Jankesi zajęli 3. miejsce. Sukcesem był także ćwierćfinał w 2002 roku. Jednak od kilkunastu lat (z wyjątkiem 2018 r., kiedy USA na MŚ się nie zakwalifikowała) Amerykanie mają problem z pokonaniem 1/8 finału. I chociaż piłkę trzeba spopularyzować w kraju, to reprezentacji głównie mają pomóc zawodnicy z klubów… europejskich. Na pierwszy plan wychyla się Christian Pulisic, pomocnik Milanu, który w sparingu z Senegalem (3:2) przełamał się i strzelił swojego pierwszego gola w tym roku. W środku pomagać mu mają wspomniany McKennie oraz Tyler Adams z Bournemouth.

Najsłabszą formacją w kadrze Stanów Zjednoczonych jest obrona. To wykorzystać będą chcieli przede wszystkim Turcy, którzy są uznawani za faworytów tej grupy. W każdym razie wielkie są nadzieje tego narodu, który po raz pierwszy od 24 lat zameldował się na mistrzostwach świata (w 2002 r. zajęli trzecie miejsce). Ponadto nad Bosforem twierdzą, że mają najlepsze pokolenie piłkarzy od wielu lat.

Swoich ambicji nie ukrywa także selekcjoner Vincenzo Montella. – Musimy przystąpić do turnieju z odpowiednim nastawieniem, a naszym pierwszym celem jest wyjście z fazy grupowej. Australia ma duże doświadczenie w takich rozgrywkach, Paragwaj jest przyzwyczajony do rywalizacji z czołowymi drużynami Ameryki Południowej, a Stany Zjednoczone to bardzo wymagający i konkurencyjny zespół. Nie możemy jednak niczego zakładać z góry. Nawet jeśli w naszej grupie nie ma takich drużyn jak Hiszpania czy Argentyna, poziom rywali i tak jest bardzo wysoki. Ważne jest, aby marzyć i mieć ambitne cele, ale jednocześnie trzeba twardo stąpać po ziemi – stwierdził Włoch.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się