Odpalając „manianę” nic się nie ugra
Miesiąc reprezentacyjnej przerwy w Gliwicach trzeba wykorzystać na to, aby pokazać, że wszystkim zależy, by Sośnica przetrwała i nadal grała w Orlen Superlidze. Szefowie klubu muszą znaleźć pieniądze, a drużyna odnaleźć formę.
Skuteczność jest w tym sezonie piętą achillesową Sośnicy. Fot. Ireneusz Wnuk/Pressfocus
SPR SOŚNICA GLIWICE
Mocno zaskakujący był w Gliwicach finał przegranego 13:21 (7:8) przez Sośnicę sobotniego spotkania z Eneą MKS-em Gniezno. Po meczu trener Michał Kubisztal został poproszony pod dość liczny i przede wszystkim bardzo głośny sektor fanów gości, a następnie dostał wielkie brawa od kibiców Pszczółek, stojących nad wywieszoną na barierkach swego sektora sektorówką z napisem: „Licencje opłacacie, o pensjach zapominacie, Kalisz – Gliwice!!!”.
Kibice chcą profesjonalizmu
Wystawienie tego transparentu wiązało się zapewne z burzą, jaką w mediach społecznościowych wywołała swym wpisem była zawodniczka gliwickiego klubu Aleksandra Dorsz, ujawniająca prawdę o sporych zaległościach gliwickiego klubu wobec niej, jak również innych piłkarek. By było ciekawiej, w komentarzach do wpisu byłej obrotowej Sośnicy pojawiły się głosy o podobnych problemach w innych klubach. - Jak widać, kibice chcą normalności. Chcieliby czegoś, co wynika z nazwy, czyli profesjonalnej, zawodowej ligi w każdym jej aspekcie – uśmiecha się, ale bez radości trener gliwiczanek, poproszony o skomentowanie tej w sumie niecodziennej sytuacji. - Chcą, żeby kluby były wypłacalne i płaciły wszystko na czas, ale to w Polsce jest chyba jeszcze dzisiaj nieosiągalne. Jak widać w naszym kraju piłka ręczna, zwłaszcza ta w kobiecym wydaniu, przeżywa kryzys.
Ciągnące się problemy
Hasło wywieszone przez gości z Gniezna wywołało do tablicy przede wszystkim Sośnicę. Dlaczego? - Ciągną się za nami problemy jeszcze z zeszłego sezonu i bardzo ciążą z tyłu głowy - dodaje „Kubeł”. - Musimy w klubie powalczyć, by jak najszybciej znaleźć sponsora, czy biznesmenów, którzy będą w stanie nam trochę pomóc. Najpierw trzeba wyprostować to, z czym zalegamy, a zapewniam, że nam nie trzeba wiele. Sośnica jest małym klubem. Wcale nie potrzebujemy dużych pieniędzy, jak się patrzy globalnie, jeśli chodzi w ogóle o sport. Tak naprawdę moglibyśmy się cieszyć całkiem fajnym zespołem i dobrymi występami w Superlidze, mając wypłaty na czas – zawiesza głos trener, podkreślając, że brak apanaży może być przyczyną porażek zespołu. - Wszytko jest możliwe – ciągnie. - Jak się nie dostaje regularnie pensji, to zawsze siedzi to w głowie. Tego się nie da ot tak wyłączyć. Wejść do szatni, pstryknąć i sprawić, by wszystko było w porządku. Każda rzecz ma wpływ na wyniki, a zwłaszcza pieniądze.
15 minut dramatu
Szkoleniowiec Sośnicy od początku sezonu i po każdej porażce z mocą oraz wiarą podkreśla, że jego zespół ma większy potencjał niż pokazuje w meczach. Ale rzucenie tylko sześciu bramek w trakcie 30 minut drugiej połowy nakazuje zawodniczkom mocno uderzyć się w piersi... - Tak sobie mogą grać juniorki. My na poziomie Superligi musimy prezentować coś innego. To nie ta półka rozgrywkowa. Ostatnie 15 minut to jakiś dramat. Robiliśmy niewyobrażalne rzeczy, jakby to nie był mój zespół - denerwuje się Michał Kubisztal. - Dostając trzy bramki pod rząd, nie byliśmy w stanie się podnieść i walczyć dalej. Nie wiem, dlaczego spuściliśmy głowy, odpuściliśmy i właśnie to przeraża mnie najbardziej. Nasze problemy pozaboiskowe mają bezdyskusyjnie wielki wpływ na naszą grę, ale jednocześnie nie możemy zapominać, że wychodząc na boisko jesteśmy w pracy. Musimy udowodnić biznesmenom, potencjalnym sponsorom, że warto zainwestować w piłkę ręczną w Gliwicach, w Sośnicę, że zasługujemy na ich zainteresowanie i wsparcie. To nie jest tak, że wyjdziemy sobie na boisko, odpalimy „manianę”, a ludzie i tak sypną dla nas gotówką. My musimy wyjść, zostawić zdrowie, pokazać charakter i udowodnić, że zasługujemy, aby nam pomóc.
Wolne, by ochłonąć
Trener Kubisztal dał teraz swoim dziewczętom parę dni wolnego, żeby ochłonęły, odpoczęły psychicznie i zresetowały głowy. A potem wrócą do pracy i będą walczyć „o swoje”. - Ten miesiąc przerwy w rozgrywkach jest także dla zarządu, szefów naszego klubu, żeby pokazać, że każdemu zależy, żeby Sośnica przetrwała i dalej grała w Superlidze. Oni muszą znaleźć pieniądze, a my odnaleźć formę – kończy gliwicki szkoleniowiec.
Zbigniew Cieńciała
