Odetchnął z ulgą
Wokół Legii i Goncalo Feio było ostatnio nerwowo, ale awans do finału Pucharu Polski uspokoił nieco nastroje.
Trener Feio miał w Chorzowie powody do zadowolenia. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
- W tych rozgrywkach pozostaje nam jeszcze jeden krok, więc szczęście jest umiarkowane – mówił w Chorzowie zadowolony i rozluźniony Goncalo Feio, Wokół Portugalczyka jest ostatnio wiele dyskusji, nie wiadomo, czy jego kontrakt z Legią zostanie przedłużony. W ekstraklasie stołeczni są dopiero na piątej lokacie, mając trzy punkty mniej niż znajdująca się przed nimi Pogoń Szczecin. To właśnie z „Portowcami” warszawiacy zagrają w finale Pucharu Polski, co może być ich ostatnią okazją, aby załapać się do europejskich pucharów.
– Mamy czas, aby trochę pomyśleć. Chcemy poprawić swoją pozycję w ekstraklasie. W europejskich pucharach będziemy walczyć o marzenia. Dla kibiców, którzy pojawią się na Stadionie Narodowym na finale Pucharu, to będzie kapitalny mecz i reklama dla polskiej piłki. Spotkają się dwie drużyny umiejące tworzyć widowisko. Takiego finału wszyscy mogą się spodziewać – zapowiedział Feio, dla którego mecz z Ruchem mógł być... decydujący o jego przyszłości. Gdyby pierwszoligowiec wyeliminował Legię, w Warszawie rozpętałby się huragan. Do niczego takiego jednak nie doszło, a „Wojskowi” pokonali „Niebieskich” bez najmniejszych problemów.
Oczywiście to jeszcze o niczym nie świadczy i nadal nie można mieć pewności, że Legia zagra w pucharach, a Feio pozostanie na stanowisku (nawet jeśli zabezpieczy puchary). Wszystko zależy od tego, jaki pomysł na zespół będzie miał nowy-stary dyrektor sportowy Michał Żewłakow. – Czuję, że komunikacja między mną a dyrektorem Żewłakowem jest bardzo dobra. Rozmawialiśmy na najróżniejsze tematy. Co by się nie działo w przyszłości, jesteśmy w momencie, gdy musimy sobie pomóc. To dla mnie najważniejsze. Obaj chcemy pomóc klubowi. Reszta przyjdzie sama. Trzeba pracować, wygrywać, rozwijać piłkarzy i całą Legię – powiedział Feio.
Piotr Tubacki
Podolski? Niech prowokuje!
Po kilku dniach stołeczni znowu udadzą się na Górny Śląsk, tyle że do drugiego regionalnego giganta – Górnika Zabrze. Po wygranej z Ruchem o spotkanie z ekipą z Roosevelta został zapytany 19-letni stoper „Wojskowych” Jan Ziółkowski. – Skupiamy się na lidze. Nie ma czegoś takiego, że ją odpuszczamy i patrzymy tylko na Puchar Polski. Nasze miejsce w ekstraklasie jest poniżej oczekiwań, więc w każdym meczu będziemy wychodzić, żeby pokazać, że będziemy próbować nadrabiać tę stratę, pokazywać, że zasługujemy na więcej i wygrywać każde spotkanie po kolei – mówił młody obrońca Legii, który już w niedzielę być może stanie oko w oko z 20 lat starszym Lukasem Podolskim, słynącym z licznych prowokacji. – A niech prowokuje! – rzucił Ziółkowski. – Jestem na to gotowy. Przed meczem nie patrzę na to, na kogo gram. Może być Podolski, może być ktoś inny. Oczywiście, to świetny piłkarz i nie ma co mu ujmować kariery, ale nie interesuje mnie to, z kim gramy. To bez znaczenia.
(PTub)
