Odra w wirze Śląska
We Wrocławiu odetchnęli z ulgą. Dobra druga połowa przyniosła długo wyczekiwane ligowe przełamanie, a ważną rolę odegrał niedawno sprowadzony napastnik.
Na twarzach piłkarzy Śląska zagościły dawno niewidziane uśmiechy. Zadowolony był zwłaszcza Timotej Jambor (w środku), Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
Wiało nudą
Goście z Opola mają najsłabszą ofensywę w lidze, więc nic dziwnego, że we Wrocławiu mieli problemy ze stwarzaniem sytuacji. Gorszą informacją dla kibiców było, że piłkarze Śląska postanowili się do tego dostosować! Efekt? Jedyny celny strzał w pierwszej połowie padł dopiero w 35 minucie. Patryk Sokołowski uderzył z powietrza, ale bramkarz Odry nie miał problemów z obroną tego strzału.
Oprócz tego bardzo dosłownie wiało nudą. Obie drużyny oddawały strzały, ale połowa z nich poleciała wysoko nad bramką. Być może do teraz szukają piłek na stadionie. Jak się można było domyślić, gospodarzy żegnała salwa gwizdów. Słyszeć je musiał także sam Simundza, którego posada miała zależeć od tego spotkania. Nie wiadomo, jak zmotywował swoich zawodników w przerwie, ale zrobił to bardzo skutecznie!
Duet rozmontował defensywę
W poprzednim spotkaniu z Miedzią w barwach Śląska zadebiutował Timotej Jambor. Słowak z Odrą miał poważne zadanie, bo musiał zastąpić najlepszego strzelca Wojskowych, Przemysława Banaszaka, którego przerwa może potrwać nawet trzy tygodnie. – Myślę, że z dnia na dzień będzie coraz lepszy – mówił o Jamborze Simundza i faktycznie miał rację.
Na początku drugiej połowy 22-latek najpierw wyłożył piłkę Marco Llinaresowi, który płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi, a następnie wykorzystał podanie od Hiszpana i sam umieścił piłkę w bramce. Obie sytuacje dzieliły dwie minuty. Piłkarze Odry już się po tym, nie pozbierali, a wręcz było jeszcze gorzej…
W 69 minucie wynik ustalił… Jambor. Luka Marjanac podał w szesnastkę do Słowaka, który po raz drugi wykorzystał bierność obrońców gości i strzałem przy bliższym słupku ustrzelił dublet. Lepszego zastępstwa za Banaszaka nie można było sobie wymarzyć, a nowy snajper już podwoił swój ligowy dorobek z poprzedniego półrocza w barwach Rapidu Bukareszt.
Opolanie po przerwie "zostali w szatni", a na 20 minut przed końcem Cassio faktycznie zszedł do niej wcześniej. Brazylijczyk przegrał pojedynek biegowy z pędzącym na bramkę Luką Marjanicem, przewrócił skrzydłowego, więc decyzja arbitra mogła być tylko jedna. Po tej kartce emocje już opadły, a Wojskowi spokojnie dograli spotkanie do końca. W doliczonym czasie mieli jeszcze sytuacje, żeby dołożyć kolejną bramkę, ale wtedy dwukrotnie wykazał się Adam Wójcik.
Miłosz Cebo
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Śląsk Wrocław – Odra Opole 3:0 (0:0)
1:0 – Llinares, 47 min, 2:0 – Jambor, 49 min, 3:0 – Jambor, 69 min
ŚLĄSK: Szromnik – Macenko, Ba, Malec – Llinares (83. Klimek), Sokołowski (77. Yriarte), Samiec-Talar, Mokrzycki (83. Markowski), Kurowski (73. Rosiak) – Jambor (77. Ciućka), Marjanac. Trener Ante SIMUNDZA.
ODRA: Wójcik – Kendzia, Cassio, Pochcioł – Palacz (65. Szrek), Purzycki (65. Ramos), Liber, Przikryl (83. Mida) – Tront, Feliks (46. Kobusiński), Sukiennicki (71. Białowąs). Trener Jarosław SKROBACZ.
Sędziował Damian Kos (Wejherowo). Widzów 16238. Żółte kartki: Mokrzycki, Kurowski – Feliks, Sukiennicki, Ramos. Czerwona kartka: Cassio.
