Odpowiedzialność
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Cóż, mapa kibicowska determinuje obsadę. Dlatego tak przykro mi, że w tym turnieju nie grają inne śląskie ekipy - Ruch Chorzów, Piast Gliwice albo Polonia Bytom. Zwłaszcza brak Ruchu jest w tym turnieju szczególnie widoczny, przecież wielu fanów Niebieskich mieszka właśnie w Katowicach i z chęcią zobaczyliby ten zespół. Zahaczył mnie jeden z chorzowskich fanów. - Oglądołech TVP 3. Ciekawe, czy organizator mo w planach za dwa lata zaprosić Ruch do tego projektu. Sztama Gieksa-Górnik sie rozpadła, ok, rozumia, ale ciekawi mie, czy za dwa lata tyż GieKSa i Górnik bydom dalij w tym grali? – pytał.
- Osobiście bardzo chciałbym, żeby w przyszłości Ruch zagrał w Spodku. Dostrzegam jednak problem w postaci tych fanów, którzy mają gdzieś innych. Niektórzy kibice muszą dojrzeć – stwierdziłem.
- Właśnie: coś mi sie zdo, że oni nigdy niy dojrzeją. A powiym że zoboczułbych taki turniej…
Hmmm… Podejrzewam, że jest nas znacznie więcej. Więcej miłośników dobrej piłki, zabawy i prawdziwych emocji, bo przecież każde starcie Ruchu z GieKSą czy Górnikiem to prawdziwe emocje. Niestety… Żyjemy w czasach gdy znaczna część fanów, zwłaszcza ta silniejsza, bardziej agresywna, zapomina czy wręcz nie przyjmuje do wiadomości, że w relacji klub-piłka-fani oni sami są jedynie dopełnieniem, a nie podmiotem. Dopełnieniem! Symbolicznym przykładem pomieszania pojęć jest stadionowy zaśpiew, gdy na trybunach rozdyma się niezadowolenie z gry czy wyników własnego zespołu: „X to my, a nie wy!". Jako X można wyartykułować nazwę dowolnego klubu.
Niestety: problem, moim zdaniem, polega również na tym, że dla niektórych sztubacka uciecha z jakiegoś numeru, choćby podczas turnieju w Spodku, po którym niektórzy „wrogowie" - wyimaginujmy to sobie na chwilę ze zgrozą - drżą w agonii, jest ważniejsza niż to, co robi ich drużyna na boisku, To przypadłość ludzi zakochanych przede wszystkim w sobie, nie w drużynie, bo ważniejsze niż futbolowe emocje jest to, żeby ktoś oglądając burdy w telewizji powiedział: „Kibice tego klubu to jest jednak prawdziwa siła” albo pomyślał, że gdyby ich spotkał, to by się przestraszył… Niestety: stoi to wszystko cholernie daleko od terminu „odpowiedzialność”. Dziwi się ktoś, że Grzegorz Górski nie chce wziąć odpowiedzialności za turniej, w którego trakcie doszłoby do bijatyk? Mnie to nie dziwi w ogóle... Po co mu jazda po sądach, ciąganie po prokuraturach? Jeśli kiedykolwiek Ruch miałby zagrać w Spodku z GieKSą i Górnikiem, odpowiedzialnością i brakiem egoizmu musi wykazać się przede wszystkim… publiczność, a raczej ekstremalny jej odłam. Ten, który innych ma zazwyczaj - poza sobą oczywiście - tam, właśnie tam… Jeśli to zrozumie – Ruch zagra w Spodku. Tylko czy tym ludziom na tym zależy?
