Odradzanie po bydgosku

Polonia jest na najlepszej drodze, aby po 13 latach wrócić do ekstraligi. Bez cienia przesady można mówić o renesansie speedwaya w mieście, które wydało Tomasza Golloba i Zbigniewa Bońka.

Maksymilian Pawełczak przez wielu określany jest talentem na miarę Bartosza Zmarzlika. Fot. Michał Szmyd / Press Focus

POLONIA BYDGOSZCZ

Choć rozegrany równo miesiąc temu na lekkoatletycznym obiekcie miasta nad Brdą półfinał piłkarskiego Pucharu Polski pomiędzy Zawiszą a Górnikiem Zabrze zgromadził ponad 20 tysięcy, to od dekad sportem numer jeden dziewiątego co do liczby mieszkańców miasta Polski jest żużel. W piłce był to raczej jednorazowy zryw, który nakręcała doniosłość i ranga wydarzenia – w końcu nie codziennie klub z czwartego poziomu rozgrywek dochodzi do walki o finał krajowego pucharu.

Polonia jak… Wisła?

Na żużel jednak fani w Bydgoszczy regularnie chodzą od dawna w liczbie, której pozazdrościć mogą im w innych ośrodkach, również piłkarskich. Samych karnetów przed obecnym sezonem klub sprzedał prawie cztery tysiące. Inauguracyjny mecz z Wilkami Krosno (54:36) mimo kiepskiej pogody i ponadgodzinnego opóźnienia oglądało dziewięć tysięcy fanów, kolejny z PSŻ-etem Poznań (56:34) niewiele mniej. Liczne zastępy kibiców podróżują również na mecze wyjazdowe. Z zachowaniem wszelkich proporcji i w wielkim uproszczeniu Polonię Bydgoszcz można nazwać Wisłą Kraków żużla. To jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów (siedem mistrzostw Polski), który od kilku sezonów bardzo chce, ale nie może powrócić do krajowej elity. W ekstralidze jeździli ostatnio w sezonie 2013, w latach 2018-19 spadli nawet na trzeci poziom rozgrywkowy. Wszystko wskazuje jednak na to, że rok 2026 będzie tym, w którym Polonia powróci na żużlowe salony.

Ze sternika klubu, Jerzego Kanclerza w ostatnich latach się śmiali, że szykuje się na fetę, rozstawia namiot do świętowania, a potem awans celebrują inni – przed rokiem Unia Leszno, w 2024 ROW Rybnik. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak na to, że na koniec obecnego sezonu to on i cała społeczność bydgoskiego żużla będą mogli śmiać się z innych. Polonia na obecne rozgrywki zaplecza ekstraligi zbudowała bowiem taką „pakę”, że z powodzeniem już teraz byłaby w stanie nawiązać walkę w elicie (na pewno bardziej od Włókniarza Częstochowa). Szymon Woźniak czy Krzysztof Buczkowski to uznane od lat nazwiska na polskim rynku, które nie miałyby większego problemu z angażem w ekstralidze. Aleksander Łoktajew, Kai Huckenbeck czy Tom Brennan byliby tam raczej drugą linią, ale w realiach I ligi to prawdziwe gwiazdy.

W młodzieży siła

Największą siłą rażenia Bydgoszczan jest jednak formacja juniorska. Jeśli wziąć pod uwagę tylko wyniki Srebrnego Kasku – turnieju dla czołowych polskich młodzieżowców, to dwóch aktualnie najlepszych juniorów w kraju ściga się na drugim poziomie rozgrywek, co stanowi sytuację wręcz kuriozalną. Mowa oczywiście o Wiktorze Przyjemskim oraz Maksymilianie Pawełczaku. - To są fajne chłopaki i super, że są u nas. Nie róbmy wokół tego afery, że jeżdżą na drugim poziomie. Oni się bawią żużlem, cieszą jazdą, lubią wygrywać. Niech mają z tego jak najwięcej radochy – mówił nam po ostatnim, wygranym 51:39 meczu w Ostrowie Wlkp. trener Dariusz Śledź. - Czy to dziwna sytuacja? Myślę, że w I lidze, do tego w swoim mieście mamy większy spokój, możemy szukać więcej rozwiązań, rozwijać się, widać to po liczbie mijanek. Wspieramy swój klub, to jest najważniejsze. Od małego się wychowywaliśmy w Bydgoszczy, więc to jest bardzo istotne – podobnie patrzy na tę kwestię Wiktor Przyjemski, który we wspomnianym spotkaniu zapisał przy swoim nazwisku aż 11 pkt plus dwa bonusy.

Cel jest jeden

W przedsezonowych analizach starcie Ostrovii z Polonią miało być jednym z największych hitów Metalkas 2. Ekstraligi, ale Ostrowianie zawodzą na całej linii, przez co ekipa znad Brdy nie miała problemu z przekonującym triumfem. - Kolejna wygrana w lidze, majówka, piękna pogoda, nadkomplet fanów w sektorze gości, masa fanów jeżdżąca za nami, dobre wyniki indywidualne zawodników, czego chcieć więcej? - mówił po spotkaniu Szymon Woźniak, zdobywca również 11 pkt, który jeszcze w 2024 roku był stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix. Czy tak rozpędzoną drużynę ktoś w ogóle będzie w stanie zatrzymać? - Nie potrafię odpowiadać na takie pytania. Nikt punktów za darmo nam nie rozdaje, nikt się przed nami nie kładzie, każda drużyna przeciwko nam jedzie bez presji, bo nikt ich nie rozlicza za porażkę z Polonią. To my jesteśmy w trudnym położeniu, bo wymaga się od nas wygrywania zawsze i wszędzie. Wszyscy czekają na ekstraligę, ale samo się to nie zrobi. Wiemy, że kibice bardzo tego chcą. My jednak myślimy tylko o najbliższym spotkaniu. Tylko taka droga może nas doprowadzić do celu. – dodaje 33-latek. - Kibice są z nami zawsze, w fajnej liczbie jeżdżą na mecze nie od dzisiaj. Wiem, jak bardzo czekają na to, żebyśmy zrealizowali ich marzenia, więc będziemy do tego dążyć – kończy trener Śledź. W najbliższą niedzielę (godz. 13.00) Polonią zmierzy się w Pile ze swoją imienniczką, która również powoli się odradza po latach niebytu.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się