Odrodzenie Trójkolorowych

Lucas Digne był nie do powstrzymania. Maczał palce przy każdym trafieniu Francuzów w starciu z Włochami.

Po raz pierwszy w karierze Lucas Digne zdobył gola w narodowych barwach. Fot. PAP/EPA

Niepokonani do tej pory Włosi przyjęli na swoim stadionie Francuzów. Drużyna Didiera Deschampsa podczas drugiego zgrupowania z rzędu jest osłabiona brakiem Kyliana Mbappe, który wolał pozostać w Madrycie i wraz z Realem przygotowywać się do kolejnych ligowych meczów. Mimo wszystko ekipa z Półwyspu Apenińskiego musiała mieć się na baczności. Francuzi nawet bez swojego największego gwiazdora potrafią być groźni.

Włosi przekonali się o tym już w 2 minucie, gdy na listę strzelców wpisał się Adrien Rabiot. Pomocnik znalazł dla siebie miejsce w polu karnym i po dośrodkowaniu z rzutu różnego Lucasa Digne wpakował piłkę do siatki. Drużyna Luciano Spallettiego teoretycznie nie musiała się mocno przejmować utratą bramki. Nadal utrzymywała się na szczycie tabeli. Jednak różnica punktowa między nią a Francją zmalała do zera. Dlatego gospodarze, jeśli chcieli utrzymać miejsce w fotelu lidera, nie mogli spocząć na laurach. Kolejny gol oznaczałby spadek na drugie miejsce, które oczywiście również gwarantuje udział w ćwierćfinale Ligi Narodów, ale oznacza gorsze rozstawienie w fazie pucharowej.

Przestroga była jasna, ale problemów nie udało się uniknąć. Włosi co prawda szczelnie bronili dostępu do bramki, ale w 33 minucie popełnili błąd, faulując jednego z przeciwników przed polem karnym. Do wykonania rzutu wolnego podszedł Digne i… niespodziewanie umieścił piłkę w okienku, pokonując Guglielmo Vicario (zastępował Gianluigiego Donnarummę, który zmagał się z problemami żołądkowymi). Dlaczego trafienie było niespodziewane? Bo był to pierwszy gol lewego obrońcy w narodowych barwach, choć w niedzielny wieczór rozegrał już 48. mecz w reprezentacji.

Przed końcem pierwszej połowy nastroje we włoskim zespole uspokoił Andrea Cambiaso. Zawodnik Juventusu pozostał niepilnowany w polu karnym, gdy dośrodkowywał Federico Dimarco. Dlatego, gdy trafiła do niego piłka, nie miał problemów z umieszczeniem jej między słupkami. Włosi z powrotem znaleźli się na pierwszym miejscu.

Problem polegał na tym, że radość w ich przypadku trwała tylko przez pół godziny. W drugiej połowie po raz kolejny zabłysnęli Lucas Digne i Adrien Rabiot. Niemal odtworzyli sytuację z 2 minuty, gdy piłkarz Marsylii wpisał się na listę strzelców. Jednak tym razem Digne nie dośrodkowywał z rzutu rożnego, a z rzutu wolnego, ustawiając piłkę niedaleko narożnika boiska. Defensor wrzucił, a Rabiot znów pokonał bramkarza strzałem głową. Po raz drugi w spotkaniu Francuzi znaleźli się w najlepszym możliwym miejscu - na szczycie tabeli.

Tak też zakończyło się spotkanie i reprezentacja Didiera Deschampsa, która po Euro 2024 była krytykowana za nieprzekonujący oraz nieskuteczny styl gry, zwyciężyła w najbardziej wymagającej grupie Ligi Narodów. W sumie tylko raz zremisowała i raz przegrała, wygrywając resztę spotkań. Nawet jeśli francuscy kibice zauważali kryzys, kadra „Trójkolorowych” jest na tyle silna, że była w stanie znaleźć się nad rozpędzonymi Włochami i potrafiącą zaskoczyć (choć nie w tej edycji Ligi Narodów) Belgią.

Kacper Janoszka

DYWIZJA A

Grupa 2

◾ Włochy – Francja 1:3 (1:2)

0:1 – Rabiot (2), 0:2 – Digne (33), 1:2 – Cambiaso (35), 1:3 – Rabiot (65)

Izrael – Belgia 1:0 (0:0)

1:0 – Shua (86)

1. Francja

6

13

12:6

2. Włochy

6

13

13:8

3. Belgia

6

4

6:9

4. Izrael

6

4

5:13

1-2 – ćwierćfinał, 3 – baraż o utrzymanie, 4 – spadek

Grupa 3

◾ Niemcy – Bośnia i Hercegowina 7:0 (3:0)

Holandia – Węgry 4:0 (2:0)

1. Niemcy

5

13

17:3

2. Holandia

5

8

12:6

3. Węgry

5

5

3:10

4. BiH

5

1

3:16

1-2 – awans, 3 – baraż o utrzymanie, 4 - spadek