Oddech po twardej rąbance

Czasem w piłce zdarzają się sytuacje, gdy nie wiadomo, czy bardziej należy odczuwać satysfakcję, czy raczej rozczarowanie.

Marek Zub i jego sztab mają się nad czym zastanawiać. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

STAL RZESZÓW

Ostatni ligowy mecz utrudnił trochę Stali powrót do ścisłej czołówki walczącej o bezpośredni awans. Ekipa trenera Marka Zuba tylko zremisowała u siebie z walczącą o ucieczkę z dołu Puszczą Niepołomice, ale w Rzeszowie nie słychać narzekań, przynajmniej przesadnych. Stal urwała się przecież ze stryczka w ostatniej chwili, dopiero w doliczonym czasie uratowała punkt. Przed meczem nastroje w Rzeszowie były jednak lepsze. Wszyscy tam doceniają niedawny awans do 1/8 finału Pucharu Polski po zwycięstwie z Arką, ale wiadomo - liga to liga. Tymczasem prawda jest taka, że przeciwko Puszczy rzeszowscy piłkarze rozegrali zwyczajnie słabe spotkanie. Styl gry był zaskakująco daleko od zadowalającego, widać było choćby brak płynności. Nawet sami zawodnicy (choćby Aleksander Buksa, który zdobył bramkę z karnego) przyznawali, że tym razem gra się zupełnie nie kleiła. 

Szkoda tego urazu

Co przychodziło do głowy, patrząc na grę Stali? Błędy w defensywie. Drużyna Marka Zuba bardzo słabo, wręcz  ślamazarnie weszła w ten mecz i szybko musiała gonić wynik po fatalnym zachowaniu doświadczonego przecież bramkarza Marka Kozioła w 11 minucie. Zresztą brak koncentracji od początku wymusił na zespole konieczność ciągłego gonienia wyniku - najpierw było 0:1, potem 1:2.

Jakby tego było mało, drużyna poniosła straty jeszcze innego rodzaju. Kontuzja Seana Gossa w 36 minucie jest poważnym ciosem; środek pola Stali bardzo na tym ucierpiał. Uraz - prawdopodobnie mięśniowy - kluczowego pomocnika wyraźnie rozregulował wspomnianą płynność gry Stali w pierwszej połowie, alternatywne rozwiązania taktyczne niespecjalnie się sprawdziły. Widać jednak było zmęczenie pucharowymi powinnościami. Ataki budowane były z trudem, wszystko szło jak po grudzie.

Jakieś plusy? Dostrzec można coraz większą pewność siebie Aleksandra Buksy. Po świetnym wejściu i dwóch rewelacyjnych bramkach w Pucharze Polski z Arką napastnik potwierdził powrót do formy. Wszedł z ławki na drugą połowę, pewnie wykorzystując rzut karny na 1:1. Z kolei przy decydującej bramce w 97 minucie zachował spokój, przytomnie przepuszczając piłkę do nadbiegającego Władisława Krasowskija.

Kosztowna przepychanka

Trener Zub przede wszystkim mocno krytykował postawę defensywy. - Był chaos na boisku. Graliśmy z jedną z najmocniejszych - jeśli chodzi o sferę czysto fizyczną - drużyn w lidze. Z takimi też trzeba umieć sobie radzić, ale kosztowało nas to wiele energii i kontuzji; poobijanych nóg, pleców... Brakowało nam sił fizycznych. Popełnialiśmy proste błędy, które spowodowały, że straciliśmy dwie bramki - podkreślił. Przyznał też, że gra w ataku generalnie była zdecydowanie słabsza. - To wypadkowa tego, ile energii poświęcaliśmy na grę w obronie - dodał rzeszowski trener.

- To była pierwszoligowa walka. Co u nas na plus? Gra do końca i wyrównująca bramka w ostatnich sekundach. Drużyna pokazała, że walczy do ostatnich minut. Cenimy więc ten punkt; nie przypominam sobie, żebyśmy potrafili wyciągać go w takich okolicznościach - zauważył Zub. Podkreślał też, że dostrzegł sporo błędów zarówno piłkarskich, jak i... sędziowskich.Zresztą obaj trenerzy narzekali na pracę arbitrów. - Co się takiego stało, że VAR coraz częściej decyduje o karnych, a nie sędzia? Nie gwiżdżą w pierwszym tempie, tylko czekają na VAR! W moim przekonaniu karnego dla Stali nie było. Porozmawiam jeszcze z sędziami, może mnie przekonają - wściekał się Tomasz Tułacz, trener Puszczy. Marek Zub miał identyczne zdanie. - To jak funkcjonuje VAR mnie rozczarowuje. To nie pomaga nikomu - stwierdził.

Paweł Czado 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się